KOSMETYKI - niedziela, 8 grudnia 2013

Recenzja Eveline: Termoaktywne Serum do ciała

Dzisiejszy post jest już ostatnim z serii  poświęconej recenzjom kosmetyków marki Eveline. Po poście na temat peelingu, przyszła pora na termoaktywne serum do ciała. Z produktem w tej odsłonie spotkałam się po raz pierwszy. To nic innego jak innowacyjny produkt do pielęgnacji ciała, który został oparty na technologii "odsysania tłuszczu z komórek". Składniki aktywne odpowiadają za skuteczne usuwanie zmagazynowanych komórek tłuszczowych oraz sprzyjają ich eliminacji i powstawaniu nowych. 
Kosmetyk zawiera kompleks Termo Fat Burner, który przyspiesza spalanie tkanki tłuszczowej, redukuje cellulit oraz  zapewnia delikatne i równomierne rozgrzanie naskórka, co sprzyja błyskawicznemu przenikaniu aktywnych substancji w głąb skóry, dając maksymalne efekty kuracji wyszczuplającej.
Isocell Slim TM - ujędrnia i wygładza. Algi laminaria wpływają na redukcję cellulitu, zmniejszenie ilości tkanki tłuszczowej, poprawienie jędrności i elastyczności skóry. bioHYALURON COMPLEX TM jest bogaty w kwas hialuronowy, który wygładza i nawilża. Centella asiatica i kofeina odpowiada za likwidację  efektu " skorki pomarańczowej" - jednocześnie modelując sylwetkę. 
Jak informuje producent: " Termoaktywne serum jest alternatywą dla skalpela a jego systematyczne stosowanie przynosi efekty porównywalne do chirurgicznego zabiegu liposukcji. Preparat działa drenująco i ujędrniająco. Wyszczupla sylwetkę, redukuje uporczywe krągłości, modeluje uda, wyraźnie wysmukla biodra i talię. "
Kosmetyk przeznaczony jest niemalże do każdego typu skóry. Także tej wrażliwej z objawami cellulitu lub skłonnością do jego powstawania. Zalecany jest szczególnie osobom z nadwagą, tendencją do tycia oraz tym narażonym na wahania masy ciała wskutek stosowania diet lub odchudzania. Jedynymi przeciwwskazaniami  do jego stosowania jest ciąża, okres karmienia oraz  skóra wrażliwa, skłonna do pękania naczynek lub powstawania żylaków. 
Kosmetyk podobnie jak wszystkie do tej pory stosowane przeze mnie produkty z Eveline ma opakowanie wyprofilowane w taki sposób, by użytkowanie nie nastręczało żadnych trudności. W przeciwieństwie do poprzednika czyli peelingu, serum znajduje się w 200 ml tubce. Kolorystyka serii Slim Extreme 3D jest zachowana, przynajmniej jeśli mowa o tych produktach które miałam okazję używać. Na wszystkich opakowaniach występuje połączenie bieli, srebra oraz w moim mniemaniu morskiej barwy. Serum to podobnie jak jego poprzednik jest białym preparatem o kremowej konsystencji. Jest łatwy w aplikacji, a co najważniejsze nie spływa. Kosmetyk ten, jak i inne do tej pory recenzowane przeze mnie produkty Eveline ma wygodne zamknięcie typu click - click. Zapobiega to przede wszystkim mimowolnemu wydostawaniu się preparatu nawet wtedy, gdy jest on przenoszony w torebce. Po jego otwarciu daje się wyczuć przyjemną woń, którą roztacza ów kosmetyk. W przeciwieństwie do peelingu, ten specyfik ma równie przyjemny zapach jednak nieco łagodniejszy.









Kosmetyk ma podobne działanie jak koncentrat antycellulitowy. Istotną różnicą o której koniecznie muszę wspomnieć jest to, że serum działa dając uczucie przyjemnego chłodzenia. Natomiast jak sama nazwa mówi: termoaktywne serum powoduje przyjemne uczucie ciepła oraz minimalne zaczerwienienie skóry. 
Podobnie jak w przypadku innych recenzowanych przeze mnie kosmetyków Slim Extreme 3D, aplikacja tego preparatu jest dziecinnie prosta. 
Sposób użycia:  " preparat wmasować dwa razy dziennie okrężnymi ruchami w miejsca objęte nadmiarem tkanki tłuszczowej i zaatakowane cellulitem ( talia, pośladki, uda). Wykonać masaż aż do całkowitego wchłonięcia. Przyjemne uczucie ciepła i lekkie zaczerwienienie skóry jest gwarancją natychmiastowego działania. Ciepło utrzymuje się przez ok 30-40 minut. Pierwsze rezultaty widoczne są po 3-4 tygodniach regularnego stosowania. Dla podtrzymania efektu zaleca się stosować preparat przez cały rok, 2-3 razy w tygodniu".
Choć do tej pory z serum w tej formie nie miałam styczności to z produktem o podobnym działaniu już się spotkałam. Kosmetyk o którym mówię to termoaktywne serum modelujące talię, brzuch i pośladki również marki Eveline Cosmetics - zamknięte w nieco innym opakowaniu o czerwonej barwie. Jego zawartość w przeciwieństwie do wspomnianego w pierwszej części serum ma zarówno inną barwę jak i konsystencję oraz zapach. Ma bowiem przezroczystą, żelową postać oraz czerwone zabarwienie. Po spotkaniu z tym produktem kilka miesięcy temu wiedziałam, co mnie czeka po nałożeniu tego otrzymanego kosmetyku.




Podsumowując mój dzisiejszy post śmiało mogę powiedzieć, że systematyczne stosowanie kosmetyku w połączeniu z zestawem ćwiczeń oraz odpowiednią dietą naprawdę przynosi widoczne rezultaty. Wszystkich tych, którzy do tej pory nie mięli okazji przekonać się czym jest efekt "termo" zachęcam do odwiedzenia najbliższej drogerii w celu zaopatrzenia się właśnie w ten oto produkt. Doświadczenia jakie gwarantuje są jak najbardziej tego warte. Jeszcze raz zachęcam! 

A Wy spotkaliście się już z tymi kosmetykami? Co o nich myślicie? Macie jakieś doświadczenia w związku z nimi?

Dziękuję za wszystkie pozostawione na moim blogu komentarze :)