KOSMETYKI - środa, 1 stycznia 2014

Z nowym zapałem ...

Witajcie w tym nowym, już 2014 roku. Wiele z Was odsypia jeszcze wczorajszą imprezę sylwestrową - do białego rana. Są również i tacy, którzy już dziś pracują w pocie czoła - jak chociażby ja. :) Nie marnując czasu chcę Wam wszystkim w tym szczególnym dniu  złożyć najserdeczniejsze życzenia noworoczne. Życzę Wam by ten Nowy Rok przyniósł Wam radość, miłość, pomyślność i spełnienie wszystkich marzeń. A gdy się one już spełnią niech dorzuci garść nowych marzeń, bo tylko one nadają życiu sens! W Nowym Roku wielu szczęśliwych tylko chwil...mnóstwa pomysłów na coraz to bardziej intrygujące posty, rzeszy obserwatorów, wielu owocnych współprac i licznych blogowych przyjaźni...



Choć wydawać by się mogło, że na tym koniec mojego dzisiejszego posta - to jednak tak nie jest. Otóż już wczoraj chciałam zamieścić wpis wieńczący koniec 2013 roku. Jednak wiele niezależnych ode mnie czynników spowodowało, że tak się nie stało. Miałam natomiast okazję śledzić Wasze, choć mniej liczne niż zwykle posty. Często były one podsumowaniami odchodzącego roku. Nie ukrywam, że grudzień i koniec roku to dla mnie czas kiedy jestem szczególnie przygnębiona. Zwykle powodów, ku temu doszukuję się właśnie w przemijaniu i kończeniu się roku a tym samym jakiegoś etapu w życiu.
Postanowiłam wobec tego, że mój dzisiejszy post będzie początkiem czegoś nowego, co dopiero się zaczyna. Dziś pełna pozytywnej energii, na nowo mogę kontynuować swoje blogowe poczynania. Wczorajszy dzień pomimo, że nie pojawił się żaden wpis - owocował wieloma pomysłami, które wkrótce chcę wcielić w życie. Mam nadzieję, że przypadną one Wam do gustu i chętniej będziecie tu zaglądać. Postanowiłam również wrócić do cyklu, który na wielu Waszych blogach jest częstym tematem - mowa tutaj o tzw. projekcie denko. Wraz z dniem dzisiejszym natomiast ruszam z pierwszym postem kosmetycznym w tym roku z moimi nowościami. Nie będzie ich zbyt wiele, ponieważ informacje o nich pojawiają się u mnie niemal na bieżąco.

Tym razem - Żel oczyszczająco - rewitalizujący Czysta Skóra Fruit Energy z wyciągiem z grejpfruta i granatu oraz pochodną witaminy C. Produkt pochodzi z serii Garnier Skin Naturals, przeznaczony do cery tłustej z niedoskonałościami. Pełni dwie zasadnicze funkcje: przeciwdziała niedoskonałościom oraz tonizuje i pobudza.
Preparat przeznaczony jest jak wspomniałam na wstępie do skóry tłustej. Doskonale sprawdza się również w przypadku skóry mieszanej, z tendencją do niedoskonałości - nadmiaru sebum, rozszerzonych porów, ziemistej cery.



Co zdaniem producenta wyróżnia ów żel spośród wielu innych:
" * Formuła żelu oparta na oczyszczającym kwasie salicylowym oczyszcza skórę, aby widocznie zmniejszyć pory i pomóc zredukować niedoskonałości.
* Wyciągi grejpfruta i granatu oraz pochodna witaminy C wyselekcjonowane z uwagi na właściwości oczyszczające i energizujące.
* Apetyczny zapach żelu otula skórę mgiełką świeżości, z cytrusowymi i kwaskowatymi nutami.
Świeża i oczyszczona skóra, niczym po "zastrzyku" energii, staje się pobudzona i widocznie piękniejsza."

Produkt przeznaczony jest do codziennego stosowania. Wystarczy nałożyć na wilgotną skórę twarzy, po czym masować do momentu powstania piany. Następnie delikatnie masować skórę w okolicach, gdzie pojawiają się niedoskonałości. W szczególności - czoło, nos i brodę.

Żel ten znajduje się w przezroczystym, brzoskwiniowym opakowaniu, które dzięki dozownikowi z pompką gwarantuje łatwą aplikację.Wystarczy lekko nacisnąć by przezroczysty płyn znalazł się na dłoni. Kosmetyk ten ma przyjemny i zdecydowany owocowy zapach, w którym dominuje grejpfrut.
Żel dobrze się pieni i odpowiednio oczyszcza. Mimo zawartości kwasu salicylowego, nie wysusza skóry. Sprawia, natomiast że jest ona czysta, świeża i przyjemna w dotyku. Bez efektu ściągnięcia.
Kosmetyk dostępny jest w 200 ml butelce, która w moim odczuciu wystarczy naprawdę na długo. Bowiem już niewielka ilość żelu wystarcza by oczyścić skórę.
Dodatkowym atutem owego produktu była jego dość przystępna cena, która nie przekraczała o ile mnie pamięć nie myli 14 zł.

Przyznam, że początkowo miałam obawy czy po niego sięgnąć. Ostatecznie jednak postanowiłam zaryzykować i przekonać się na własnej skórze jak działa. Cieszę się teraz, że się zdecydowałam ponieważ w moim przypadku produkt idealnie się sprawdza.

Drugi produkt, który jest dla mnie nowością to mleczko do oczyszczania i demakijażu twarzy i oczu - Pharmaceris. Jest to kosmetyk przeznaczony do skóry alergicznej i nadwrażliwej, który został przebadany klinicznie. Preparat z powodzeniem mogą stosować osoby w każdym wieku.




Jak informuje producent: " Mleczko delikatnie i skutecznie usuwa zanieczyszczenia i makijaż. Innowacyjna IMMUNO-PREBIOTIC FORMULA, ukierunkowana jest na regulację systemu immunologicznego skóry, łagodzi podrażnienia i zmniejsza nadwrażliwość. Alantoina i D- pantenol nawilżają skórę przynosząc uczucie ukojenia i komfortu."

Mleczko należy nałożyć na płatek kosmetyczny i oczyścić nim skórę. Następnie przemyć twarz tonikiem z serii Pharmaceris oraz nałożyć odpowiedni krem. Kosmetyk należy stosować rano i wieczorem.

Produkt ten znajduje się w 200 ml wygodnym opakowaniu, które wg mnie nie tylko na długo wystarcza, ale również sprawia że idealnie dopasowuje się do dłoni - niwelując tym samym ryzyko iż nam się wyśliźnie nawet z mokrej ręki.
Już niewielka ilość kosmetyku nałożona na twarz sprawia, że skóra jest oczyszczona i świeża. Jako że jest to produkt do skóry alergicznej i nadwrażliwej, nie wydziela żadnego zapachu. Przez co nie ma obaw, że spowoduje jakieś niepożądane działanie w postaci chociażby podrażnień.
Dodatkowym plusem, niezwykle dla mnie ważnym jest to że usuwa on idealnie makijaż, zarówno z oczu jak i całej twarzy.
Może wg niektórych mleczko to nie należy do najtańszych - bo koszt zakupu wynosi ok 26 zł, jednak ja uważam że produkt wart jest swojej ceny.

Podsumowując, obie nowości które dołączyły do mojej kosmetyczki - w zupełności mnie zadowoliły. Nie czuję wobec tego żalu z wydanych pieniędzy a wręcz przeciwnie - jest to radość z dobrze zainwestowanej gotówki, która w przyszłości kto wie być może zaowocuje zdecydowaną poprawą skóry.



Tym to pozytywnym akcentem kończę na dzisiaj i zachęcam Was do śledzenia mojego bloga, który mam nadzieję z dnia na dzień będzie dla Was coraz bardziej interesujący.

A Wy znacie te produkty, których stałam się posiadaczką? Jaką Wy macie opinię na ich temat?

  1. Żel Garniera miałam i ogólnie go polubiłam ze względu na działanie i zapach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat ten mam po raz pierwszy, jednak przypadł mi do gustu

      Usuń
  2. Jakiś czas temu zastanawiałam się nad żelem Garniera i teraz chyba się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Życzę Ci wszystkiego najlepszego w Nowym Roku, zdrowia, szczęścia i wszelkiej pomyślności! 

    OdpowiedzUsuń
  4. miałam kupić ten żel Garniera, bo koleżanka go chwaliła, ale jakoś o nim zapomniałam ;)
    teraz na pewno kupię ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja niestety nie miałam tych produktów wiec ciężko jest mi coś powiedzieć. Co do samplecity to po raz pierwszy się dostałam od pół roku :/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie pozostawione na moim blogu komentarze :)