sobota, 31 maja 2014

Z fiszkami... do celu

Drodzy moi, dzisiejszego dnia zdecydowałam się na radykalną zmianę. Dość długo się wahałam, ale ostatecznie podjęłam decyzję a tym samym wybrałam nową metodę nauki języka obcego. Jak dotąd stawiałam na dość klasyczne metody - te w szkolnej ławie, za pomocą płyt CD czy całego mnóstwa podręczników. Tym razem jednak postawiłam na innowacyjną według mnie metodę, z którą w rzeczywistości nie miałam jeszcze do czynienia a spotkałam się na blogu Life Manager-ki.
Dostępna jest ona na stronie internetowej: wkarteczkach.pl.

Zastanawiacie się zapewne na czym ona polega? Otóż, każdy zestaw wyposażony jest w 1000 karteczek, kolorowe zakładki do ich segregowania, mini CD z nagraniami, etui pozwalające zabrać je ze sobą wszędzie, smycz oraz tzw. karteczki in blanco ( na których zanotować można "swoje" słówka).

Zdjęcie: Źródło


Nauka tym sposobem zdaje się być łatwa i przyjemna, bowiem zawiera w sobie zaledwie 4 proste kroki do nauczenia się języka a tym samym 4 kolorowe przekładki z napisami: "Do nauki", Uczę się", "Powtarzam" i "Umiem".

Rozpoczynając swoją przygodę z zestawami fiszek należy na początku pudełka  umieścić czerwoną zakładkę z hasłem " Do nauki" a zaraz za nią wszystkie dostępne w zestawie karteczki. Następnie wyciągnąć z pliku ok. 30 fiszek i rozpocząć naukę. Polega ona na trzymaniu w dłoni obróconych polskim tekstem lub znakiem zapytania karteczek i powtarzaniu aż do momentu, w którym będziemy potrafili podać odpowiedź. Proces ten należy powtarzać do momentu, kiedy uda nam się opanować wybrany materiał.

Zdjęcie: Źródło


Zapamiętane w ten sposób słówka umieszcza się za  przekładką pomarańczową z napisem " Uczę się". Za cel warto postawić sobie naukę 25-30 słówek. W przypadku, gdy napotykamy znane nam teksty wkładamy je za zakładkę z nazwą " Umiem".

Fiszki zza przegródki "Uczę się" należy przeglądać co 4 dni lub gdy ich ilość przekroczy 100. Sprawdzając znajomość słówek konieczne jest podzielenie ich na dwie grupy: te zapamiętane, które należy umieścić za przekładką "Powtarzam" oraz słówka niezapamiętane - do ponownej nauki i pozostawienia w dziale tych "Uczę się''.

Słówka z przegródki opatrzonej hasłem "Powtarzam" należy przeglądać regularnie tj. co ok. 8 dni lub gdy zbierze się ich ok.300. Te, które udało nam się zapamiętać umieszczamy w przegródce z napisem " Umiem" natomiast pozostałe nadal pozostają w tym samym miejscu. Naukę w tym przypadku można rozłożyć w czasie na 2 lub więcej dni.

Ostatnia przegródka - " Umiem" stanowi ostatni etap. Tam bowiem umieszczane są te fiszki ze słownictwem, które opanowaliśmy. Oznacza to, że w momencie gdy wszystkie hasła przeniesiemy tutaj możemy przystąpić do nauki słówek z kolejnej części kursu.

Teraz pozostaje mi jedynie wyczekiwać przyjazdu kuriera z moją paczką i solidnie wziąć się do nauki. Mam nadzieję, że niewielki rozmiar fiszek zachęci mnie do sięgania po nie niemal w każdej sytuacji a tym samym będzie skutkować wzrostem zasobu mojego słownictwa.

Decydując się na kupno 3 zestawów do nauki języka angielskiego w ostatnich dniach maja za sprawą bloga Manager- ki udało mi się skorzystać z 40% zniżki, co przy cenie produktu okazało się znaczącym upustem.

A Wy znacie tę metodę nauki? Może miałyście okazję już przetestować te zestawy? A może macie jakiś swój patent nauki języków obcych, który polecacie?

czwartek, 29 maja 2014

New ...

Ostatnie dni minęły mi tak szybko, że zanim się zorientowałam kartki w kalendarzu oznajmiły mi że nadszedł już 29 maja. Pogoda jak dotąd przypominała tę kwietniową, kiedy to słońce przeplatało się z ulewnym deszczem. Jeszcze kilka dni temu, gdy z nieba lał się żar nie mogłam odmówić sobie przyjemności kupna nowej letniej wersji torebki. Ci, z Was którzy dość regularnie śledzą mojego bloga wiedzą, że ostatnio mam niemal manię torebkową. Nie tak dawno kupiłam czarną dość elegancką w Orsay-u, potem przez internet kolejna sztuka trafiła do mnie ( a raczej do mojej Mamy) za sprawą sklepu internetowego a teraz pojawiła się kolejna z H&M. Nie jest to jednak typowa a'la skórzana torebka a typowo wakacyjny sznurkowy koszyk, idealny do letnich stylizacji. Właśnie z takim zamiarem właśnie go kupowałam. Oczami wyobraźni widziałam go w połączeniu z sandałami, japonkami, zwiewnymi sukienkami, spódnicami, bielą oraz pastelami.



Na stronie sklepu określona została ona mianem Torby na zakupy i wyceniona na 49,90. Wykonana jest z miękkiej słomki z dwiema rączkami imitującymi skórę oraz wyposażona w suwak i dwie przegrody wewnętrzne. Dostępna jest w dwóch wariantach kolorystycznych. Pierwszy z nich to biel + brąz,na który ja się zdecydowałam drugi natomiast czarny.

Zdjęcie: Źródło

Jak się jednak okazało panująca obecnie na zewnątrz pogoda nie sprzyja letnim stylizacjom, ponieważ temperatura znacznie spadła a do tego leje tak bardzo że na długi czas o sandałach można zapomnieć.
 Co myślicie o tych torbach? Podobają Wam się?

Wkrótce już chcę Was zaskoczyć czymś czego dawno nie robiłam, a co mam nadzieję Was zainteresuje.



poniedziałek, 26 maja 2014

10 rad jak kupować markowe ubrania w okazyjnych cenach.

Drodzy moi, jakiś czas temu w sieci natknęłam się na pewien materiał, mówiący o tym w jaki sposób kupować markowe ubrania nawet do 80 % taniej. Pomyślałam wówczas, że te kilka cennych wskazówek pozwoli mi nieco wzbogacić swoją garderobę w rzeczy  dobrej jakości w rozsądnej cenie. Stąd też bez wahania zachomikowałam tekst gdzieś na twardym dysku, by dziś przy okazji tzw. porządków ponownie się na niego natknąć. Tak właśnie zrodził się pomysł na ten wpis. Pomyślałam – dlaczego nie zainspirować się tymi radami i nie stworzyć posta, który być może okaże się tak samo pomocny dla innych jak i dla mnie.
Od razu uprzedzam, że nie są to jakieś rady wyrwane z kosmosu a zbiór prawd które jak się domyślam każda z Was już zna – a nigdzie ich jak dotąd nie spisała by móc do nich powrócić w momencie kiedy zatęskni za kupnem kolejnej nowej sukienki, pary markowych butów czy jakiejkolwiek innej części garderoby bez wydawania kroci ciężko zarobionych pieniędzy.
By już dłużej nie trzymać Was w napięciu ogłaszam wszem i wobec, że przechodzę do sedna dzisiejszego posta a więc 10 złotych rad.


Zdjęcie: Źródło
1.Korzystaj z wyprzedaży
Prawda jest niestety taka, że wysokie obniżki cen w Polsce są jedynie naszym pobożnym życzeniem. Powszechna praktyka stosowana w handlu pokazuje, że ceny są zawyżane tak by promocja była na tyle atrakcyjna by skusić do zakupu. Zastanawiacie się pewnie po takim wstępie dlaczego wobec tego namawiam Was do korzystania z wyprzedaży. Otóż drodzy moi, ważne jest by przy okazji wyprzedaży pamiętać o  kilku ważnych zasadach.
Pierwsza z nich mówi, że pierwsze pojawiające się obniżki są zazwyczaj symboliczne. Należy więc wykazać się cierpliwością, ponieważ po upływie kolejnych dwóch tygodni rzeczy zostaną ponownie przecenione.
Kolejna zasada przypomina, że pewne rzeczy takie jak eleganckie płaszcze, kozaki, małe czarne czy torebki najlepiej jest kupować przed końcem sezonu bowiem będą modne bez względu na panujące trendy. Zima jest natomiast świetnym czasem na poszukiwanie kostiumu kąpielowego, choć mnie samej udało się go o tej porze roku kupić jedynie w sklepie internetowym.
Wyprzedaże są świetną okazją by kupić jedną klasyczną rzecz, lepszej jakości niż kilka bluzeczek w promocyjnej cenie 19,90 które w następnym sezonie okażą się już niemodne.
Nieocenioną skarbnicą całego mnóstwa ubrań markowych jest oczywiście Internet i sklepy online. Choć jak wiadomo zakupy w sieci niosą pewne ryzyko z racji braku możliwości przymiarki to trzeba przyznać że mają wiele fantastycznych ofert posezonowych wyprzedaży. Pojawią się więc pytanie gdzie właściwie w tym gąszczu szukać markowych rzeczy w rozsądnych cenach?
Otóż drodzy moi, odpowiedź jest prosta.
2. Outlety internetowe. Tu niewątpliwie należy zwrócić uwagę na Outletowo.pl, gdzie królują takie marki jak Mohito, Reserved czy Stradivarius, N-Fashion Outlet Store i Schaffashoes z ofertą przecenionych markowych butów.
3.  Kolejna rada zachęca do odwiedzenia second handów, które to pozwalają na kupno przeróżnych markowych ubrań za grosze. Często zdarza się w stercie rzeczy wygrzebać prawdziwą perełkę, wartą znacznie więcej niż mamy za nią zapłacić. Należy jednak zapamiętać bądź zanotować terminy dostaw, bowiem wówczas tylko wzrasta szansa na znalezienie czegoś wartościowego.
4. Jeśli nie przekonały Was  zakupy w sieci zawsze możecie odwiedzić stacjonarne outlety. Wśród nich warto wymienić TX Maxx i Fashionhouse, PtakOutlet, Factory oraz szereg nieco mniejszych sklepików takich jak chociażby warszawski Komis Markowych Ubrań, krakowski Komis Rzeczy Ładnych i Ekskluzywnych, łódzki Republic of Fashion czy wrocławski City Style Outlet.
5. Świetną okazją do zakupów zwłaszcza kiedy brak nam czasu w typowych do tego godzinach są organizowane w centrach handlowych noce zakupów, umożliwiające kupno rzeczy w atrakcyjnych cenach w godzinach od 20 – 24.
6.Coraz większą furorę robi swap party, które bądź co bądź staje się mega popularne. Jest to bowiem nieoceniony sposób na oczyszczenie swojej szafy i zdobycie nowych rzeczy zupełnie za darmo w trakcie wspomnianej już imprezy. Panują owszem pewne zasady polegające na przyniesieniu czystych, niezniszczonych ubrań jednak to chyba nikogo nie powinno dziwić i wydaje się być logiczne.  A organizowana w ten sposób impreza pozwala przebierać w odzieży bez obaw.
7.  Dobrym pomysłem jest również korzystanie z newsletterów, znajdujących się na stronach konkretnych marek, które informują o atrakcyjnych promocjach i rabatach.
8. Swoistą inspiracją oczywiście mogą być blogi modowe, gdzie nie tylko pojawiają się informacje o promocjach ale także pojawia się możliwość kupna rzeczy od blogerek podczas wyprzedaży.
9. W kalendarzu warto odnotować ważne wydarzenia modowe, podczas których niejednokrotnie istnieje możliwość kupna ubrań z najgorętszych kolekcji po specjalnych cenach, niższych nawet do 70%. Warto wśród nich wymienić sample sale czyli praktykę stosowaną przez detalistów w celu pozbycia się nadmiaru towaru. W Polsce jednak akcje tego typu są zjawiskiem dość rzadkim. Pojawiają się jedynie pojedyncze wydarzenia. Wśród najważniejszych warto wymienić Designer Sample Sale w Polsce tzw.bilioneurobab towarzyszący Warsaw Fashion Weekend.
10. Ostatnią metodą na wzbogacenie się w modne, markowe rzeczy są kluby zakupowe dające możliwość kupna do 80 % taniej. Towar tam dostępny jest zarezerwowany jedynie dla zarejestrowanych klubowiczów toteż wspomniane kluby są swoistym elitarnym miejscem dla wybranych. W Europie najbardziej znanymi klubami są niemiecki brands4friends, brytyjski Linea Fashion czy amerykański Gilt Groupe. Na polskim rynku godne uwagi są Markafoni, Złote Wyprzedaże i Privore.

Na tym jednak nie koniec dzisiejszego posta. Jako, że przypada właśnie Dzień Matki i w jednym w poprzednich wpisów dzieliłam się z Wami moimi propozycjami prezentów przyszedł moment by pokazać Wam mój upominek, który dotarł za pośrednictwem kuriera. Jak się okazało przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Zdjęcia zupełnie nie oddawały rzeczywistego wyglądu zakupionej przeze mnie torebki. Mama była wręcz zachwycona ja też. Nie pozostaje mi teraz nic innego jak pokazać Wam jak się prezentuje. Nie ukrywam, że jestem bardzo ciekawa Waszych opinii.




No i co o niej myślicie?Podoba się Wam?

niedziela, 25 maja 2014

" Niebo w gębie" czyli pyszny serniczek mojej Mamy

Drodzy moi, mnóstwo czasu minęło od mojego ostatniego kulinarnego wpisu. Postanowiłam wobec tego podzielić się z Wami przepisem mojej Mamy na przepyszny, rozpływający się w ustach sernik - który właśnie dziś zagościł na naszym stole. Ciasto,  to Mama zawsze przygotowuje na kruchym spodzie. Do jego wykonania  niezbędne są: 
  • 3 szklanki mąki 
  • 1 szklanka cukru pudru
  • 3 jajka
  • 1 margaryna
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia.
Proporcje podane powyżej pozwalają na przygotowanie spodu do dwóch ciast lub spodu oraz krateczki na wierzchu sernika. 

W celu wykonania spodu do ciasta należy przesiać mąkę na stolnicę, dodać cukier, proszek do pieczenia i wszystko razem posiekać z margaryną. Po dokładnym rozdrobnieniu należy połączyć składniki z jajami i zagnieść. Po czym podpiec w piekarniku w temperaturze 180 stopni Celsjusza.

Do sporządzenia masy serowej potrzebne są następujące składniki:
  • 1 kg twarogu
  • 0,5 kostki margaryny
  • 1,5 szklanki cukru pudru
  • 1 budyń waniliowy lub śmietankowy
  • aromat pomarańczowy
  • rodzynki
  • skórka pomarańczowa
  • skórka z limonki
Wykonując masę serową należy zmiksować margarynę z cukrem, dodając po jednym żółtku. Następnie twaróg i pozostałe składniki ( budyń, aromat, rodzynki oraz skórkę).  Z białek ubijamy pianę i mieszamy je razem z innymi produktami. 
Wykładamy na kruchy spód i pieczemy w temperaturze 180 stopni przez ok. 50 minut.




Ciasto to od dobrych kilku lat gości na moim stole.  Za każdym razem jest równie pyszne i apetycznie wygląda. Do tego stopnia, że na sam jego widok ślinka cieknie. Zachęcam Was do wypróbowania i przekonania się jak smakuje. W razie jakichkolwiek wątpliwości, co do sposobu przygotowania ciasta chętnie służę Wam pomocą. A póki co nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Wam 

SMACZNEGO

sobota, 24 maja 2014

Dzień Matki tuż, tuż... Macie juz upominek?


Już za kilka dni niemal każdy/-a z nas będzie w jakiś sposób celebrować święto jakim jest Dzień Matki, przypadający 26 maja. Odkąd sięgam pamięcią zawsze starałam się czymś obdarować moją Mamę. Kiedy byłam dzieckiem moje podarunki ograniczały się do udziału w akademii organizowanej z tej okazji w szkole i własnoręcznego wykonania laurki. Z czasem jednak gdy dysponowałam już mniejszą lub większą gotówką, starałam się kupić Mamie jakiś drobny upominek. Choć wielu z Was może się wydawać, że kupując prezent szłam na tak zwaną łatwiznę, oszczędzając sobie trudu przygotowań to nawet nie wiecie w jakim w tym momencie tkwicie błędzie. Otóż, ja zazwyczaj kiedy wybieram upominek wkładam w to całe serce. Zawsze zależy mi na tym by obdarowywana osoba była zadowolona z otrzymanego drobiazgu. Do tej pory wybierałam bukiet kwiatów, roślinki doniczkowe lub jakiś przydatny drobiazg. Wszystko to kupowałam w pobliskim centrum handlowym lub innym sklepiku. W zeszłym roku zmieniłam nieco utarty schemat i przejrzałam całe mnóstwo stron internetowych w poszukiwaniu odpowiedniego upominku. Nie ukrywam, że miałam niewiele pomysłów na prezent. Niemal z każdą minutą spędzona przed monitorem, mojego komputera powodowała pojawienie się większej ilości dylematów - co wybrać? Co też sprawiło by Mamie radość a jednocześnie było niespodzianką, której by się nie spodziewała? TUTAJ macie okazję poznać nad jakimi upominkami dla Mamy zastanawiałam się w zeszłym roku i na co w końcu się zdecydowałam. 
W tym roku również pojawiło się całe mnóstwo pomysłów z pośród, których musiałam wybrać jeden. Wśród nich znalazły się oczywiście kwiaty wraz z jakimś słodkim dodatkiem z jednej ze stron zajmujących się dostawą kwiatowych przesyłek. 

Zdjęcie : Źródło
Zastanawiałam się także nad czekoladowym upominkiem pochodzącym ze strony: http://chocolissimo.pl/, sklepu który oferuje całe mnóstwo różnorodnych, ręcznie robionych pralinek zamkniętych w uroczych opakowaniach, spośród których każdy znajdzie coś dla siebie.

Zdjęcie: Źródło
Nie omieszkałam również spojrzeć na ofertę sklepów z biżuterią w których aż roiło się od pięknych kolczyków wisiorków czy bransoletek. 


Zdjęcie: Źródło

Ostatecznie jednak postanowiłam kupić mojej Mamie coś zupełnie innego. Przypomniałam sobie jak kiedyś wspominała, że bardzo podobają się jej torebki z imitacja wężowej skórki. Przejrzałam całe mnóstwo stron internetowych w poszukiwaniu tej właściwej, jednak jak zawsze bywa okazało się że jak chcę coś kupić to nie ma a w przeciwnym razie półki sklepowe niemal uginają się pod ciężarem asortymentu. Wyłoniłam mimo to spośród dostępnej oferty te produkty które spełniły moje oczekiwania a potem spośród nich tę jedna jedyną. A prezentuje się ona właśnie tak i pochodzi ze strony sklepu: http://www.super-dodatki.pl/

Zdjęcie: Źródło

Teraz pozostaje mi jedynie czekać na przybycie kuriera i zdziwioną minę mojej Mamy, która jak dotąd niczego się nie domyśla. Mam nadzieję, że niespodzianka w postaci torebki okaże się upominkiem trafionym i wywoła uśmiech na twarzy Mamy.

A Wy jakie miałyście pomysły na podarunek dla Mamy? Postawiłyście na coś już gotowego tak jak ja czy preferujecie własnoręcznie wykonane upominki?

piątek, 23 maja 2014

W prowansalskim stylu...

Drodzy moi, odkąd kiedyś natknęłam się gdzieś w sieci na piękne zdjęcie lawendowego pola wiedziałam, że niebawem tematyka ta zagości na moim blogu. Prowansja, bo o niej mowa jest jednym z najpiękniejszych regionów Europy. To tu właśnie rozciągają się łany lawendowych pól, miasta na wzgórzach oraz kamienne wzgórza. Od dawna przyciąga ona rzesze zauroczonych artystów i celebrytów, którzy chcą pokazać się na Lazurowym Wybrzeżu. Region ten położony jest w południowej Francji a jego pełna nazwa brzmi Prowansja - Alpy Lazurowe Wybrzeże. Znakiem rozpoznawczym, typowym dla wspomnianej okolicy są pola kwitnącej lawendy. Można je spotkać niemal na każdym kroku. To swoista wizytówka tak charakterystyczna dla regionu Prowansji, jak gaje oliwne w Andaluzji.

Zdjęcie: Źródło

Prowansja na dobre zadomowiła się w naszym otoczeniu, czemu doprawdy trudno się dziwić bowiem jest tak urokliwa że nie można się jej oprzeć. Spoglądają na nas coraz to nowe kosmetyki, środki czyszczące i cale mnóstwo innych rzeczy o których istnieniu jeszcze nie wiem. 

Jednakże nie tym zagadnieniom chcę poświęcić dzisiejszy post. Zależy mi by skoncentrować się na tematyce wnętrzarskiej, którą od jakiegoś czasu traktuję nieco "po macoszemu". Styl prowansalski bo o nim właśnie mowa jest bardzo popularny we wnętrzach i jak twierdzą eksperci tak szybko nie ulegnie to zmianie. Kojarzony jest bowiem przede wszystkim ze słońcem, zapachem lawendy i wakacyjnym klimatem, który wszyscy tak bardzo lubimy. 

Większości z nas wydaje się, że prowansalskie wnętrze są białe i jasne nieco zbliżone do tych zachowanych w stylu skandynawskim. Prawda jest jednak nieco inna. Prowansalski kamienny dom jest kolorowy, bowiem został zbudowany z jasnego wapienia, który jest tynkowany i malowany na ciepłe kolory.

 Zdjęcia: 1, 2
Podłogi wykładane są terakotą o rudym zabarwieniu lub kamieniem, mającym za zadanie chronić przed upałem. Domowe sprzęty wykonane są z drewna owocowego lub orzechowego i ozdobione delikatnymi rzeźbieniami z motywami kłosów, owoców lub kwiatów. Często pokrywane są kolorem żółtym, zielonym lub niebieskim. Pojawiają się we wnętrzach meble, które u nas można uznać za ogrodowe - krzesła i kanapy z kutego żelaza. A wśród zdobiących je tkanin spotyka się się żółte, pomarańczowe, kobaltowe, błękitne i zielone kretony i żakardy. W tych samych odcieniach występuje miejscowa ceramika z prowansalskim motywem zdobniczym w postaci lawendy, oliwek oraz cykad.


 Zdjęcia: 3, 4

Styl ten z powodzeniem może zostać wykorzystany w nowoczesnych wnętrzach, choć wydawać by się mogło, że jest inaczej. Fronty szafek mogą zostać przetarte na biało, niebiesko lub turkusowo. Prowansalski salon często jest zbieraniną różnych stylów. Pojawiają się tam bowiem antyczne meble, przeplatające się z ogrodowymi i w wiejskim stylu. Nowoczesne kanapy zostają pokryte narzutami domowej roboty. A ściany zdobią duże lustra dodające uroku wnętrzom. 

 

 Zdjęcia: 5, 6

Teraz, kiedy po dość obszernym wstępie mieliście okazję poznać nieco prowansalski styl. W telegraficznym skrócie przedstawię Wam główne założenia jakimi się on kieruje.

Pojawiają się przybrudzone kolory: beże, biele, szeroka gama szarości od gołębiej przez ciemniejsze odcienie, akcenty mocniejszych barw: czerwieni, błękitów oraz żółci. Wśród wzorów na dobre gości motyw drobnych kwiatów lawendy, oliwek i kogutów. Meble wykonywane są wyłącznie z naturalnych materiałów, obite lnem lub bawełną. Podłogi natomiast pokrywają drewniane deski lub kamienne płyty. Na ścianach jest tradycyjny tynk, nie do końca równo zacierany a pod sufitem - drewniane belki. 

Znakiem szczególnym tego stylu są wszelkie efekty postarzenia oraz przecierek z dodatkami porcelany, obrazków i świeczników. Wszystko to razem ma sprawiać wrażenie kształtowanego od pokoleń...

Znacie ten styl? Przypadł Wam do gustu?


niedziela, 18 maja 2014

Kilka propozycji stylizacji z koszulką SLAVICA

W poprzednim wpisie pokazałam Wam mój nowy nabytek - czarną koszulkę z folkowym motywem SLAVICA, zaprojektowaną przez Cleo i nawiązującą do jej stylu z teledysku. Posiadanie jej zainspirowało mnie do napisania tego właśnie postu, w którym to chcę pokazać Wam moje propozycje z czym można ją zestawić. 

Koszulka mimo, że jest czarna zyskuje naprawdę bardzo kobiecy charakter dzięki umieszczonej na niej kolorowej aplikacji w folkowym stylu. Jej długość zdecydowanie idealnie pasuje zarówno do dżinsów, spódnic czy legginsów. Stąd też pomysł na kilka moich inspiracji, które w nie najodleglejszej przyszłości mam zamiar zastosować komponując swoje zestawy. 



Niewątpliwie w tym miejscu pojawi się znaczna przewaga obrazkowych inspiracji. Niezmiennie wszystkie stylizacje powstały przy użyciu dobrze znanej Wam aplikacji http://allani.pl. By móc bliżej przyjrzeć się każdemu zestawowi nieco dokładniej wystarczy kliknąć na poniższe ilustracje.

 Na pierwszy rzut zestaw w którym prócz wspomnianej koszulki znalazł się ciemny żakiet i wąska, ołówkowa spódnica. Do tego obowiązkowo szpilki i czarna pojemna torebka oraz delikatny naszyjnik.





 Jako drugi zestaw równie elegancki jak poprzedni jednak tym razem w połączeniu ze spodniami. Obowiązkowo więc wybrałam czarne spodnie i żakiet, szpilki oraz torebkę. Jedynym srebrnym i nieco jaśniejszym akcentem zestawu jest zegarek.


Kolejne moje propozycje już są znacznie mniej eleganckie i idealnie nadadzą się na co dzień. Pojawiają się w nich bowiem zarówno dżinsy,  legginsy jak i zwiewna spódnica. 
Pierwszy z nich łączy spodnie rurki z cienką kurtką a'la skóra w kolorze brązu oraz jasne baleriny i torebkę w jasnych barwach zbliżonych do butów. Jedynym dodatkiem jest prosty zegarek na pasku.


Następny zestaw, nie tak dawno bo zaledwie wczoraj miałam na sobie. Tak więc pojawiła się wspomniana już koszulka, którą macie okazję zobaczyć wyżej oraz legginsy ze skórkowymi wstawkami, krótka dżinsowa kurteczka a do tego dodatki w postaci czarnej torby, srebrnego zegarka i jasnych balerinek.


Na koniec zestaw najbardziej moim zdaniem letni, ponieważ połączyłam  zwiewną, kwiecistą spódnicę z sandałkami na obcasie. Do tego torba w rozmiarze xxl czyli takim jaki lubię najbardziej, przeciwsłoneczne okulary oraz dżinsowa kurtka. 

I jak podobają się Wam moje propozycje stylizacji z czarną koszulką ? Któraś przypadła Wam do gustu?

piątek, 16 maja 2014

Diverse, Orsay i inne nowości

Drodzy moi, ostatnie dni nie zachęcały do pisania, a wręcz skłaniały by położyć się do łóżka i zapaść w sen. To jednak nie jedyny powód dla którego zrobiłam sobie krótką przerwę w blogowaniu. Najprościej mówiąc nic się tak naprawdę nie działo w moim życiu na tyle ciekawego o czym mogłabym pisać i w ogóle cierpiałam na chwilowy brak weny. Stąd też zdecydowałam że lepiej zrobić coś porządnie niż po łebkach i dodać jeden dłuższy post niż całe mnóstwo krótkich. Tak też przygotujcie się na jeden z dłuższych ( mam nadzieję) postów w mojej blogowej przygodzie. Chcę w nim bowiem nie tylko pochwalić się swoimi nowościami ale też wspomnieć o czymś jeszcze. O czym? Przeczytajcie i przekonajcie się...


Na pierwszy ogień przy okazji tego wpisu chcę podzielić się z Wami swoją wiedzą o karcie Diverse Club i wieloma cennymi informacjami na jej temat.

Nie traćmy jednak już czasu i przejdźmy do tego w jaki sposób można ją otrzymać.
By stać się posiadaczem wspomnianej karty należy:
  •  dokonać dowolnego zakupu w  sklepie Diverse
  • po otrzymaniu karty wypełnić formularz rejestracyjny poprzez stronę http://www.diversesystem.com ( po zarejestrowaniu karta staje się aktywna). Więcej szczegółów można znaleźć w regulaminie Diverse Club.
W tym momencie pewnie wiele/wielu z Was zadaje sobie pytanie  po co właściwie potrzebna jest owa karta i jakie za sobą niesie korzyści jej posiadanie. Tak więc moi drodzy każde zakupy dokonane w sklepie Diverse liczą się do rabatu. W taki sposób otrzymany rabat można wykorzystać w każdym sklepie owej marki oraz w sklepie internetowym przy zakupie produktów Diverse, CLTN oraz Iridium. Rabatem objęte są zarówno artykuły nieprzecenione jak i te przecenione. Członkowie Diverse Club jako pierwsi także będą informowani o promocjach, jak również zyskają możliwość udziału w konkursach i wyjątkowych promocjach oraz wygrania atrakcyjnych nagród i rabatów.

Teraz, kiedy już znacie korzyści jakie przynosi ze sobą posiadanie owej karty należało by powiedzieć jak z niej korzystać. Założenie jest dość proste. Karta Diverse Club działa na zasadzie skarbonki. Nabijane są na nią zakupy. Za każde 500 zł wydane w salonach Diverse otrzymujemy 50 zł rabatu kwotowego do wykorzystania w przyszłości. Rabat naliczany jest po pięciu dniach od ostatniego zakupu w salonie oraz po czternastu dniach od zakupu w sklepie internetowym. By móc wykorzystać zgromadzony rabat należy zgłosić ten fakt sprzedawcy przed dokonaniem transakcji zakupu. Można również wykorzystać rabat w sklepie internetowym przenosząc go do swojego portfela internetowego. Należy jednak pamiętać, że proces ten jest nieodwracalny.W celu uzyskania dodatkowych informacji na temat owej karty zapraszam Was do zapoznania się z regulaminem umieszczonym na stronie sklepu.

A teraz moi drodzy nie pozostaje mi nic innego jak tylko przejść do drugiej części postu, w której pokażę Wam co tym razem znalazło się u mnie ostatnio. Jak możecie się domyślić te kilka słów na temat karty Diverse Club nie znalazło się tu bez przyczyny, bowiem kilka dni temu zupełnie przypadkiem odwiedziłam pobliską galerię handlową a w niej sklep owej marki. Mimo, że według założenia wcale nie maiłam zamiaru sobie nic kupować, to jak zwykle wśród sklepowych półek wygrzebałam coś dla siebie - zyskując jednocześnie ową kartę. Wówczas moją uwagę przykuły klapki - japonki w marynarskim stylu ( połączenie bieli i granatu) w cenie zaledwie 29,99 zł. Same przyznajcie, jak można byłoby nie skorzystać z takiej okazji. Zwłaszcza, że może się tak szybko nie powtórzyć a buty te idealnie nadają się do letnich stylizacji codziennych, na basen czy plażę.





Kolejna rzecz dotarła do mnie właśnie dzisiaj i pochodzi ze sklepu internetowego http://www.urbancity.pl. Długo wahałam się - kupić czy nie kupić? Aż w końcu uległam i zamówiłam czarną koszulkę SLAVICA z folkowym nadrukiem, która zaprojektowana została przez Cleo i nawiązuje do jej stylu z teledysku. Przyznam Wam, że kosztuje ona aż 79 zł, więc jak na t-shirt to nie jest tak mało ale jestem zadowolona. Moja "M- ka" leży jak ulał. Jest nieco dłuższa więc idealnie sprawdzi się niemal do wszystkiego: dżinsów, legginsów czy spódnic.





Na tym jednak nie koniec moich nowości, bowiem dzisiaj zupełnie przypadkiem będąc w Orsay'u wśród tego całego mnóstwa artykułów znalazłam piękną, czarną torebkę ozdobioną złotymi dżetami. Od razu zwróciła moją uwagę, a kiedy tylko spojrzałam na metkę i dostrzegłam jej cenę od razu wiedziałam że muszę ją mieć. Bo same powiedzcie - torebka przeceniona ze 149,95 na 60 to nieprawdopodobna okazja. Do tego okazało się, że dzięki koleżance która miała w tym sklepie kartę udało mi się ją kupić za 48 zł. Jak to mawiają - upiekłyśmy dwie pieczenie na jednym ogniu - ona zyskała punkty na karcie a ja nową torbę w przystępnej cenie.






A teraz o ostatniej już dzisiejszej niespodziance, która czekała mnie po powrocie do domu. Miałam ją otrzymać dopiero w dniu moich imienin czyli 25 maja, ale ostatecznie dostałam ją dziś po tym jak Gosia dała mi wybór kiedy to właściwie chciałabym ten prezent dostać. Chyba nie muszę nikomu mówić co zdecydowałam skoro już dziś przy moim łóżku stanęła urocza lampka i zajęła miejsce poprzedniej, która nie tak dawno miała wypadek i bliskie spotkanie z podłogą.



Jestem zachwycona wszystkimi nowościami, które od dziś są moją własnością. Nie ukrywam, że nic tak jak zakupy i wszelkie nowości nie poprawia mi humoru nawet w takie deszczowe, pochmurne i melancholijne dni.

Na koniec kilka zdjęć z nieco cieplejszych dni, kiedy na zewnątrz było słonecznie i nikt nawet nie pomyślał, że pogoda tak radykalnie się zmieni i będzie przypominać jesień a nie wiosnę.







A Wam jak się podobają moje nowe rzeczy? Coś szczególnie przypadło Wam do gustu?

środa, 14 maja 2014

Akcja testowania na wizaż.pl - Hydrain3 Hialuro


Dzisiaj Moi Drodzy, mam dla Was post dotyczący produktu, który macie okazję otrzymać do testowania na wizaz.pl. Otóż, tym razem aż 150 osób może wypróbować Hydrain 3 Hialuro marki Dermedic - serum nawadniające twarz, dekolt i szyję. 
Produkt ten przeznaczony jest do terapii nawadniającej, odwodnionej bądź suchej skóry każdego typu. Jak wiadomo bowiem woda jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania organizmu, a jej niedobór w organizmie powoduje odwodnienie, co uniemożliwia prawidłowe funkcjonowanie jego układów. To z kolei wiąże się z zaburzeniem procesów życiowych. Nawet niewielki jej niedobór w skórze może przyczynić się do poważnych zakłóceń w procesach odnowy tkankowej i uregulowania systemów ochronnych. 

Zdjęcie: Źródło

Serum już po pierwszym użyciu przynosi ulgę suchej skórze. Zapewnia długofalowe nawodnienie skóry, brak poczucia napięcia oraz wygładzenie. Jest to produkt hypoalergiczny z zawartością wody termalnej, polecany przez dermatologów. 
Produkt ten jest kosmetykiem multifunkcyjnym ponieważ:
  • zabezpiecza skórę przed utratą wilgoci i zmiękcza ją ( ze względu na zawartość olejku migdałowego z dużą zawartością kwasu oleinowego)
  • ujędrnia i chroni przed przedwczesnym starzeniem ( witamina E)
  • posiada wzmocniony skoncentrowany system przeciwstarzeniowy ( kwas hialuronowy w stężeniu 15%, który powoduje 57% wzrost nawilżenia skóry po 15 minutach od nałożenia preparatu i aż 43% nawilżenie nawet po dwóch godzinach od aplikacji.
  • natychmiast wygładza skórę (Velvesil).
Jak należy stosować serum nawadniające Hydrain 3 Hialuro?
  1. Przede wszystkim najważniejsze jest wykonanie dokładnego i delikatnego demakijażu, polegające na oczyszczeniu twarzy za pomocą wacika i płynu micelarnego.
  2. Następnie należy nanieść kilka kropel serum kolejno na twarz, szyję i dekolt.
  3. Równomiernie rozprowadzić serum - lekka wtapiająca się konsystencja pozostawi na skórze aksamitne wykończenie.
  4. Pozostawić serum do wchłonięcia - jedwabisty film zniweluje nierówności i wygładzi skórę.
  5. Można od razu nałożyć makijaż lub krem.
  6. Aplikacja może być powtarzana na dzień i na noc.
  7. Aplikacja może być powtarzana wielokrotnie w ciągu tygodnia. 
Zapraszam Was do wzięcia udziału w testach, kto wie może uda Wam się zakwalifikować i przekonać się jak działa na własnej skórze?

poniedziałek, 12 maja 2014

DARK NIGHT - RIMMEL

W ostatnich dniach stałam się posiadaczką nowej pomadki, tym razem w ciemnym odcieniu. Przeglądając wiele Waszych blogów natknęłam się na takie nieco ciemniejsze kolorki i sama zapragnęłam taki mieć. Wówczas swoje kroki skierowałam do pobliskiej drogerii i tam zaopatrzyłam się w pomadkę marki Rimmel w odcieniu 380 DARK NIGHT WATERL-OOPS!


 




Jednocześnie zrodził się pomysł na podzielenie się z Wami tym dla kogo przeznaczone są takie kolory i jak dobrać odpowiedni dla siebie.Wiele kobiet w tym również i ja do tej pory omijałam co niektóre pomadki, bojąc się że będę wyglądała komicznie, wzbudzę sensację a nawet śmiech. Stąd też decydowałam się na lekkie błyszczyki, które delikatnie lśniły na ustach. Dopiero kilka miesięcy temu zamieniłam je na pomadki w odważnych lecz jasnych kolorach: nude, czerwieni i różu. Zanim zdecydujemy się na wybór tej w odpowiednim odcieniu ważne jest by określić w jakim kolorze tak naprawdę będzie nam do twarzy. Należy w tym celu barwę swojej skóry, włosów oraz oczu. 


Zdjęcie: Źródło
  • w przypadku gdy skóra jest jasna i chłodna a oczy mają kolor niebieski czy jasnobrązowy, włosy natomiast mają barwę chłodnego blondu, popielatego brązu czy zimnej czerni - idealnie sprawdzą się wszystkie nasycenia różu, chłodna czerwień, malina oraz kolor czerwonego wina. 
  • gdy skóra ma ciepły, złotawy koloryt, oczy są zielone, morsko - niebieskie lub brązowe a włosy ze złotym połyskiem ( blond, rude, brązowe) - odpowiednie będą odcienie pomadek w kolorach koralowym, rdzawym, pomarańczowym, brzoskwiniowym, brązowym, cappuccino, cynamonowym. 
  • przy ciemnej, oliwkowej karnacji, czarnych i szarych oczach oraz włosach o barwie hebanu - idealnie sprawdzą się pomadki w kolorach ognistej czerwieni, ciemnym brązie, purpurowych oraz wszystkich nasyconych barwach. 
Jak radzić sobie w drogerii w momencie, kiedy jakiś kolor wpadnie nam w oko? Jak sprawdzić czy będzie to odpowiedni dla nas odcień? Ważne jest by nie testować pomadki na nadgarstku dłoni, ponieważ skóra w tym miejscu jest zdecydowanie inna od tej na ustach. Nie należy również ryzykować z testowaniem koloru na ustach, bo nigdy nie wiadomo kto przed nami korzystał z danego kosmetyku i jakimi chorobami skóry można się wówczas zarazić. 

Zastanawiacie się pewnie jak wobec tego wypróbować pomadkę, kiedy to obaliłam zasadność znanych Wam dotychczas metod. Otóż, jest pewien sposób, który nie tylko nie wprowadzi Was w błąd ale również nie spowoduje, że będziecie się zmagać z jakąś chorobą skórną. Polega on na wypróbowaniu kosmetyku na opuszku palca, miejscu w którym skóra ma podobny kolor do tej na wargach. 

Jednocześnie w tym momencie należy wspomnieć, że ciemne odcienie pomadek wymagają tego by nakładać je z użyciem pędzelka. Jeśli jeszcze nie miałyśmy okazji zaopatrzyć się we właściwy, przeznaczony do tego celu zawsze można użyć innego np. od eyelinera. Jak również zastosować konturówkę, jednak z tą różnicą że najpierw nakłada się pomadkę a dopiero potem konturówkę. 

Podstawą wykonania z użyciem ciemnej pomadki jest zrównoważenie kontrastu. Przy niewidocznych brwiach ciemny kolor stanie się zbyt wyrazisty i odciągnie uwagę od reszty twarzy. Ciemna pomadka lubi również mocny makijaż oczu, choc wcale niekoniecznie tzw. smoky eyes.  Przede wszystkim ważne jest wyrównanie kolorytu oraz wszelkich niedoskonałości skóry, które przy ciemniejszym odcieniu ust będą rzucać się w oczy. 

Choć wydawać by się mogło, że by używać pomadki w ciemnym kolorze wystarczy spełnić wymagania pod względem koloru cery, oczu czy włosów to sprawa nie jest aż tak prosta. Mocny odcień nie jest wskazany dla kobiet o wąskich ustach, bowiem optycznie zmniejsza usta. Nie bez znaczenia jest także kolor zębów - mocny makijaż ust wymaga białych zębów ponieważ ciemne kolory sprawiają że wydają się one żółte. 

Ciemny makijaż ust powoduje, że nie każda kobieta czuje się w nim dobrze. Nie będzie on odpowiedni na pewno dla osób nieśmiałych i wycofanych, bo będzie on sprzeczny z jej usposobieniem. Idealnie sprawdzi się jednak w przypadku pewnych siebie, ambitnych i zdecydowanych kobiet, które chcą zostać odebrane przez otoczenie jako silne i dominujące a zarazem kompetentne w pracy. 

A Wy jakie kolory pomadek preferujecie? Sięgacie po te w ciemnych odcieniach? Czy jakieś szczególnie polecacie?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...