NEW IN - czwartek, 19 czerwca 2014

Na poprawę humorku...

Drodzy moi, w dzisiejszym poście chcę pokazać Wam wszystko to, co kupiłam jako lekarstwo na mój podły nastrój. Aż do wczoraj wychodziłam z założenia, że zakupy są sposobem na każde smutki. Prawda okazała się jednak nieco inna, prócz ubytku gotówki nie zauważyłam najmniejszej poprawy. Nie mniej jednak moje ostatnie zakupy zainspirowały mnie do napisania postu, który właśnie teraz macie okazję czytać. Wśród nich znalazło się bowiem wszystkiego po trochu. Są kosmetyki, ubrania jak i buty. 
***
Swoją wędrówkę po galerii handlowej rozpoczęłam od wizyty w drogerii Natura. Chciałam tam zaopatrzyć się w specyfiki przeznaczone do pielęgnacji stóp. Żadnej z Was chyba nie muszę tłumaczyć, że teraz to konieczność kiedy niemal codziennie eksponujemy je w lekkich sandałkach. Jako pierwszy w moim koszyku wylądował peeling do stóp Evree. Ma on za zadanie usunąć martwe komórki naskórka, zapobiegać tworzeniu się stwardnień i zrogowaceń bez zbędnego wysuszenia skóry oraz zwiększać zdolność skóry do przyjmowania składników odżywczych i wspomagać odnowę naskórka.

Zaraz za nim dołączył Odżywczy krem do stóp suchych i zniszczonych NEUTROGENA Formuła Norweska, który intensywnie nawilża stopy wnikając w głąb skóry. Pomaga regenerować suche stopy i popękane pięty od 1. dnia. Natychmiast ukojone stopy są widocznie miękkie i gładkie na dłużej a jego nietłusta konsystencja powoduje, że nie pozostawia śladów. 



Pozostałe kupione przeze mnie drobiazgi można określić mianem uzupełniania braków. Wśród nich znalazł się zmywacz do paznokci, lakier w pięknym letnim kolorze oraz modelujący róż do policzków - Bell. 




***
Jak Wam już pisałam w jednym z poprzednich postów, teraz kiedy znacznie więcej uwagi poświęcam swojemu ciału oraz ćwiczeniom fizycznym posiadanie odpowiednich do tego ubrań urosło do rangi konieczności. Nie mogłam więc przejść obojętnie obok wieszaka z odzieżą sportową w h&m, gdzie koszulkę i sportowy stanik udało mi się kupić po okazyjnej cenie. Teraz z czystym sumieniem mogę oznaczyć je na mojej liście must have jako zrealizowane. Choć już wiem, że nie będą to ostatnie tego typu rzeczy. Te idealnie przypadły mi do gustu nie tylko ze względu na kolor ale i krój- stąd pewność że niebawem kolejne dołączą do mojej kolekcji.





***
Ostatnią już rzeczą, którą miałam zamiar kupić a zarazem numerem 1 na mojej zakupowej liście były buty. Początkowo nosiłam się z zamiarem kupna kolejnej pary balerinek, którą bądź co bądź zrealizowałam. Ale prócz nich zaopatrzyłam się w piękne meliski. Jak wiecie, butów nigdy zbyt wiele. 








Przy okazji znalazłam sandałki, które skradły moje serce. Już... już... byłam gotowa je kupić ale niestety okazało się że mojego rozmiaru brak :(

Zdjęcie: Źródło

Przeszukałam sieć po tym jak chodziły za mną przez cały dzień i znalazłam. Teraz bije się z myślami czy je kupić czy nie? Co radzicie?

  1. A mnie zawsze zakupy pomagają na poprawę humoru :) Meliski są świetne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż mnie jak sądziłam aż do wczoraj też pomagały. Niestety jak się okazuje nie zawsze. A swoją drogą meliski są mega wygodne i rewelacyjnie się w nich chodzi. Identyczne buciki widziałam na stronie sklepu: http://elilu.pl/obuwie/balerinki_meliski_z_kokardka_czarne_44gs.html

      Usuń
  2. super zakupy :) bardzo fajne rzeczy

    http://nikoladrozdzi.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak mam zły nastrój, nie lubię robić zakupów. Wtedy wzięłabym chyba wszystko a później by to leżało. Za to dziś szybkie zakupy uważam za udane :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie pozostawione na moim blogu komentarze :)