NEW IN - środa, 14 stycznia 2015

Okiem aparatu: styczniowy mix

Pogoda na zewnątrz w niczym nie przypomina zimowej aury. Świetnie natomiast wpisuje się w wiosenne klimaty. Głównie za przyczyną tego, że jak dotąd nie pojawił się ani centymetr śniegu, który przez wielu określany jest jako synonim tejże pory roku. 

Ostatnie wieczory upływają mi na samych przyjemnych czynnościach jakimi jest nadrabianie filmowych zaległości oraz czytanie kolejnych tomów literatury. Ostatnio swoją uwagę skoncentrowałam na kilku pozycjach książkowych. 


Wśród nich znalazły się: 
" Zapach szminki" - Barbary Kucówny
"Rzeczowo o modzie męskiej" - Michała Kędziory
"Nie mam się w co ubrać" - Karoliny Glinieckiej




Niezmiennie zainwestowałam też w kosmetyki. Część z nich to tak zwane pewniaki, które miałam okazję już przetestować i sięgnęłam po nie ponownie. 

Nivea - Dwufazowy płyn do demakijażu oczu, przeznaczony do każdego rodzaju cery. Wzbogacony został ekstraktem z bławatka. Stworzony został z myślą by efektywnie usuwać trwały, wodoodporny makijaż bez konieczności ich mocnego pocierania. Jego dwufazowa formuła natomiast ma chronić rzęsy i okolice oczu, by skóra była czysta i gładka a rzęsy zadbane. 

Produkt powstał w myśl filozofii producenta: NIVEA używa składników inspirowanych naturą, aby stworzyć wysokiej jakości produkty, które wydobywają naturalne piękno Twojej skóry - abyś wyglądała i czuła się najlepiej. 


Puder ryżowy marki Paese to kosmetyk, o którym miałyście okazję już przeczytać na moim blogu. Jest to tzw. come back, ponieważ spełnił on moje najśmielsze oczekiwania. 

Na stronie producenta charakteryzowany jest w następujący sposób:
" Puder jest niezwykle lekki, jedwabisty i łatwy w aplikacji, pozostawiając aksamitną w dotyku skórę. Idealny jako ostatni etap makijażu. Polecany głównie do cery mieszanej i tłustej. Puder ryżowy absorbuje nadmiar sebum. Może być stosowany na całej twarzy lub jedynie na wybrane jej partie. Biały kolor pudru, po nałożeniu na twarz staje się całkowicie transparentny."

Podkład ProVoke, to kolejny mój kosmetyczny faworyt. Dołączył do listy niezbędników wcale nie tak dawno, ale już nie jestem w stanie się bez niego obejść. 
Mimo, że cena dla co niektórych może być niezbyt zachęcająca to jego cudowne właściwości są w stanie wszystko zrekompensować. 

Swoistą nowością jest tutaj antyperspirant w sztyfcie - Rexona INVISIBLE black + white diamond. Nie miałam okazji jeszcze go przetestować, bo zaledwie wczoraj dołączył do zawartości mojej kosmetyczki. Dlatego zbyt wcześnie jest mówić o jego działaniu.   


Zegarek GENEVA w srebrnym kolorze, to kolejny który wzbogacił moją kolekcję dodatków. Poprzedni jak zapewne, co niektóre z Was wiedzą był zdecydowanie bardziej ozdobny niż ten jednak nie mniej piękny. Dla przypomnienia odsyłam Was do postu, gdzie o nim pisałam: tutaj.


Ten zegarek kupiłam w sklepie internetowym 




Golarka kosmetyczna przez niektórych nazywana również trymerem. Z kupnem nosiłam się nie od dziś, jednak ostatecznie w nawale innych pilniejszych zakupów to narzędzie schodziło na dalszy plan. Golarkę Ideenwelt kupiłam za jedyne 13,99 w pobliskiej drogerii Rossmann. 


Golarka przeznaczona jest do usuwania zbędnego owłosienia ( w okolicach bikini czy na twarzy). Wyposażona została w pochylaną pod kontem głowicę, która ma precyzyjnie depilować. W zestawie znajduje się dodatkowo dwustronna nasadka mająca za zadanie regulować długość golonych włosków ( 3 mm i 6 mm). 



Wraz z trwającymi promocjami i okresem wyprzedaży stałam się posiadaczką kolejnych nowości.
Wśród nich znalazła się bluzka w soczystym kolorze marki Mohito. Niegdyś przeszłabym obojętnie obok niej. Tym razem jednak to właśnie jej odważny, intensywny kolor zadecydował o tym, że znalazła się w mojej szafie. 


Pojawiła się też pokaźnych rozmiarów torba sportowa marki Adidas, którą udało mi się kupić w promocyjnej cenie zaledwie 60 złotych, podczas likwidacji sklepu. Zwróciła moją uwagę zaraz jak przekroczyłam próg, toteż wiedziałam że będę żałować jeśli jej nie kupię. 

A na sam koniec niezbędnik czyli ogromna filiżanka z uroczym, dziewczęcym printem w postaci muffinek. Idealnie sprawdza się w zimowe wieczory, podczas filmowych seansów czy czytania kolejnych opasłych tomów. 


Filiżanka pochodzi ze sklepu stacjonarnego 


Cena: 19,00


Na stronie sklepu określona jest ona jako: "Kubek Dessert Cup, który kształtem przypomina wielką filiżankę i jest wprost idealnym dodatkiem do zastawy, na której serwujemy nasze ulubione desery. Dzięki temu, że jest niezwykle pojemny słodkie chwile relaksu będą trwały jeszcze dłużej.  



Jak Wam się podoba mój styczniowy mix zdjęciowy? Lubicie takie luźne posty? Coś szczególnie przykuło Waszą uwagę?  

A Co znalazło się u Was wraz z początkiem roku?


  1. Rexona to mój nr 1 jeśli chodzi o antyperspiranty, choć ja zazwyczaj wybieram te w sprayu ;) Zegarek bardzo ładny, będzie pasował do większości strojów, właśnie ze względu na brak dodatkowych zdobień :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Marzy mi się jakiś fajny srebrny zegarek, złote już mi się przyjadły troszkę.
    A tego płynu dwufazowego nivea sama używam, gości też na półce mojej mamy.. Ostatnio miałam nawet śmieszną sytuację, kiedy uświadomiłam ją, że to nie bez powodu takie dwukolorowe i trzeba wstrząsnąć przed użyciem XD Cóż, lepiej późno niż wcale.






    OdpowiedzUsuń
  3. Sporo nowości :) Zegarek śliczny! :) Obserwuję :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie pozostawione na moim blogu komentarze :)