KOSMETYKI - piątek, 9 stycznia 2015

Sekret zdrowych paznokci...

Problem kruchych, delikatnych i łamliwych paznokci to zmora, która dopada wiele dziewczyn. W tym również niestety i mnie. Nigdy nie byłam posiadaczką twardej płytki, dlatego nieprzerwanie poszukiwałam sposobu, dzięki któremu mogłabym to zmienić. W sieci jest całe mnóstwo różnych przepisów, mówiących o tym w jaki sposób przywrócić jej dobrą kondycję. Wśród domowych metod można tu wymienić:


*** maseczkę majonezową ***

Polega ona na zanurzaniu paznokci w miseczce z majonezem. Potem należy umyć dłonie ciepłą wodą. Użyty tu majonez ma za zadanie odżywić i natłuścić płytkę paznokcia i zmiękczyć i wygładzić skórki. Regularne stosowanie ma je dodatkowo uelastycznić jak i uodpornić na złamania.

*** Kąpiel dłoni w oliwie i cytrynie ***

Polega ona na połączeniu połowy szklanki delikatnie podgrzanej oliwy z oliwek z odrobiną soku z cytryny. W powstałej w ten sposób mieszance należy moczyć dłonie przez kilka minut. Po upływie tego czasu należy osuszyć ręce papierowym ręcznikiem i posmarować odżywczym kremem. Dzięki temu zabiegowi dłonie stają się miękkie, gładkie, wzmocnione i intensywnie odżywione. 

*** Kuracja olejkiem rycynowym ***

Polega ona na wcieraniu preparatu 2 razy dziennie w paznokcie i skórki wokół nich. Ma ona za zadanie zregenerować rozdwojone i łamliwe paznokcie. 

*** Zabieg oliwkowo - witaminowy na kruche paznokcie ***

Polega na ogrzewaniu połowy szklanki oliwy z oliwek ( w kąpieli wodnej) i połączeniu jej z ampułką witaminy A + E. W tak przygotowanej miksturze należy moczyć dłonie przez 20 minut. Po upływie tego czasu, dłonie osuszamy ręcznikiem. Zabieg ma ukoić podrażnienia wokół skórek, odżywić płytkę paznokcia i przynieść ulgę spierzchniętym dłoniom. 

Część z nich przetestowałam na własnej płytce paznokciowej, jednak nie przyniosły oczekiwanego rezultatu. W dalszym ciągu więc poszukiwałam niezawodnej metody, mającej mi zapewnić perfekcyjny wygląd moich paznokci. Stosowałam więc kolejne buteleczki przeróżnych odżywek i olejków, które miały być tego gwarantem. Z czasem jednak przekonywałam się, że były to tylko puste obietnice. Widoczny rezultat udało mi się osiągnąć dopiero po profesjonalnym zabiegu określanym jako manicure japoński, wykonanym przez wykwalifikowaną kosmetyczkę. Już po pierwszym zastosowaniu efekty były spektakularne. Paznokcie stały się znacznie mocniejsze, i bardziej odporne na urazy. Dzięki właściwościom użytych past zyskały one zdrowy wygląd i mogłam zapomnieć o problemie jakim było rozdwajanie się ich. 

Dziś po kilku miesiącach problem powrócił. Postanowiłam więc już niebawem zaopatrzyć się we własny zestaw do japońskiego manicure, który w tym roku znalazł się na czele mojej listy must have. Póki, co zanim to nastąpi posiłkuję się innymi specyfikami dostępnymi w drogeriach i aptekach. Ostatnio dołączyło po raz kolejny do mojej kolekcji serum do paznokci Regenerum oraz kosmetyk, któremu chcę poświęcić dzisiejszy post. 


MAXIMUM SHIELD
Odżywka do paznokci Sally Hansen 


Jak zapewnia producent jest to: " Utwardzacz do paznokci, który wzmacnia paznokcie, sprawiając, że są bardziej wytrzymałe. Przełomowa formuła chroni paznokcie przed łamaniem, rozdwajaniem i zadzieraniem się, a efekty stają się widoczne już po tygodniu stosowania."


Składniki: 
ETHYL ACETATE, BUTYL ACETATE, NITROCELLULOSE, ADIPIC ACID/NEOPENTYL GLYCOL/TRIMELLITIC ANHYDRIDE COPOLYMER, ACETYL TRIBUTYL CITRATE, HEPTANE, ISOPROPYL ALCOHOL, ACRYLATES/DIMETHICONE COPOLYMER, BENZOPHENONE-3, n-BUTYL ALCOHOL, MEK, TRIMETHYLPENTANEDIYL DIBENZOATE, HEXANAL, ISOPENTANAL, D&C VIOLET NO. 2 (CI 60725).

Produkt ten znalazłam zupełnie przypadkiem w ofercie drogerii Rossmann w cenie ok. 15 złotych. Miał on mi pomóc przetrwać do momentu kupna zestawu do japońskiego. Okazał się jednak na tyle dobry, że postanowiłam Wam o nim wspomnieć. Marka Sally Hansen utożsamiana jest przeze mnie z dobrej jakości kosmetykami, dlatego to właśnie jego wybrałam spośród całej gamy dostępnych preparatów do pielęgnacji paznokci. 

Odżywka Maximum Shield znajduje się w kartonowym opakowaniu. które skrywa fioletową buteleczkę o pojemności 13,3 ml. Jak przystało na produkt do paznokci wyposażony został on w pędzelek typowy dla tego rodzaju kosmetyk. Posiada on także zapach charakterystyczny dla lakierów do paznokci. Już po nałożeniu zaledwie jednej warstwy paznokcie wyglądają one zdrowo. Są zdecydowanie bielsze, bardziej lśniące i gładsze. Nawet nierówna struktura, rozdwojonego paznokcia staje się niewyczuwalna. Wystarczy zaledwie kilka użyć by zaobserwować widoczną różnicę. Paznokcie nie tylko zyskują zdrowy wygląd ale stają się również zdecydowanie twardsze i znacznie odporniejsze na urazy. Póki co jestem tym produktem zachwycona, Jeśli pójdzie tak dalej to zdecydowanie dołączy do moich kosmetycznych ulubieńców. W obecnym momencie obiema rękami mogę podpisać się pod stwierdzeniem, że kosmetyk jest świetny, w przystępnej cenie i gorąco Wam go polecam.

A Wy znacie ten produkt? Jakie jest Wasze zdanie o nim? Przypadł Wam do gustu? A może dopiero teraz dołączył lub dołączy do Waszej kosmetyczki?

  1. Na pewno go przetestuję jak wykończę moje odżywkowe zasoby :)

    OdpowiedzUsuń
  2. kocham odżywki, oliwki i topy z tej firmy :D są mega

    OdpowiedzUsuń
  3. Moim paznokciom pomogło jedynie olejowanie. Naprzemiennie używałam olejku rycynowego z arganowym.

    OdpowiedzUsuń
  4. Już widzę pierwsze efekty, dlatego możecie spodziewać się wkrótce paznokciowej aktualizacji :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie pozostawione na moim blogu komentarze :)