środa, 27 lipca 2016

Nivea Care - Lekki, krem odżywczy

Drogie moje, jeśli śledzicie mój profil na Instagramie lub zaglądacie na bloga z pewnością nie uszło Waszej uwadze to, że otrzymałam propozycję testowania nowości od marki Nivea. Na początek trafiły do mnie jedwabiste musy do mycia ciała pod prysznic. Później natomiast kurier dostarczył kolejną przesyłkę, a w niej całe mnóstwo produktów do testów. Znalazłam tam serię kosmetyków Color Care & Protect: szampon, odżywkę, piankę i lakier, krem do twarzy Nivea Care, pielęgnujące chusteczki micelarne do demakijażu. 

Nivea Care - Krem do twarzy 



O moich doświadczeniach z musami już mogłyście przeczytać. Jednocześnie obiecałam Wam, że od zaraz przystępuję do testowania kolejnych produktów. Tak też zaledwie kilka dni później dzieliłam się już z Wami następną recenzją. Na pierwszy rzut poszły pielęgnujące chusteczki micelarne do demakijażu.  Dziś przyszła pora na kolejny. Tym razem - krem do twarzy Nivea Care. 

poniedziałek, 25 lipca 2016

Lato w kolorze kamienia miłości

Drogie moje, lato to szczególny czas, o zaletach którego z pewnością żadnej z Was nie muszę przekonywać. Czekam na nie naprawdę długo, by móc się nim cieszyć, czerpiąc z życia pełnymi garściami przez te kilka krótkich miesięcy w roku. W bezchmurne poranki budzą mnie wdzierające się przez okno pierwsze promienie wstającego słońca, które dodają mi potrzebnej energii na cały, długi dzień. Nie przerażają mnie wysokie temperatury a już na pewno nie opady rześkiego, chłodzącego deszczu, będącego ulgą dla rozgrzanego słońcem ciała.


Lato pozwala mi na znacznie więcej swobody w codziennym życiu. Delektuję się smakiem pysznych sezonowych owoców i warzyw. Wdycham zapach kwitnących wokół kwiatów i cieszę oczy pięknem otaczającego krajobrazu. Lato nie pozostaje także obojętne dla mojego wyglądu. Postawiłam na praktyczną, letnią fryzurę - nieujarzmioną, czesaną morską bryzą i słońcem, która sprawia wrażenie jakbym przed chwilą wróciła z plaży.

piątek, 22 lipca 2016

Pielęgnujące chusteczki micelarne do demakijażu #NIVEA - Recenzja produktu

Drogie moje, jak wiecie trafiły do mnie kolejne kosmetyki od marki nivea, a wśród nich chusteczki do demakijażu. Obiecałam Wam wówczas, że lada moment zaczynam testy i będziecie mogły czytać cyklicznie pojawiające się recenzje. Jako pierwsze, chcę Wam przedstawić właśnie chusteczki do demakijażu, po które sięgnęłam w ostatnich dniach. Jeśli zatem jesteście ciekawe, jak się u mnie spisują zapraszam Was do czytania.


Pielęgnujące chusteczki micelarne do demakijażu 

Informacje producenta: 

Pielęgnacja twarzy

Działanie: 

NIVEA 3w1 Pielęgnujące chusteczki micelarne do demakijażu dokładnie oczyszczają i usuwają nawet wodoodporny makijaż oczu, pozostawiając skórę odświeżoną i nawilżoną. Zachowują naturalny poziom nawilżenia skóry i są odpowiednie do codziennego stosowania:

usuwają nawet wodoodporny makijaż oczu, jednocześnie chroniąc rzęsy,

dokładnie oczyszczają, nie pozostawiając zanieczyszczeń, 

delikatnie nawilżają i odświeżają skórę,

wzbogacone Płynem micelarnym NIVEA z witaminą E.

środa, 20 lipca 2016

Nowości od marki NIVEA

Drogie moje, zaledwie kilka dni temu pisałam Wam o jedwabistych musach do mycia ciała pod prysznic, które dostałam  od marki NIVEA, a tu już dziś kurier ponownie zapukał do moich drzwi z kolejną niespodzianką. Oczywiście zanim nie odpakowałam przesyłki nie miałam pojęcia, od kogo pochodzi, ponieważ jak najszybciej chciałam zobaczyć co jest w środku. Zupełnie nie spodziewałam się kolejnej niespodzianki od marki NIVEA a już na pewno nie w przeciągu zaledwie kilku dni, dlatego byłam naprawdę mile zaskoczona. Po odpakowaniu moim oczom ukazało się nie co innego, jak pokaźnych rozmiarów niebieska torba z logo marki. Spiesznie zajrzałam do środka, a wewnątrz same wspaniałości. Jeśli jesteście ciekawe, co tam znalazłam zapraszam Was do czytania. Zapewniam Was, że nie będziecie rozczarowane. A kto wie może odnajdziecie coś, co przypadnie Wam do gustu. A zatem moje drogie, zaczynamy.


Wewnątrz mojej przesyłki znalazły się aż cztery produkty do pielęgnacji włosów NIVEA Color Care & Protect z innowacyjną formułą Color Oil Complex, wzbogaconą olejkiem makadamia, którego zadaniem jest wzmacnianie włosów, tak by były zdrowe i zachowały swój kolor na dwa razy dłużej.

wtorek, 19 lipca 2016

Buraczkowe kotlety z kaszy jaglanej z surówką z młodej kapusty z bloga Daylicooking

Drogie moje, te z Was, które śledzą już od jakiegoś czasu mojego bloga a do tego z uwagą czytają zamieszczane tu posty, z pewnością wiedzą że odnalazłam w sieci inspirujący blog kulinarny autorstwa Małgorzaty Kijowskiej - Daylicooking. Nie wiem jak to się dzieje ale niemal każdy zamieszczany tam wpis idealnie wpisuje się w mój gust. Piszę, że niemal każdy, ponieważ sięgam wyłącznie po te przepisy, które nie zawierają w swoim składzie wieprzowiny, wołowiny bądź drobiu. Jak część z Was z pewnością już wie, jadam wyłącznie ryby, pomijając wszystko to o czym pisałam powyżej. Od momentu, gdy radykalnie zmieniłam swoją dotychczasowy sposób żywienia, zaczęłam samodzielnie przygotowywać posiłki dla siebie i tych członków mojej rodziny, którzy mają ochotę spróbować czegoś nowego. By w kuchni na dobre nie zadomowiła się nuda, staram się co rusz poszukiwać coraz to nowych przepisów, które urozmaicą moją kuchnię. Taką prawdziwą skarbnicą jest właśnie wspomniany przeze mnie już blog. Właśnie nim inspirowałam się przygotowując kotleciki w zupełnie innej odsłonie niż te, które znałam dotychczas. Jeśli zatem jesteście ciekawe, co pysznego pojawiło się u mnie tym razem gorąco zapraszam do czytania. 

Buraczkowe kotlety z kaszy jaglanej z surówką z młodej kapusty


Zapewniam Was, że danie to jest naprawdę smaczne a przy tym na tyle proste, że poradzi sobie z nim każdy. Autorka bloga Daylicooking - Małgorzata Kijowska pisze że zamiast buraczków można zastosować także inne warzywa, takie jak chociażby marchewkę. Z pewnością wkrótce sama się przekonam jak smakują także i w tej odsłonie. Tymczasem pozostanę w temacie buraczkowych kotletów, których bazą jest kasza jaglana a idealnym dopełnieniem surówki. 

niedziela, 17 lipca 2016

Jedwabisty mus do mycia ciała pod prysznic NIVEA - recenzja produktu

Drogie moje, jeśli śledzicie mojego bloga i/lub profil na Instagramie z pewnością Waszej uwadze nie uszedł fakt, że dostałam do testów prezent niespodziankę od marki NIVEA. Od tego momentu minął już ponad tydzień, więc jest to już najwyższa pora, by podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami, co do otrzymanych produktów. Jeśli mimo, wszystko znajdują się pośród Was osoby, które nie widziały jeszcze uroczego pudełka od NIVEA to link do poprzedniego posta znajdziecie poniżej.



Jeśli jeszcze ktoś z Was miał wątpliwości czego dotyczyć będzie dzisiejszy post, to z pewnością w tym momencie rozwiałam je wszystkie. Dla przypomnienia powiem Wam, że pewnego dnia napisała do mnie Pani z propozycją przetestowania prezentu niespodzianki od marki NIVEA. Przyznam się, że nie zastanawiałam się ani przez moment tylko od razu się zgodziłam. Uwielbiam wszelkie nowości a jeszcze bardziej niespodzianki, dlatego nie mogło być inaczej. Niemal z dnia na dzień kurier zapukał do moich drzwi, a ja natychmiast zabrałam się do rozpakowywania przesyłki. Wówczas moim oczom ukazało się przepiękne niebieskie pudełeczko przewiązane wielką białą kokardą z logo marki. Po jego otwarciu nie do końca wiedziałam z czym mam do czynienia. Początkowo zasugerowałam się wyglądem opakowań i sądziłam, że do testów dostałam nie co innego jak trzy dezodoranty. Dopiero, gdy przyjrzałam się im bliżej natknęłam się na etykietkę z nazwą produktu. Był to więc zestaw trzech jedwabistych musów do mycia ciała pod prysznic NIVEA, z którymi spotkałam się po raz pierwszy. Dziś jak wspomniałam na początku mojego posta upłynął już tydzień, od momentu gdy po nie sięgnęłam więc mogę z ogromną przyjemnością opowiedzieć Wam o nich znacznie więcej.

piątek, 15 lipca 2016

Styling - jedna z metod zmiany wizerunku

Drogie moje, jeśli znacie mnie osobiście lub śledzicie mojego bloga z pewnością Waszej uwadze nie umknął fakt, że jestem posiadaczką włosów prostych niczym druty. Nie zaskoczę z pewnością nikogo stwierdzeniem, że z zazdrością patrzyłam na inne dziewczyny obdarowane burzą loków. Wczoraj wreszcie postanowiłam to zmienić. Wiedziałam, że nie dla mnie jest codzienne używanie lokówki. Oczekiwałam raczej rozwiązania, które na dłużej odmieni mój wygląd. Z dnia na dzień umówiłam się na wizytę w salonie fryzjerskim, z pełną świadomością tego, co chcę zrobić z włosami. Nie było by tak. gdybym wcześniej nie zasięgnęła porady zaprzyjaźnionej fryzjerki. Ta, bez chwili zastanowienia zasugerowała mi wykonanie stylingu. Przyznam, że początkowo słowo to nie mówiło mi zbyt wiele. I tak naprawdę teraz z teoretycznego punktu widzenia nadal tak jest. Dlatego postanowiłam napisać ten post, w którym powiem Wam trochę więcej o samym zabiegu. Pokażę Wam efekt finalny oraz skoncentruję się na pielęgnacji włosów. A zatem zaczynamy.


To co musicie wiedzieć o stylingu to to, że polega on na podnoszeniu włosów u nasady, dodaje skrętu fryzurze i jest rodzajem trwałej ondulacji ( z tą różnicą jednak, że nie jest tak inwazyjny jak typowa trwała).  Podczas zabiegu dochodzi do przekształcenia włosa na całej jego długości, dzięki czemu włosy proste po zabiegu zyskują fale. Ich skręt zależy od tego w jaki sposób je suszymy. Naturalne suszenie zapewnia lepszy skręt niż to przy użyciu suszarki. Zabieg jak już wspomniałam wykonuje się bardzo podobnie jak trwałą, z tą różnicą że sięga się po inną wielkość wałków. Te z kolei na włosach znajdują się przez ok 15-20 minut.

niedziela, 10 lipca 2016

Perfecta Express Slim - 6 kosmetycznych hitów

Drogie moje, jeżeli śledzicie mojego bloga już od jakiegoś czasu z pewnością Waszej uwadze nie uszedł konkurs organizowany przez Perfectę oraz portal Zblogowani. Nagród było naprawdę całe mnóstwo. Na zwycięzców czekały 2 bony o wartości 500 zł każdy, 3 torebki O - bag oraz aż 20 zestawów kosmetyków Perfecta. Nie mogłam nie wziąć w nim udziału i teraz mogę Wam się pochwalić, że mój trud się opłacił i został nagrodzony. Trafił do mnie jeden z 20 zestawów kosmetyków. Jeśli mimo wszystko ktoś z Was jeszcze nie miał okazji przeczytać wyróżnionego postu link do niego znajdziecie poniżej. 

Jak wskazuje tytuł wspomnianego posta pisałam tam o mojej domowej pielęgnacji z Perfectą. Wspomniałam Wam wówczas o całym mnóstwie działań, jakie podejmuję by nie tylko dobrze czuć się we własnej skórze, świetnie wyglądać ale też uporać się z głównym dotykającym mnie problemem, jakim jest uporczywy cellulit. Nie zapomniałam wówczas o jednym z kosmetyków Perfecty - uderzeniowym reduktorze cellulitu wodnego, po który sięgam. Teraz moja pielęgnacja z Perfectą zdecydowanie się rozszerzy, kiedy dotarło do mnie przesyłka aż z 6 pełnowymiarowymi kosmetykami czyli całą linię Perfecta Express Slim do pielęgnacji ciała z naciskiem na wyszczuplenie i ujędrnienie.

sobota, 9 lipca 2016

Testowanie czas zacząć - jedwabisty mus do mycia ciała pod prysznic NIVEA

Drogie moje, jeśli śledzicie mój profil na Instagramie z pewnością jesteście na bieżąco z tym, co się u mnie dzieje. Tym z Was zaś, które zaglądają wyłącznie na mojego bloga powiem, że zaczynam testy nowości od marki #nivea. Kilka dni temu trafiło do mnie urocze, niebieskie pudełeczko z logo marki przewiązane białą wstążką. Aż żal było otwierać. Ciekawość jednak zwyciężyła i tak znalazłam wewnątrz aż trzy pełnowymiarowe kosmetyki - jedwabiste musy do mycia ciała pod prysznic. Do niedawna jeszcze zaliczałam się do grona osób, które nie słyszały o istnieniu produktów do pielęgnacji w tej formie, mimo że bombardowane jesteśmy niemal z każdej strony przez lekkie i przyjemne w dotyku faktury oraz konsystencje.


Marka Nivea zadbała o to by linia kosmetyków, które trafiły w moje ręce posiadała wyjątkowe działanie jednocześnie tworząc obfitą i niezwykle delikatną w dotyku pianę, otulającą niczym jedwab. W jej skład wchodzi odżywczy mus Creme Care, pielęgnujący Creme Smooth oraz orzeźwiająco lekki Creme Soft. A każdy oparty został na  unikalnej recepturze z dodatkiem ekstraktu jedwabiu.

niedziela, 3 lipca 2016

Make up w stylu pin up

Drogie moje, na co dzień preferuję przede wszystkim wygodę, jeśli chodzi o stylizacje oraz prostotę w makijażu. Nie mam zbyt wiele czasu na eksperymenty, przynajmniej nie wtedy gdy szybko przygotowuję się do wyjścia do pracy. Wówczas ograniczam się jedynie do sięgnięcia po niezbędne kosmetyki: odrobinę podkładu i bronzera, farbkę do podkreślenia brwi, eyeliner, tusz do rzęs, pomadkę w odcieniu nude. Czasem jednak mam trochę więcej czasu i wówczas pozwalam sobie na trochę więcej koloru i odejście od utartego makijażowego schematu. Na początku mojej blogowej drogi, dawno bo ponad trzy lata temu uległam ogromnej fascynacji stylem pin up ( Czytaj: tutaj). Wówczas pokusiłam się o pierwsze próby, choćby najmniejszego upodobnienia się do dziewczyn, które stylizowały się w ten sposób. 


Ostatnio również zatęskniłam za powrotem do minionych lat, kiedy styl ten był bardzo popularny i na nowo zaczęłam bawić się kolorem. Jeśli jesteście ciekawe osiągniętego rezultatu zapraszam Was, do oglądania efektu końcowego. Jednocześnie zaznaczam, że nie jestem żadnym ekspertem w tej dziedzinie a są to jedynie moje nieśmiałe kroki w tym kierunku. Wiem, że wiele z Was zna charakterystyczne cechy tego stylu, jednak warto było by w tym miejscu po raz kolejny do nich wrócić.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...