LIFESTYLE - sobota, 3 września 2016

Droga do szczupłej sylwetki

Drogie moje, z pewnością są pośród Was takie dziewczyny, które chciałyby zrzucić kilka nadprogramowych kilogramów, zwłaszcza teraz kiedy tak popularne stało się bycie fit. W swoim życiu niejednokrotnie już eksperymentowałam z dietami. Raz ważyłam więcej, innym razem mniej. Ciągle trwała huśtawka. W zeszłym roku zapisałam się nawet do dietetyka, który miał mi pomóc w osiągnięciu wagi idealnej. Brakowało mi wówczas konsekwencji i odpowiedniej motywacji, by poradzić sobie samodzielnie. 


Sądziłam, że pomoc specjalisty mi w tym pomoże. Najtrudniej było przekonać mi się wtedy do regularnych posiłków i dostarczania odpowiedniej ilości płynów do organizmu. Po szklankę wody sięgałam, gdy pojawiało się pragnienie a przecież wówczas możemy mówić już o problemie odwodnienia. Nie myślcie jednak, że na tym koniec moich dietetycznych grzeszków. Prawdziwą plagą były słodycze. Szczególnym sentymentem darzyłam czekoladę. Dochodziły do tego jeszcze niezdrowe i tuczące fast foody - zwłaszcza pizza i chińskie jedzenie. Wreszcie jednak nastąpił przełom. Zadecydowałam, że pora się za siebie wziąć i udowodnić wszystkim, że potrafię. 



Jakie zmiany wprowadziłam w moim menu?

1. Regularne posiłki.

Mój dzień składa się z pięciu zbilansowanych posiłków. Śniadanie staram się jeść najpóźniej godzinę po przebudzeniu. Kolejne posiłki zjadam w odstępach 2-3 godzinnych. Kolację planuję nie później niż 2 godziny przed snem. Dbam o to, by nie omijać żadnego z posiłków, ponieważ każdy z nich jest integralnym elementem mojego odżywiania. 

2. Nawadnianie organizmu

Dostarczanie odpowiedniej ilości płynów do organizmu było od zawsze moim problemem. Śmiałam się niejednokrotnie, że do niedawna jeszcze myliłam pragnienie z głodem. Obecnie staram się pić minimum 2 litry wody dziennie. Dodatkowo sięgam po gorzką herbatę lub kawę. Nie zapominam jednak o tym, że alkohol to wyłącznie puste kalorie, dlatego zupełnie wykluczyłam go z menu.


3. Racjonalne ważenie.

Wiadomo, że ważenie stanowi integralną część każdej diety odchudzającej. Powinnyście jednak pamiętać, by nie popadać w paranoję i nie ważyć się każdego dnia, oczekując cudów. Wskazane  jest by zważyć się przed rozpoczęciem diety a potem robić to co 5-7 dni o tej samej porze, najlepiej na rano na czczo. Na 5 dni przed miesiączką Wasza waga może wzrosnąć, dlatego nie powinnyście się tym przejmować i zrzucać na karb nieskutecznej diety. 

4. Rezygnacja z produktów typu instant

Czasem łapałam się na tym, że wybierałam produkty błyskawiczne do przygotowania. Teraz wiem, że są one jedynie kaloryczne i bogate w sód, przez co powodują przyrost wagi, wzrost tkanki tłuszczowej, zatrzymanie wody i wzrost apetytu.

5. Ograniczenie ilości spożywanych posiłków w porze wieczornej

Po godzinie 16 metabolizm znacznie zwalnia. Ważne jest więc to by nie jeść po godzinie 19-20, ponieważ może pojawić się problem nadprogramowych kilogramów. Staram się więc nie zajadać nudy i nie sięgać po przekąski, podczas oglądania telewizji.  

6. Rezygnacja z podjadania

Pamiętam, że był w moim życiu taki czas, że cały dzień potrafiłam coś jeść. Nie miałam wydzielonych porcji. Ot, po prostu jadłam. Pewnie wiecie, co mam na myśli. Najbardziej odpowiednie wydaje się tu być hasło: dzień bez przekąsek dniem straconym. Obecnie zrezygnowałam zupełnie z podjadania. I dobrze mi z tym. 


To oczywiście tylko kilka zasad, które staram się wprowadzać w życie by zgubić dodatkowe kilogramy. Czasem pozwalam sobie na jakieś odstępstwo od diety. Sięgam wówczas po coś, na co mam akurat ochotę. Nie jest to jednak zjawisko nagminne a jeden posiłek w tygodniu ( cheat meal). Potem grzecznie wracam do swoich żelaznych zasad. 

Cheat Meal w pigułce

Cheat meal pochodzi z Zachodu, a dokładniej z Ameryki, gdzie problem otyłości jest ogromny i naukowcy próbują przekonać ludzi do odchudzania. Jak wiadomo proces ten nie jest krótkotrwały i wymaga wiele trudu. Pojawiło się jednak światełko w tunelu dla łakomczuchów, którym trudno jest wytrwać na diecie w postaci cheat meal'u czyli oszukanego posiłku.


Nie powoduje on zachwiania zbilansowanej diety a wręcz przeciwnie. Pozytywnie wpływa na metabolizm, przyspiesza redukcję tkanki tłuszczowej, nie spowoduje tycia a pobudzi hormony zapewniając szybsze poczucie sytości. Cheat meal rozładuje stresy związane z dietą, zbawiennie wpłynie na psychikę zmęczoną nieustanną dietą oraz zmotywuje do jej stosowania.  

A Wy? Chcecie pozbyć się jakichś dodatkowych kilogramów?
 Jakie kroki wówczas podejmujecie? 

  1. podjadanie i regularne posiłki to moje stałe problemy jednak od października znów narzucam sobie nowe wyzwania. Postaram się nad tym zapanować

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam za Ciebie kciuki 😘i wierzę że dasz radę

      Usuń
  2. Dobre rady!

    Zapraszam do mnie na nowy post! Zaobserwuj, jeśli Ci się spodoba! :)
    >> ALEXANDRAK-BLOG.BLOGSPOT.COM <<



    OdpowiedzUsuń
  3. Lovely post dear!Have a great weekend! xx

    OdpowiedzUsuń
  4. Racjonalne odżywianie jest kluczem do sukcesu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Non stop podjadam ale nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia, haha :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie pozostawione na moim blogu komentarze :)