KOSMETYKI - poniedziałek, 5 grudnia 2016

# INSTAGRAM MIX - LISTOPAD

Drogie moje, dobiegł końca kolejny miesiąc, dlatego by tradycji stało się za dość nadeszła pora na instagramowy mix, który od jakiegoś czasu na dobre zadomowił się na moim blogu. Niejednokrotnie już powtarzałam, że bardzo lubię ten rodzaj postów na łamach Waszych blogów. Nikogo z pewnością więc nie zdziwi fakt, że wreszcie i ja postanowiłam je zamieszczać u siebie. Te z Was, które są ze mną od jakiegoś czasu z pewnością zauważyły, że cykl ten zapoczątkowałam w lipcu i tak trwam w nim nieprzerwanie aż do dziś. Zakończył się listopad i to właśnie mały mix tego miesiąca mam teraz. 


Post ten jest takim swoistym skrótem, mówiącym o tym, co w minionym miesiącu działo się u mnie i na moim blogu. Mam nadzieję, że będzie on dla Was takim wstępem do następnego tekstu, z tego cyklu, w którym czeka Was mix najbardziej magicznego miesiąca, grudnia. Zanim jednak będziecie mogły go obejrzeć, zapraszam Was na wspomniany już mix listopadowy. Mam nadzieję, że Wam się spodoba i miło będzie go oglądać.


Miesiąc listopad upłynął mi pod znakiem pielęgnacji włosów, za sprawą pudełka dookoła włosów. Trafiło ono do mnie, dzięki portalowi dla kobiet Only You. Jeśli jeszcze ktoś z Was o tym nie wie to powiem Wam, że dostałam do przetestowania całe mnóstwo fantastycznych kosmetyków. Nieco więcej pisałam o nich tutaj. Na początek mam dla Was olejek w kremie do włosów

Kolejnym produktem, który zobaczycie jest suchy szampon do włosów. Pisząc o nim już wtedy powiedziałam, że odmienił on moje spojrzenie na tego typu kosmetyki. Zanim sięgnęłam po niego, omijałam tego rodzaju produkty szerokim łukiem. Jeśli jesteście ciekawe, jak wyglądało nasze spotkanie i co zadecydowało o tym, że go polubiłam to zapraszam do recenzji, którą znajdziecie w zamieszczonym powyżej linku. 


Odżywką Hello Nature, spotkałam się po raz pierwszy przy okazji właśnie wspomnianych już testów. Nie da się ukryć, że moją uwagę zwróciło jej opakowanie. Dokładnie takie, jakie lubię - proste i minimalistyczne, po prostu piękne. To jednak nie wszystko. Prawdziwą bombą jest zapach. Kiedy tylko go poczujecie z pewnością przyznacie mi rację.

Kuracja olejkiem arganowym z tsubaki na tyle przypadła mi do gustu, że jako pierwsza powędrowała do mojej łazienki i znalazła w niej swoje miejsce. To, co o tym zdecydowało to z pewnością jej obłędny zapach. Zarówno szampon jak i maska zachwyca. Świetnie sprawdza się w codziennej pielęgnacji i zapewnia doznania aromaterapeutyczne. Mnie dodatkowo jeszcze kojarzy się z jakimś dobrze znanym mi aromatem, którego nadal nie potrafię określić mimo że zachwyca. 

Na sam koniec włosowych recenzji pozostawiłam sobie produkt, który testowałam najdłużej i potrzebowałam najwięcej czasu, by wreszcie móc coś o nim napisać. Zastanawiacie się o czym mówię? O serum multifunkcyjnym. Jesteście ciekawe jak wypadło na tle tych wszystkich kosmetyków, które mogłam testować? Zadajecie sobie pytanie - czy się sprawdziło? Nie zastanawiajcie się dłużej. Tylko znajdźcie odpowiedź na to pytanie w tym oto poście: Serum multifunkcyjne Floslek - recenzja produktu

Nie byłabym sobą, gdybym nie zamieściła tu sushi, potrawy którą uwielbiam i mogłabym jeść bez końca. Zresztą same się o tym przekonacie, bo gości ono tu nie tylko raz. Po tym małym przerywniku kulinarnym wracamy znowu do tematu kosmetyków. 


Serum do rzęs INVEO, podobnie jak już wspominany box dookoła włosów trafiło do mnie w ramach testów od portalu dla kobiet Only You. Jeśli czytałyście moją recenzję to z pewnością wiecie, że bardzo ucieszyła mnie możliwość testowania właśnie tego produktu. Bardzo przypadł mi on do gustu i teraz też od czasu do czasu po niego sięgam, dla wzmocnienia efektu. Jeśli kosmetyk ten Was zainteresował to zapraszam do czytania o nim: Hypoalergiczne serum do rzęs INVEO - recenzja produktu

Był czas, kiedy moje selfie na portalach społecznościowych nie pojawiało się w ogóle. Teraz można powiedzieć, że się to zmieniło i ktoś mógłby rzec, iż nastąpiło przegięcie w drugą stronę. Nie mniej jednak mam nadzieję, że wybaczycie te kilka niewinnych zdjęć mojej skromnej osoby :) 


Przy okazji dzisiejszego posta przedstawiam Wam jeden z moich drogeryjnych ulubieńców - Fluid Skin Balance Professional. Stosuję go co prawda po raz pierwszy, ale już zdołał przypaść mi do gustu. Jest wodoodporny i posiada właściwości kryjące. Świetnie maskuje wszelkie niedoskonałości i perfekcyjnie dopasowuje się do kolorytu cery. Dzięki niemu moja skóra zyskuje blask i elastyczność. Kosmetyk naprawdę świetnie się wchłania i utrzymuje przez wiele godzin. Zawiera ekstrakty roślinne oraz witaminę E. A do tego kupicie go w dość atrakcyjnej cenie.

Wszystkie te z Was, które śledzą mojego bloga z pewnością wiedzą, że co jakiś czas trafia do mnie paczka z nowościami od marki Nivea. W jednej z nich otrzymałam kosmetyk, który przypadł do gustu nie tylko mnie ale i mojej Mamie - odżywcze mleczko do ciała. Nie mogłam go więc nie umieścić na instagramowym profilu. U mnie spisuje się on na tyle świetnie, że poświęciłam mu jeden z postów na blogu. Jeśli więc szukacie produktu do pielęgnacji skóry suchej i bardzo suchej to jest on dla Was idealny. Polcam <3 Więcej o nim znajdziecie tu: Odżywcze mleczko do ciała - recenzja produktu.


Dwie powyższe fotografie to nic innego, jak efekt finalny mojego makijażu do postu pisanego z myślą o konkursie na Zblogowani. Nie miałyście okazji jeszcze przeczytać tego postu? Znajdziecie go tutaj: Makijaż paletą pupart 001

Oczywiście nie mogło zabraknąć całego arsenału kosmetyków, po które sięgnęłam. Jak widzicie było bardzo różnorodnie, bo znalazły się tu przeróżne marki. Dzięki temu macie takie spojrzenie, jakich kosmetyków używam na co dzień. 

Hybrydy zawładnęły mną bez reszty. Uwielbiam je <3 Czasem tylko mam problem z podjęciem decyzji, na jaki kolor się zdecydować i wówczas powstaje coś takiego, jak to co widzicie. Paznokcie cieniowane przy użyciu dwóch lakierów Semilac - Sexy Red 039 i Neon Raspberry 042. Najlepsze rozwiązanie dla takich niezdecydowanych osób jak ja. 


/Kuracja olejkiem arganowym i tsubaki/ selfie/ Hello Nature

Przy okazji dzisiejszego postu możecie zobaczyć, jak odżywiam się na diecie OXY Vege, To, co widzicie dzisiaj to nic innego, jak przepyszna zupka grzybowa. Jest bardzo treściwa, zapewnia sytość na kilka godzin i co najważniejsze - smakuje obłędnie. Odchudzanie z dietą OXY jest bardzo przyjemne i skuteczne. Jeśli ktoś mi nie wierzy to zapraszam do wypróbowania. Więcej szczegółów o diecie znajdziecie na stronie: www.dietaoxy.pl


/ Olejek w kremie 7 efektów /

A tymczasem powoli zbliżamy się do końca postu. Zanim jednak to nastąpi mam dla Was jeszcze lakiery Donegal, w obłędnych kolorach. Wszystkie są do nabycia na  www.donegal.com.pl Mimo, że przyzwyczaiłam się do dobroci, jaką są hybrydy to dostrzegam ogromny potencjał w tych lakierach. Zachwyciły mnie nie tylko ślicznymi, żywymi kolorami ale także mile zaskoczyły trwałością. Nie straszne były im prace, przy których inne niestety wypadały kiepsko. No bo co mam powiedzieć, kiedy produkt innej marki nadaje się do zmycia przy obraniu zaledwie kilku niewielkich ziemniaczków? Te naprawdę bardzo gorąco polecam. Dały radę a nie pieściłam się z nimi, traktując tak jakbym na paznokciach miała hybrydy. Cóż, przyzwyczajenie :) 

Przy okazji spotkania blogerek w Puławach w moje ręce trafiła także pyszna herbatka ecoblik. Jak dotąd nie dane było mi jej próbować, ale teraz delektuję się nią niemal każdego dnia. Upominek ten sprawił, że pojawił się wątek spotkania blogrek w Puławach, którego byłam współogranizatorką. Jeśli mimo wszystko jest pośród Was jeszcze ktoś, kto o nim nie czytał to link do niego znajdziecie poniżej:  


No i na sam koniec pozostał zmywacz do paznokci Dongal. W pierwszej chwili gdy go dostałam, rzuciłam okiem, skwitowałam krótkim - o zmywacz !, po czym schowałam do torby. Prawdziwe zaskoczenie przyszło później. Zazwyczaj wykonując hybrydy sięgam właśnie po zmywacz, by usunąć z paznokci warstwę dyspersyjną. I to dopiero przy tej sposobności dotarło do mnie, że ten produkt jest jakiś inny, niż te używane przeze mnie dotychczas. Dlaczego? Nie chciał wypaść z opakowania :) Tak dobrze widzicie nie chciał wypaść. I co się okazało? Że jest to zmywacz w żelu o zapachu mango. Zdecydowanie jest to moje największe odkrycie kosmetyczne i wpisuję go już dziś na listę ulubieńców. Gorąco Wam go polecam. Dla mnie pachnie naprawdę mango a nie tak jak typowe zmywacze. No i urzekła mnie ta forma żelu. Za to zdecydowany plus. 


Tak mniej więcej wyglądał mój miesiąc listopad. Mam nadzieję, że następny mix będzie prawdziwie magiczny i obfitował będzie w mnóstwo pięknych, świątecznych zdjęć, które będzie Wam się miło oglądało i oddadzą klimat tego czasu. 

  1. Bardzo lubię takie przeglądy ;)
    Również w moje rączki trafił Box Only You ;) Bardzo ciekawa zawartość ;)

    Zostaję na dłużej ;* Buziaki ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczne zdjęcia i makijaże. Muszę w końcu spróbować to sushi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie bo sushi jest pyszne <3

      Usuń
  3. Interesting post my dear, thank you for sharing :-)
    xx

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdjęcie w turbanie(?) jest świetne! Do twarzy Ci w nim!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję 😊całkiem nieźle się w nim czułam😉

      Usuń

Dziękuję za wszystkie pozostawione na moim blogu komentarze :)