sobota, 21 stycznia 2017

Kosmetyczny ulubieniec do pielęgnacji twarzy: Czarna maska IVA NATURA

Drogie moje, niejednokrotnie Wam wspominałam już, że jestem posiadaczką cery mieszanej ze strefą T, obejmującą obszar czoła, nosa i brody. W tej części więc przetłuszcza się ona i błyszczy. Daje się również zauważyć wągry w okolicy skrzydełek nosa oraz małe, jasne grudki na czole oraz brodzie. Czasem także w strefie T pojawiają mi się ropne wypryski. Policzki z kolei cierpią na niedoczynność gruczołów łojowych przez co są suche, matowe i mają skłonność do podrażnień. W okresie jesienno - zimowym zmagam się również z problemem przesuszonej skóry, zwłaszcza w okolicy nosa. Przy okazji dzisiejszego postu chcę powiedzieć Wam nieco więcej o samych maseczkach tym, jak je stosować oraz dlaczego warto to robić.


Mało która z nas zastanawia się nad tym, kiedy pojawiły się pierwsze maseczki. Okazuje się jednak, że obecne były już w starożytnej Grecji i Rzymie, gdzie prym wiodła ta przygotowywana na bazie chleba i mleka, która miała za zadanie zmiękczyć i rozjaśnić skórę. To jednak nie wszystko, po co sięgały kobiety. Na twarz nakładały również miód, owoce, warzywa, mielone ziarna a nawet zwierzęce odchody (!) Obecnie mamy możliwość sięgania zarówno po maseczki, które samodzielnie sobie przygotujemy lub możemy zaopatrzyć się w gotowe produkty. Tych z kolei mamy naprawdę wiele i możemy dobrać odpowiednią do własnych potrzeb.



Nie od dziś wiadomo, że maseczki są świetnym sposobem na poprawę stanu cery, jej odżywienie i regenerację. Dzięki nim szybko można skórę nawilżyć, zrelaksować czy dodać jej blasku. Wiele jednak zależy od tego czy robimy to regularnie ( choć są i takie, których działanie daje się zauważyć już po jednym razie). W momencie gdy sięgamy po nie systematycznie nasza skóra jest nie tylko w lepszej formie, ale także dużo więcej dobroczynnych składników czerpie ze stosowanych kosmetyków. 

Można spotkać się również z wieloma ważnymi zasadami mówiącymi o tym, w jaki sposób należy stosować maski by przyniosły one stuprocentowe rezultaty. Oczywiste z pewnością jest dla Was to, że maseczki nakłada się na skórę oczyszczoną przy użyciu czystych palców, zaczynając od górnych partii twarzy i kierując się ku dołowi. Omijamy przy tym okolice oczu oraz ust. Nie ulega wątpliwości, że aplikując na twarz tego typu kosmetyki bardzo ważne jest stosowanie się do zaleceń jakie znajdziecie na opakowaniach. Dobrze jest również tę czynność pozostawić sobie na wieczór, tuż przed snem a więc na porę, kiedy skóra regeneruje się i odpoczywa. Jeśli chodzi o sposób postępowania z maskami przy ich usuwaniu, to również w pełni powinnyśmy zdać się na zalecenia producenta, ponieważ w zależności od rodzaju kosmetyku, niektóre należy usunąć przy pomocy wody podczas gdy inne wystarczy dokładanie wklepać w skórę.


Po tych kilku słowach wstępu nadeszła pora bym podzieliła się z Wami nowym maseczkowym odkryciem - czarną maską do twarzy, która niemal natychmiast dołączyła do grona moich ulubieńców. Zanim jednak powiem opowiem Wam o tym, jak sprawdziła się u mnie i co mnie w niej tak zachwyciło pozostawiam Was z kilkoma informacjami pochodzącymi od producenta:




20 % WSZYSTKICH SKŁADNIKÓW POCHODZI Z UPRAW NATURALNYCH

WOLNE OD GMO, PARABNÓW, DEA, MA, PEG, SLS, SLES, PETROCHEMIKALIÓW, PHENOXYETHANÓW, SILIKONÓW


Czarna maseczka, o której będzie dziś mowa pochodzi z Turcji i powstała na bazie esencji ziołowych i olejków roślin uprawianych w naturalnych ekosystemach Anatolii. Znajduje się ona w czarnym, plastikowym opakowaniu z minimalistyczną szatą graficzną. W momencie gdy ją otrzymałam przewiązana była czerwoną wstążeczką, do której przytwierdzony został niewielki kryształek. Wyglądała ona tak pięknie, że żal było mi ją otwierać. Maskę można nabyć na stronie sklepu Iva Natura. Dostępna jest tam wersja 250 ml. W regularnej sprzedaży kosztuje ona 99 zł. Obecnie jednak trwa promocja i można kupić ją już za 80 zł. 




Moja maska ma znacznie mniejszą pojemność. Jej wielkość wynosi 50 ml, tak więc jedną piątą tego opakowania, które możecie kupić w sklepie internetowym. O jej koszcie nie potrafię powiedzieć Wam, nic więcej ponieważ otrzymałam ją podczas spotkania blogerek. 


Maska znajduje się w wygodnym opakowaniu, wyposażonym w praktyczną zakrętkę. Pod nią dodatkowo umieszczono specjalną srebrną folię zabezpieczającą, która nie tylko chroni przed zanieczyszczeniami, ale również stanowi gwarancję, że nikt przed nami z niej nie korzystał. Tak jak informuje nas producent maska ma czarną barwę. Posiada konsystencję gęstego, treściwego kremu o przyjemnym, ziołowym zapachu, w którym przeplatają się z sobą aromaty, przytuliny czepnej, mirtu zwyczajnego, róży damasceńskiej, macierzanki, chruściny jagodnej, kasztanowca zwyczajnego i lukrecji. 

Maska ma za zadanie oczyszczać i wybielać skórę. Aplikujemy ją na twarz na 5 minut a po upływie zalecanego czasu zmywamy ją przy użyciu wody. Dodatkowo można sięgnąć po waciki, nasączone wodą, które zdecydowanie ułatwią ten proces. Zaleca się by aplikować ją przynajmniej 1-2 razy w tygodniu. Zachęcam Was oczywiście do systematyczności, nie mniej jednak przekonacie się zaledwie po jednym razie, że przynosi ona spektakularne rezultaty. 


Maseczkę zazwyczaj aplikuję wieczorem, tak by przygotować moją skórę do przyjęcia cennych składników, zawartych w kolejnych, stosowanych kosmetykach. Dzięki niej moja skóra zyskuje wygląd, o jakim do niedawna mogłam jeszcze tylko pomarzyć. Z każdym kolejnym użyciem efekt jest coraz lepszy. Natychmiast po usunięciu jej maski moja skóra zyskuje nawilżenie, odżywienie, gładkość, miękkość i elastyczność. Staje się promienna, oczyszczona, bardzo przyjemna w dotyku i wyraźnie rozjaśniona. Wyrównał się jej koloryt, zyskała zdrowszy i młodszy wygląd. Świetnie przygotowuje skórę pod makijaż. Dzięki niej zniwelowałam problem suchych skórek, które są moją zmorą w okresie jesienno - zimowym. 

Maska bardzo przypadła mi do gustu. Jest obecnie jednym z moich ulubionych kosmetyków do pielęgnacji twarzy. Sięgam po nią bardzo często i czerpię z tego ogromną przyjemność. Cieszy mnie więc fakt, że jest to produkt wydajny, który wystarczy mi na długo. 

Jeśli zatem potrzebujecie kosmetyku, który sprawi, że Wasza skóra zyska promienny wygląd i z każdym użyciem będziecie wyglądać tylko lepiej, bez zastanowienia sięgnijcie po tę maskę. Z pewnością Was nie zawiedzie. A kto wie? Może podobnie jak ja dołączycie do grona jej zwolenników. 

A Wy znacie już ten produkt? Jak sprawdził się u Was? Polubiłyście go tak jak ja? 
A może macie o nim zupełnie inne zdanie?

18 komentarzy:

  1. Bardzo cieawa jest ta maska :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda :) A przy tym naprawdę działa :)

      Usuń
  2. Dla mnie obecnie za mocne sa tego typu maski :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam okazję "pomacać" na targach tę maskę i jest rewelacyjna :D muszę ją sobie w końcu kupić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też ją bardzo polecam. U mnie sprawdza się idealnie :)

      Usuń
  4. zaciekawiłaś mnie tą maską

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, bo naprawdę warta jest uwagi :)

      Usuń
  5. dopiero niedawno doceniłam jak bardzo maseczki potrafią uratować stan naszej skóry :)
    teraz staram się je robić regularnie :)
    ciekawy produkt zaprezentowałaś, nie spotkałam się z nim wcześniej :)
    pozdrawiam
    http://zyciejakpomarancze.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Zaciekawiła mnie ta maska :) super post :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wygląda ciekawie,niestety nie znam go.Zapraszam Cię do mnie na konkurs :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo interesujący produkt, słyszałam wcześniej pozytywe opinie o tej marce ale akurat z tą maseczką się nie spotkałam:) Przez lata stosowałam tylko glinki, a teraz powoli odkrywam inne maseczki:)

    OdpowiedzUsuń
  9. moja skóra nie jest zanieczyszczona ale oddawana, mam chęć poznać tą maskę. bardzo lubię tą markę

    OdpowiedzUsuń
  10. Takiej maski jeszcze nie używałam, ale bardzo mnie ona zainteresowała :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Interesting post my dear, thank you for sharing :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pierwszy raz ją widzę, ale ma całkiem fajny skład i zachęca do testów :) Niestety obecnie mam za dużo maseczek i na razie nie rozglądam się za innymi :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ostatnio trochę się "zaniedbałam" i nie mam żadnej maski. Skupiłam całą uwagę na serum. Teraz stosuję LIQ Ce. Ta maska mogłaby się u mnie sprawdzić. Dopisuję na listę zakupów :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie dotarłam jeszcze do niej ale już jestem ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie pozostawione na moim blogu komentarze :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...