niedziela, 5 lutego 2017

Umilacze zimowych wieczorów

Drogie moje, jeszcze kilka dni temu można było cieszyć się ciepłymi promieniami słońca. Dziś natomiast daje się poczuć przedsmak, tego przed czym przestrzegają synoptycy. Ponoć od początku przyszłego tygodnia znowu mają wrócić siarczyste, arktyczne mrozy, których tak nie lubię. Pomyślałam zatem, że przy okazji dzisiejszego posta pokażę Wam moje zimowe umilacze, które pomagają przetrwać ten czas. Gdy za oknem jest zimno i ciemno, nic tak nie rozgrzewa i nie poprawia humoru jak kubek ciepłej herbaty. Wybór naparu mamy doprawdy różnorodny, wystarczy jedynie dostosować go do swoich potrzeb.


Spotkałam się jednak ze stwierdzeniem, że poszczególne rodzaje herbat zalecane są w zależności od pory roku. W okresie letnim najodpowiedniejsza jest zatem herbata zielona, ze względu na swoje właściwości chłodzące i orzeźwiające. Jesienią i zimą natomiast powinnyśmy sięgać po herbaty czarne lub czerwone, o silnych właściwościach rozgrzewających. Najpopularniejszym sposobem na rozgrzanie jest nic innego jak kubek gorącej herbaty z dodatkiem cytryny i miodu. To jednak nie jedyny rodzaj naparu, po który możecie sięgnąć o tej porze roku. Mam dla Was aż dwie propozycje pysznych, aromatycznych herbat. Jestem pewna, że szybko przypadną Wam do gustu i dołączą do grona ulubieńców.

Herbaty dla aktywnych EcoBlik

Na początek mam dla Was herbatę - dla aktywnych, którą otrzymałam podczas spotkania blogerek od jednego z naszych sponsorów - firmy EcoBlik. Ma ona przypominać o pięciu najistotniejszych elementach, takich jak: DETOX, FIT BODY, KONDYCJA, POWER oraz REGENERACJA. Mnie w udziale przypadła wersja FIT BODY, która przeznaczona jest zarówno dla osób, które są już aktywne lub taką aktywność zamierzają dopiero podjąć. Można pić ją w ciągu dnia i podczas treningów.


Mieszanki ziołowe mgr Stefanii Korżawskiej

Ta herbatka jednak nie jest jedyną, po którą sięgam zimą. Dołączyła do niej inna, tym razem ziołowa o chwytliwej nazwie - Herbata Królewska. Mgr Stefania Korżawska mówi o niej w następujący sposób: 

"Herbata Królewska to intensywna zarówno w smaku, jak i aromacie kompozycja specjalnie dobranych ziół. Zawarte w niej kwiaty nagietka i krwawnika dodatkowo wprowadzają nieco słodkawe nuty zapachowe oraz sensoryczne. Pozostałe zaś składniki nadają mu cechy wybornego naparu liściastego. To iście królewski dar dla każdego konesera. Jest to krwiotwórcza, odnawiająca krew, a co za tym idzie - cały organizm. Pokrzywa oczyszcza krew, krwawnik ją tworzy. Nagietek działa wzmacniająco. Jest to mieszanka mocno regenerująca organizm, wzmacniająca. Zalecana po przebytej chorobie, leczeniu radioterapeutycznym i chemioterapii, leczeniu antybiotykowym, czy w stanach chronicznego zmęczenia."

Do niedawna jeszcze ten rodzaj naparu zarezerwowany był dla starszych, schorowanych osób. Obecnie zalety tego typu herbat dostrzegają także inni, znacznie młodsi, w tym koneserzy smaku. Jeśli jeszcze nie mięliście okazji ich spróbować to powiem Wam, że znacznie różnią się od tych, które pijecie na co dzień, ponieważ charakteryzują się wyjątkowym aromatem i bardzo ciekawym smakiem. Wielu z Was z pewnością herbatki ziołowe kojarzą się z ziołolecznictwem i przewagą ich właściwości leczniczych nad smakiem. W czasach współczesnych uległo to znacznej zmianie. Mieszanki ziołowe bowiem postrzegane są jako połączenie naturalnego i wyjątkowego smaku z dobroczynnym wpływem na nasze zdrowie. Myli się jednak ten, kto myśli że picie ziołowych naparów musi być nudne i ogranicza się do prozaicznej czynności, jaką jest zalanie wrzątkiem ziołowego suszu. Na potwierdzenie moich słów mam dla Was przepis/ jeden z wielu/, pochodzący ze strony producenta, dzięki któremu zyskacie zupełnie inne spojrzenie na ziołowe herbatki. 


Wybierając przepis celowo sięgnęłam po, taki z dodatkiem Herbaty Królewskiej, którą mam w domu i może posłużyć mi właśnie do przygotowania tego pysznego napoju. Jeśli ta mieszanka Was zainteresowała zapraszam do przeczytania informacji producenta, które znajdziecie poniżej. Z kolei o jej szczególnych właściwościach i wpływie poszczególnych składników na organizm człowieka przeczytacie na www.ecoblik.pl Prócz niej w ofercie sklepu znajdziecie jeszcze Herbatę Mistrzowską, Ziemiańską, Książęcą, Dworską, Królewską, Magnacką, Hetmańską, Ambrozję Antyprzeziębieniową a nawet Kawę Energetyczną. Wybór macie przeogromny. Każdy znajdzie coś dla siebie. 




Teraz kiedy wiecie już, po jaki rodzaj herbat sięgam by się zrelaksować, nadeszła pora byście poznały jednego z moich kosmetycznych ulubieńców w kwestii nawilżenia. Z pewnością bowiem wiecie, że jest ono jednym z najważniejszych aspektów podczas pielęgnacji. Właściwie pielęgnowana skóra jest jędrna, sprężysta i o zdrowym kolorycie. W przeciwnym razie staje się wysuszona, skłonna do podrażnień i poszarzała. W konsekwencji może to doprowadzić do świądu i zmian skórnych. Dlatego tak ważne jest by zapewnić skórze właściwy poziom nawilżenia, sięgając po skuteczne i sprawdzone kosmetyki.

Kremowe Serum do Ciała - Bielenda
zielona oliwka & jogurt

Ostatnio do grona moich kosmetycznych ulubieńców dołączył kolejny. Tym razem jest to kremowe serum do ciała zielona oliwka & jogurt od Bielendy. Tym z Was, które być może o tym jeszcze nie wiedzą, że ten produkt podobnie jak i wspomniane przy okazji dzisiejszego posta herbaty, trafił do mnie podczas spotkania blogerek. Nie myślcie jednak, że to w jakiś sposób wpłynęło na moją opinię o nim. Prawda jest taka, że od momentu gdy go dostałam bardzo chciałam go użyć i nie mogłam doczekać się, kiedy to nastąpi. I mimo, że na łazienkowej półce stoi już kilka otwartych kosmetyków o działaniu nawilżającym, ten także do nich dołączył. Jeśli jesteście go ciekawe to informacje producenta znajdziecie poniżej:




Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo rzadko mogę pozwolić sobie na długą, relaksującą kąpiel w wannie, która usunie zmęczenie. Zazwyczaj kiedy to robię, jak na ironię wszystko sprzymierza się przeciwko mnie. Namolne pukanie do drzwi łazienki, dzwonek telefonu lub jeszcze inne, na co dzień nie spotykane wydarzenia. Muszę więc zadowolić się jedynie szybkim prysznicem a dopiero później pozwolić sobie na odrobinę przyjemności w postaci ulubionego balsamu do ciała. 

Obecnie moja skóra potrzebuje intensywnego odżywienia, co jak sądzę podyktowane jest głównie. przez porę roku - panujące zimno na zewnątrz i wręcz gorący klimat w pomieszczeniach.To oczywiście nie jedyna przyczyna. Za taki stan rzeczy może odpowiadać także nieodpowiedni dobór kosmetyków myjących i pielęgnacyjnych, choć akurat w tej kwestii jestem zdania, że nie popełniam błędów.


Wiele osób, które borykają się z problemem suchej skóry wychodzi z założenia, że najlepiej jest odżywiać ją przy użyciu bezzapachowych kosmetyków. Mają wówczas pewność, że nie pojawi się reakcja alergiczna. Jeśli chodzi o mnie to nigdy nie miałam żadnych niepokojących objawów po zastosowaniu pachnących balsamów, dlatego po takie zazwyczaj sięgam. Balsam ma nie tylko pielęgnować moją skórę ale także zapewnić mi przyjemną aromaterapię, zatem serum Bielendy idealnie wpisuje się w moje upodobania.


Serum do ciała ma niezwykle miły, orzeźwiający zapach, choć ciężko jest mi powiedzieć czy rzeczywiście pachnie jogurtem i oliwkami. Jedno czego jestem pewna to to, że aromaty się przenikają i łączą w przyjemną kompozycję zapachową.

Jak na jogurtowy kosmetyk przystało jest on bardzo kremowy i delikatny. Nałożony na skórę jest tak lekki i delikatny, że niemal niewyczuwalny. Mimo to jest bardzo treściwy. Świetnie nawilża a przy tym jest bardzo wydajny. Ze względu na swoją kremową konsystencję świetnie się rozprowadza. Nie pozostawia na jej powierzchni tłustego filmu lecz błyskawicznie wnika w głąb skóry, pozostawiając ją przyjemnie gładką i delikatną w dotyku.


Po nałożeniu serum na skórę, zapach nadal się na niej utrzymuje.Staje się być może odrobinę mniej wyrazisty, jednak nadal bardzo zmysłowy i przyjemny a to w kosmetykach do pielęgnacji ciała bardzo cenię. Dlatego jestem zdania, że marka Bielenda w tym wypadku spisała się świetnie. Jak wspomniałam ten produkt już wpisałam na listę moich kosmetycznych ulubieńców. Okazuje się jednak, że to nie koniec dobroci, jakie tym razem przygotowała Bielenda. Na rynku bowiem prócz wspomnianego już przeze mnie serum zielona oliwka & jogurt, dostępne są jeszcze dwa warianty zapachowe - płatki owsiane & olejek lniany oraz miód & kozie mleko..

Mimo, że ich nie stosowałam jeszcze, zakładam, że w niczym nie ustępują dzisiejszemu bohaterowi, zatem już dziś wpisuję je na listę moich kosmetycznych zakupów. Mam nadzieję, że wkrótce na łamach mojego bloga będziecie mogły przeczytać recenzję dwóch pozostałych. A tymczasem jestem przekonana, że kiedy tylko sięgniecie po serum do ciała zielona oliwka & jogurt to szybko stanie się ono również i Waszym ulubieńcem.

Jak Wam się podobają moi dzisiejsi ulubieńcy? A po jakie umilacze zimowych wieczorów Wy sięgacie? Macie swoich ulubieńców?

11 komentarzy:

  1. Uwielbiam herbaty i potrafię wypić codziennie dobre dwa litry takich ziółek... ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej ostatnio mam jakąś fobię na punkcie herbatki :D Kupiłam wczoraj karmelową i jest nieziemska <3
    Mój blog ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Tez lubię herbatki zimową porą :)

    OdpowiedzUsuń
  4. uwielbiam dobre herbaty, mnie ostatnio umilają wieczory świece do masażu

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta królewska jest ciałkiem niezła :)

    OdpowiedzUsuń
  6. mam kilka herbatek z Ecoblik i bardzo lubię, kremowego serum z Bielendy nie znam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja jestem uzależniona od zielonych herbat, wypijam je litrami :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Lovely post dear! Have a great week! xx

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze nigdzie nie widziałam tego serum Bielendy ale zaciekawiło mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Od kilku dni odczuwam jakoś wyjątkowo dokuczliwe zimno. Chyba przez wilgoć, jaka jest w powietrzu. Wieczorami szukam grubych skarpet i ciepłej bluzy, a na biurku stoi obowiązkowo dzbanek z herbatą. Mogę podkraść Twoją? ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pierwszy raz widzę to serum.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie pozostawione na moim blogu komentarze :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...