KOSMETYKI - piątek, 5 maja 2017

Gąbka do makijażu - hit czy kit?

Drogie moje, niejednokrotnie już na blogu pisałam Wam o tym, że makijaż powinien przede wszystkim eksponować atuty, sprytnie ukrywając wszelkie mankamenty urody. Nie każdej z nas jednak i za każdym razem udaje się osiągnąć ten efekt. Nieustannie zatem poszukujemy metody idealnej, gwarantującej stuprocentowe zadowolenie. Producenci prześcigają się, więc w promowaniu coraz to nowych makijażowych gadżetów, bez których makijaż po prostu nie może się udać. Jeszcze nie tak dawno sama uległam modzie na posiadanie właśnie takich, a nie innych pędzli, by z czasem zamienić je na coś zupełnie nowego. Wiele z Was z pewnością pamięta moment, gdy szturmem do blogosfery wdarła się bardzo popularna i chyba teraz już wszystkim znana gąbeczka do makijażu. Początkowo dość sceptycznie do niej podchodziłam. Z czasem jednak pomyślałam, że może warto było by taką posiadać, choć jej cena skutecznie mnie powstrzymywała przed jej zakupem. Toteż rozsądek zwyciężył i nie uległam a pomysł kupna został stłumiony w zarodku. 


Po listopadowym spotkaniu blogerekkiedy to trafiły do mnie mini blending sponge → gąbeczki do makijażu Donegal, chęć posiadania gąbeczki eksplodowała z siłą wodospadu. Pomyślałam wówczas, że ostatecznie powinnam zaryzykować i przekonać się co takiego ma w sobie ten gadżet. Znam jednak siebie i wiem, że trudno jest zmienić moje przez lata wypracowane przyzwyczajenia i często wracam do starych i sprawdzonych metod. Postanowiłam wówczas owszem wypróbować gąbeczkę, jednak nie tę z najwyższej półki cenowej lecz trochę tańszą. Nie wiedziałam przecież czy sprosta ona moim oczekiwaniom, więc po co od razu wydawać mnóstwo pieniędzy, skoro może okazać się że spocznie gdzieś na dnie szuflady. 


➤ O mini blending sponge - pisałam już w poście: Ekspresowa pielęgnacja przed świętami

Rozpoczęłam zatem poszukiwania gąbeczki i tak w ofercie jednego z moich ulubionych sklepów kosmetycznych natknęłam się na tę marki Donegal. Na pierwszy rzut oka nie różni się ona od swojej droższej koleżanki. Obie mają intensywny, różowy kolor. Różni je natomiast to, że za tę popularną dobrze Wam znaną gąbeczkę trzeba zapłacić kilkadziesiąt złotych, podczas gdy ta może być Wasza za jedyne 13,99. Jako, że nie miałam możliwości stosowania tej droższej wersji trudno jest mi je porównać. Mogę jednak powiedzieć Wam jak spisuje się u mnie gąbeczka Donegal. Jeśli zatem jesteście ciekawe to gorąco zapraszam do czytania. Zanim jednak podzielę się z Wami moimi własnymi doświadczeniami, zachęcam do zapoznania się z informacjami, które przygotował dla Was producent.

Gąbka do makijażu blending sponge znajduje się w plastikowym, przeźroczystym opakowaniu. Tuż przed pierwszym użyciem ma ona znacznie mniejszy rozmiar. Zwiększa swoją objętość bezpośrednio przed zastosowaniem, kiedy to trzeba dokładnie ją namoczyć, następnie odsączyć i dopiero przejść do aplikacji na nią podkładu. 

Owalny kształt perfekcyjnie dostosowujący się do twarzy

Gąbeczka sprawdza się zarówno podczas delikatnego muskania skóry, jak i rozcierania kosmetyku. Ze względu na  jej kształt świetnie dopasowuje się ona do kształtu twarzy i pozwala na dokładną aplikację. Nie ma nawet mowy o zaciekach czy smugach. Aplikacja podkładu przy pomocy gąbeczki zapewnia bardzo naturalny efekt, bez efektu maski. Skóra wygląda świeżo i promiennie. Gadżet ten świetnie sprawdzi się przy aplikacji nie tylko podkładu lecz także korektora, pudru, rozświetlacza czy różu. Jej szersza część przeznaczona jest do stosowania na większych obszarach skóry podczas gdy węższa ułatwia dostęp do trudno dostępnych miejsc. 

Miękka i delikatna dla skóry

Gąbka ma bardzo miękką i delikatną strukturę. Świetnie więc zadba o kondycję skóry nie rysując jej, nie podrażniając, czy też nie uszkadzając jej powierzchni. Wiem, że dla niektórych akurat ta cecha gąbki, która dla mnie jest jej atutem może uchodzić za wadę. Uważają oni bowiem, że może ona ulec zniszczeniu podczas mycia czy aplikacji. Bez obaw. Nic jej nie grozi. Mimo, że dla skóry jest ona delikatna, wcale tak łatwo nie ulega zniszczeniu. 


Idealnie sprawdza się w przypadku osób o skórze wrażliwej

Gąbka wykonana została ze specjalnego hipoalergicznego i bezzapachowego tworzywa, dzięki czemu może być stosowana przez osoby o skórze wrażliwej czy skłonnej do podrażnień. Jeśli więc te obawy, powstrzymywały Was jeszcze przed jej kupnem to zapewniam, że nic Wam nie grozi. Bez obaw możecie po nią sięgnąć. 

Atrakcyjna, znacznie niższa cena niż w przypadku dużo bardziej popularnej gąbeczki

Gąbka ta choć jak już wspomniałam jest znacznie tańsza od jakże popularnej, dobrze Wam znanej popularnej koleżanki moim zdaniem tak naprawdę w niczym jej nie ustępuje. Jestem z niej niezwykle zadowolona. I wiem, że nawet gdyby nie przypadła mi do gustu to nie było by mi żal schować ją do szuflady. 

Łatwa do utrzymania w czystości 

Niektóre z Was z pewnością zastanawiały się nad tym jak należy prawidłowo o tę gąbeczkę dbać. Podejrzewam, że wiele z Was darowało sobie ten zakup właśnie ze względu na obawy związane z jej utrzymaniem w czystości. Prawda jest taka, że nigdy jeszcze mycie tego typu produktu nie było tak łatwe. Wystarczy myć ją pod bieżącą wodą z dodatkiem delikatnego środka myjącego a następnie odcisnąć i odłożyć. Ot i cała filozofia. 


Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że gąbka ta ma same zalety. Jednak czy jest tak rzeczywiście? Kiedy tak chwilę się nad tym zastanawiam pewnym niepokojem napawają mnie dwa jakże ważne aspekty użytkowania tego produktu. 

Użytkowanie jej jest dość czasochłonne

To co teraz powiem może spotkać się zarówno z Waszym dużym sprzeciwem jak i dość dobrym przyjęciem, połączonym z przyznaniem mi racji. Z własnego doświadczenia wiem, że nie zawsze jest czas by z namaszczeniem aplikować na skórę każdy z posiadanych kosmetyków. Mnie w sytuacjach podbramkowych najlepiej nakłada się podkład przy użyciu palców. Jak wiadomo najprostsze rozwiązania są najlepsze. Obawiam się zatem, że w jednym z takich momentów nie miałabym czasu na namaczanie gąbeczki, odciskanie jej i delikatne muskanie nią skóry. 

Pochłania gigantyczne ilości podkładu

Na sam koniec zostało już tylko to, czego obawiałam się najbardziej i co przez długi czas powstrzymywało mnie przed kupnem gąbki. Nie wiem ile w tym prawdy, ale spotkałam się ze stwierdzeniem, że gadżet ten podobno pochłania dwukrotnie więcej podkładu. Naraża nas to tym samym na koszty związane z jego ciągłym uzupełnianiem. Słyszałam jednak, że właśnie zwilżanie gąbki ma uchronić przed wchłanianiem kosmetyków. Z czasem, kiedy produkt ten ulegnie zużyciu z pewnością przekroję go i przekonam się na własne oczy jaka jest prawda. 

Jak z pewnością zdołałyście już zauważyć gąbka ma zdecydowanie więcej zalet niż wad. Tak korzystny wpływ na kondycję skóry i efekt jaki zapewnia, wystarczają bym z pełnym przekonaniem mogła Wam polecić ten produkt. A jeśli mimo to macie jeszcze wątpliwości to atrakcyjna, bardzo przystępna cena powinna Was przekonać. Nawet jeśli z jakichś względów nie przypadnie Wam do gustu to nie będzie Wam żal wydanych pieniędzy. 

A Wy znacie gąbeczki do makijażu? Po którą z nich sięgacie? 
Jak sprawdza się u Was? Przypadła Wam do gustu? Chętnie poznam Waszą opinię. 

  1. Mam gąbkę Ebelin, ale nie do końca jestem z niej zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze jej nie znam, ale zaraz zobaczę co to takiego 😊

      Usuń
  2. Uwielbiam Beauty Blender. To sie nie zmieni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mówiłam szkoda było mi pieniędzy na dtoższy produkt, w obawie że szybko mi się znudzi i wyląduje na dnie szuflady.

      Usuń
  3. Lovely post dear! Have a great weekend! xx

    OdpowiedzUsuń
  4. uwielbiam gąbeczki mam Diora , BB i wiele zamienników

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam tę samą. Bardzo lubię. Ale minusem jest fakt, że muszę latać do łazienki aby ją namoczyć.

    Mój blog ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. długo nie mogłam przekonać się do używania gąbki, ale w końcu się przełamałam i już się z nią nie rozstaję ;) zwilżenie jej przed użyciem faktycznie zapobiega pochłanianiu nadmiernych ilości podkładu

    OdpowiedzUsuń
  7. Też mam to duże jajko i początkowo byłam zafascynowana, ale w końcu mi minęło, bo to jednak w moim wykonaniu zajmuje więcej czasu niż rozprowadzenie podkładu dłońmi :). Ale wkrótce biore się za testy małych jajeczek :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Największy minus gabeczek, że pochłania miliony podkładu:) Ja ją mocze niby ma pomagać ale nie wiem:)

    buziaki:*
    WWW.KARYN.PL

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie pozostawione na moim blogu komentarze :)