KULINARIA - czwartek, 19 października 2017

Bezy z kremem śmietanowo - malinowym jako alternatywa dla torciku Pavlovej

Jesień co prawda już zdążyła się zadomowic, ale towarzysząca jej ostatnio pogoda skutecznie temu zaprzecza. Spoglądając dzisiaj przez okno miałam wrażenie, że mamy jeden z wakacyjnych miesięcy. Do rzeczywistości dopiero przywołały mnie piekne, kolorowe liscie, które rozgosciły się na okolicznych drzewach. Pomyślałam więc, że jest to ostatni dzwonek, by sięgnąć po świeże maliny. Niebawem bowiem może być już za późno. Ja tymczasem od dawna obiecuje sobie, że wypróbuję wreszcie przepis na dobrze znany torcik Pavlovej z dodatkiem świeżych, aromatycznych malin. 


Deser ten jednak stanowi nie lada wyzwanie i wymaga poświęcenia mu mnóstwa czasu, co mnie nie bardzo cieszyło. Jestem raczej typem osoby w gorącej wodzie kąpanej i nie lubię długo czekać na efekty, zwłaszcza jeśli chodzi o moje eksperymenty kulinarne. Długo biłam sie więc z myślami, zadając sobie jednocześnie pytania - czy poświęcić czas na przygotowanie oryginalnego tortu Pavlovej? A może zdecydować się na inne mniej pracochłonne rozwiązanie, które o krok zbliży mnie do charakterystycznych dla niego smaków? 


Nietrudno się domyślić, że zwyciężyła droga na skróty i perspektywa delektowania się deserem jeszcze dzisiaj a nie dopiero w nadchodzącym jutrzejszym dniu. Postanowiłam tym samym bazować na bezie, która posłużyła za podstawę dla mojej słodkiej propozycji, podczas gdy jej wnętrze wypełnił pyszny śmietanowo - malinowy krem. 

BEZY Z KREMEM ŚMIETANOWO - MALINOWYM

Składniki do przygotowania 10 dużych bezowych ciastek: 5 białek,  szczypta soli i 240 g cukru

Przygotowanie deseru rozpoczęłam od bezy. Na początek białka umieściłam w misce miksera i rozpoczęłam ubijanie. Po delikatnym spienieniu dodałam szczyptę soli i nieustannie ubijałam na najwyższych obrotach, do momentu uzyskania gęstej piany. Wówczas partiami dodawałam cukier, nie przestając ubijać. Powstałą w ten sposób gęstą, gładką pianę nałożyłam do szprycy a nastepnie wycisnęłam na blachy uprzednio wyłożone papierem,  bezy o szerokości 4 cm i długości 10 cm. Włączyłam piekarnik z termoobiegiem i nagrzalam go do temperatury 140 stopni, po czym umieściłam w nim bezy na ok. 45 - 60 min.

Podczas pieczenia powinny mieć one śnieżnobiały kolor, gdyby jednak brązowiały należy zmniejszyć temperaturę, jednocześnie wydlużając czas pieczenia. Gotowe ciasteczka powinny być chrupiące z zewnątrz i piankowe w środku.  Po ich upieczeniu należy je wystudzić a dopiero bezpośrednio przed podaniem zabrać się za przygotowanie kremu. 


KREM ŚMIETANOWO - MALINOWY 

Składniki: 300 g schłodzonej śmietany kremówki 36 %, otarta skórka z połówki cytryny, 200 g świeżych malin i lyzka cukru pudru. 

Śmietanę ubiłam na najwyższych obrotach miksera, pod koniec ubijania dodając cukier puder. Następnie przyszła kolej na maliny i skórkę z cytryny. Po dodaniu ich do kremu delikatnie rozgniotłam je widelcem i dokładnie wymieszałam. Powstałym kremem posmarowałam dwa bezowe ciasteczka i połączyłam je ze sobą. Podawałam natychmiast po przygotowaniu a pozostałe umieściłam w lodówce. 


I choć oryginalna Pavlova jeszcze przede mną to myślę, że udało mi się odrobinę do niej zbliżyć. Kto wie może któregoś dnia zmobilizuje się na tyle, by wykonać ją własnoręcznie, zwłaszcza teraz kiedy wiem czego mogę się spodziewać. A Wy jeśli jeszcze nie próbowaliście tego połączenia smaków to musicie koniecznie je poznać. Z pewnością przypadnie Wam do gustu. Jestem tego pewna ☺

  1. Ja bardzo lubię bezy w takim wydaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. mniammm wygląda pysznie, na bezę zawsze mam chęć

    OdpowiedzUsuń
  3. Hi! Great post and i love your photos!
    I just discovered your blog and I keep following it, would you follow me back?
    http://serendipia-aazul.blogspot.com.es/

    Have a nice day!

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja mama kocha bezy, może jej takie przygotuję. Obserwuję i zapraszam do siebie w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  5. i badz tu na diecie jak ja widze takie pysznosci:)

    Buziaki:*
    WWW.KARYN.PL

    OdpowiedzUsuń
  6. Wyglądają apetycznie, chociaż pewnie w połowie bym się zasłodziła :D

    OdpowiedzUsuń
  7. O matko moje kubki smakowe już szaleją!

    OdpowiedzUsuń
  8. nie powinnam tu zaglądać
    zdecydowanie nie :D
    normalnie ślinotok od pierwszego spojrzenia :))))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie pozostawione na moim blogu komentarze :)