KOSMETYKI - niedziela, 8 października 2017

Zestaw Le Petit Marseillais w codziennej pielęgnacji

Jedni ją kochają, inni nienawidzą. Po tych słowach z pewnością wiele z Was zastanawia się o czym mówię, zwłaszcza że można odnieść je w kontekście niemal do wszystkiego. Ja tymczasem mam na myśli nie co innego, jak panującą obecnie porę roku - jesień. Prawdą jest, że jedni ją lubią a inni nienawidzą. Ja zastanawiając się nad tym przez chwilę, analizując wszystkie za i przeciw, dochodzę do wniosku że jestem zwolenniczką tej pory roku. 


To nic, że potrafi witać mnie deszczem każdego dnia, na zewnątrz jest ponuro a to destrukcyjnie wpływa na moje dotąd świetne samopoczucie. Ale wiecie co? Jestem w stanie znieść to wszystko w zamian za to, czym mnie obdarowuje, a czego przy okazji pozostałych pór roku zupełnie nie dostrzegam. Trudno przecież czerpać przyjemność z  miękkiego, miłego pledu, kiedy termometr wskazuje blisko 40 stopni. Aromatyczna, gorąca herbata też tak nie smakuje, bo najzwyczajniej w świecie zamiast niej wybieramy orzeźwiające drinki. A woski zapachowe? Owszem są, ale czy ktoś mając do dyspozycji aromat roztaczany przez zioła czy kwiaty sięgnie po te zamknięte w ich wnętrzu? Wątpię. 


Wszystko to diametralnie zmienia się wraz z nadejściem jesieni. Serce się raduje na myśl o ciepłym kocu, podczas gdy na zewnątrz szaleje wiatr. Natomiast kubek gorącej, pysznej herbaty i pachnący wosk  potrafią  umilić każdy, nawet najbardziej paskudny dzień.

 A skoro już o zapachach mowa i tym, jak korzystnie mogą one wpłynąć na nasze samopoczucie to myślę, że jeśli jeszcze o nich nie słyszałyście to koniecznie powinnyście poznać dwa intrygujące kosmetyki Le Petit Marseillais - marki pochodzącej ze słonecznej Prowansji, krainy pełnej zdumiewających kolorów, wyjątkowych składników i zniewalających zapachów. To właśnie ona utożsamiana jest z południowym słońcem, pod którym dojrzewają drzewa migdałowca i kwitną sady pomarańczy. Rosną gaje oliwne, cytrusy, pola lawendy i słoneczników a wszystko to łączą w sobie kosmetyki Le Petit Marseillais, które posiadają oryginalne właściwości, konsystencję i zapach.



Ja już dwukrotnie miałam okazję zostać #ambasadorką LPM, podczas gdy teraz marka przygotowała coś z myślą o męskiej części społeczeństwa. Panowie zyskali tę niepowtarzalną możliwość by wypróbować jeden z trzech nowych żeli pod prysznic o energetycznych zapachach od zdecydowanych, chłodnych minerałów i drzewa cedrowego, przez pikantne, rozpalające nuty mięty i cytrusów, aż po słodko - gorzką, elegancką kompozycję drzewa Cade i paproci. Mają  za zadanie pielęgnować ich skórę i włosy, łagodnie oczyszczać i sprawiać by skóra stawała się odpowiednio nawilżona a włosy pachnące.

W paczce, która otrzymałam ja znalazł się żel z dodatkiem energetycznej kompozycji mięty i cytrusów, która skutecznie potrafi pobudzić ciało i umysł do życia. Mięta świetnie poradzi sobie z rozgrzaną skórą skutecznie ją chłodząc a zawarte w nim cytrusy dodadzą energii w postaci energetycznego zastrzyku. Jeśli jednak z jakiegoś powodu takie połączenie nie odpowiada Tobie lub Twojemu mężczyźnie to mam dla Was dóbr wieści. Jest w czym wybierać. Są jeszcze dwa inne, nie mniej intrygujące. Pierwszy z nich to połączenie minerałów i drzewa cedrowego, drugi o zapachu drzewa Cade, powszechnie znanego jako jałowiec z dodatkiem słodko - gorzkiej woni paproci leśnej. Wybór pozostawiam Wam.


Nie myślcie jednak, że skoro paczka ambasadorska dedykowana była mężczyznom to my, kobiety zostałyśmy pominięte. Dla nas również znalazł się nie mniej interesujący produkt w postaci pielęgnującego żelu do mycia Odświeżenie Algi Morskie, Minerały Morskie. 

Przyznacie, że jest to miły gest i ciekawa propozycja na wspólne spędzenie czasu. Jeśli spodziewałyście się przy okazji tego posta recenzji tych produktów, to niestety muszę Was rozczarować, bo będziecie musiały jeszcze na nie poczekać


Nie mniej jednak mam nadzieję, że zainteresowały Was one na tyle byście zechciały wrócić tu ponownie.

A Wy również miałyście okazję wziąć udział w testach wspólnie z Waszymi partnerami? Jakie wrażenie na Was one zrobiły? Chętnie poznam Wasze opinie.

  1. Jeśli chodzi o mnie, to lubię jesień i wszystkie jej uroki. Długie wieczory, ciepłe swetry i skarpety, seriale w TV, książki, świece zapachowe, długie kąpiele i wiele innych. A to wszystko umilają nam produkty w nieco intensywniejszych zapachach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ten miętowy żel chyba sama bym używała

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam żele tej marki :)
    Odpowiedziałam na Twój komentarz u mnie na blogu - zapraszam <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapach żelu drzewo Cade cudny :) A jesieni nie lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. wonderful review dear, thanks for sharing, xo

    OdpowiedzUsuń
  6. mój maż zna tylko jeden, ale już czaimy się na kolejne

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie się tak te męskie zapachy podobają, że sama kupiłam sobie dwie wersje :D Obserwuję i pozdrawiam serdecznie! ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. Prawdziwa rozkosz dla zmysłów ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tych męskich nigdy nie próbowałam, ale spróbuję tego cade. Zapach cade znam z kosmetyków L'occitane i bardzo mi odpowiadał w nich (też męska seria). Taka leśna nuta, trochę mroczna. Z Le Petite Marseillais (w końcu do dziś nie wiem, jak to się w ogóle wymawia) mam i używam nałogowo olejku do mycia, bo super nawilża, a ja prawie nigdy nie mam czasu na balsamy:
    http://www.le-petit-marseillais.pl/artyku%C5%82/pielegnujacy-olejek-do-mycia-odzywianie-olejek-arganowy-kwiat-pomaranczy

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie pozostawione na moim blogu komentarze :)