KOSMETYKI - czwartek, 2 listopada 2017

# INSTAGRAM MIX - PAŹDZIERNIK

Pogoda nas nie rozpieszcza. W przeciągu ostatnich dni było tak deszczowo i przeraźliwie zimno, że z szafy wyciągnęłam zimową kurtkę i teraz zastanawiam się, co będę nosić zimą. Tymczasem jednak choć przez chwilę chciałabym zatrzymać w pamięci chwile, kiedy było znacznie cieplej i przyjemniej, dlatego postanowiłam pokazać Wam instagramowe podsumowanie. I choć jeszcze do niedawna przekonana byłam, że uda mi się wzbogacić je o mnóstwo inspirujących zdjęć, tak dzisiaj nie jestem już tego taka pewna.


Miesiąc październik minął błyskawicznie a mnie nie udało się ani o krok zbliżyć do swojego założenia. Teraz obiecałam sobie, że dołożę wszelkich starań, by mu sprostać. Tymczasem jednak zapraszam Was na przedsmak tego, co czeka Was w kolejnym podsumowaniu - INSTAGRAM MIX miesiąca października.

Niejednokrotnie na blogu wspominałam Wam o tym, że jesienią i zimą dużo więcej  uwagi poświęcam pielęgnacji. Wiąże się to więc z testami nowych, dotąd nie znanych mi kosmetyków. Jednym z nich jest naturalne mydło roślinne Mak i Cyprys LaSaponaria o delikatnych właściwościach peelingujących. I choć początkowo miałam, co do niego mieszane uczucia to teraz jest u mnie mile widziane i z ogromną przyjemnością wypróbowałabym pozostałe. Jeśli choć odrobinę wzbudziłam Waszą ciekawość i chciałybyście dowiedzieć się o nim nieco więcej, to szerzej pisałam o nim w poście: Peeling ciała naturalnym mydłem LaSaponaria.

Te z Was, które śledzą zarówno mój profil na Instagramie jak i bloga, z pewnością wiedzą że zostałam ambasarorką marki LPM. Przy tej okazji więc trafił do mnie przeuroczy zestaw w skład którego wchodził żel pod prysznic z dodatkiem energetycznej kompozycji mięty i cytrusów oraz nie mniej interesujący żel zapewniający odświeżenie przy pomocy alg morskich i minerałów. 

Pierwszy z nich jest ukłonem skierowanym w kierunku naszych panów, drugi natomiast to już coś dla nas, kobiet. Oba są intrygujące i godne Waszej uwagi. Ciekawe? Koniecznie przeczytajcie post z nimi w roli głównej: Zestaw Le Petit Marseillais w codziennej pielęgnacji.

W tym roku pierwsze, jesienne chłody pojawiły się dość szybko, o czym zresztą możecie przekonać się śledząc moje posty. Uświadomiłam sobie wówczas, że jest to już ostatni moment by przygotować jakiś specjał z dodatkiem świeżych malin. Od dawna chodził za mną torcik Pavlovej, jednak perspektywa kilkugodzinnych przygotowań skutecznie mnie do tego zniechęciła. Długo szukałam jakiejś alternatywy, aż wreszcie niczym grom z jasnego nieba pojawił się pomysł na bezy z kremem śmietanowo - malinowym, które mam nadzieję choć trochę pozwoliły mi się zbliżyć do smaku tego sławnego deseru. 

Post udostępniony przez @magda_bloguje

Jesień zadomowiła się już na dobre, co zresztą doskonale widać w naszym otoczeniu. I choć do niedawna jeszcze pozostawałam nieczuła na jej wdzięki, tak teraz zaczęłam wreszcie je dostrzegać. Mało tego, chętniej i znacznie częściej tymi znakami jesieni dzielę się z Wami, co spotyka się z bardzo dobrym odbiorem z Waszej strony i wywołuje uśmiech na mojej twarzy.  Zatem pojawienie się tutaj tego zdjęcia, nie potrzebuje dodatkowych komentarzy ... ot, takie dary jesieni 🍁🍂🍃   

Post udostępniony przez @magda_bloguje

Nie wiem, jak to wygląda u Was ale wiem, że u mnie jesień potrafi nie tylko pozytywnie nastrajać. Czasem robi coś zupełnie odwrotnego, a ja wówczas czuję się okropnie źle z samą sobą. Dopada mnie jakaś jesienna depresja i we wszystkim doszukuje się wyłącznie negatywnych stron. Nie jest mi wówczas łatwo, oj nie... Próbuję wówczas podnieść się z kolan i jakoś wrócić do normalności. Nie mogę jednak nie robić nic, a tylko czekać, że to samo przyjdzie. Szukam więc sposobów, które mogą mi w tym pomóc. I wiecie co? Zrozumiałam, że nie poczuje się dobrze, kiedy będę źle wyglądać. Zatem dyskretny makijaż, podkreślający urodę to podstawa. Zgodzicie się ze mną?


Jeszcze kilka lat temu nawet przez myśl by mi nie przeszło, że zdołałam wypracować sobie gro nawyków, zarezerwowanych dokładnie na tę jesienną porę roku. Teraz dodatkowo wiem, że wiele z nich określonych zostało by jednym skandynawskim słowem. Hygge. Znacie? Zapach świeżo pieczonego ciasta? Kubek aromatycznej herbaty? Ciepły koc? A może bliska osoba tuż obok? To właśnie jest hygge ❤❤❤



Jak z pewnością wiele z Was, ja również nie potrafię oprzeć się zapachowi świeżo upieczonego ciasta. Nic więc dziwnego, że kiedy na zewnątrz plucha ja zaszywam się w kuchni i sięgam po dotąd nieznane mi receptury. Tym razem pokusilam się o to, by zmierzyć się z ciastem drożdżowym. O tym jak wyszło i czy smakowało domownikom możecie przeczytać w poście: 




Choć jesienią skrzętnie skrywam ciało pod warstwą grubych swetrów to nie mogłam odmówić sobie przyjemności, jaką jest skóra muśnięta promieniami słońca. W tym celu postanowiłam zaopatrzyć się w  kolejny z kosmetyków Vita Liberata. Jak dotąd marka mnie nie zawiodła. Jak będzie tym razem? O tym już wkrótce...


Mimo, że przygotowuję dla Was takie comiesięczne mixy instagramowych fotek to i tak niezmiennie zapraszam Was do odwiedzania mojego zapraszam Was do obserwowania mojego profilu na IG.

Znalezione obrazy dla zapytania instagram

Follow me on instagram @magda_bloguje


A jak Wam minął październik? Równie szybko?

Dziękuję za wszystkie pozostawione na moim blogu komentarze :)