KOSMETYKI - wtorek, 19 czerwca 2018

Męska woda toaletowa - Oliban Nou

Dawno minęły te czasy, kiedy to my, kobiety głównie sięgałyśmy po perfumy, często bardzo obficie się nimi skrapiając. Co niektórzy mogliby nas wówczas przyrównać do chodzących perfumerii. Na szczęście panowie, obecnie w niczym nam nie ustępują i zużywają ich wcale nie mniej niż my. W żaden sposób mi to jednak nie przeszkadza.


Lubię bowiem zadbanych i pachnących mężczyzn, którzy za pomocą odpowiednio dobranego zapachu podkreślają swoją indywidualność. Wszystko co dobre, jednak szybko się kończy. Tak jest też z perfumami, w których prędzej czy później Panowie wreszcie widzą dno flakonu. Dobrze było by zatem aby gdzieś w zanadrzu trzymali sprawdzony zapach, zapewniający im świetne samopoczucie. Żeby jednak było to możliwe, męski a nierzadko i damski nos musi poznać niezliczone ilości aromatów.


Propozycja udziału w testach męskich perfum spadła mi więc jak z nieba. Pomyślałam, że będzie to świetna okazja by poznać kolejny, dotąd nieznany zapach. Nie zastanawiałam się ani chwili. Decyzja zapadła niemal natychmiast. Moja rola jednak nie polegała na tym, bym sama skrapiała się tymi perfumami. Miałam przekazać je w dobre, ale męskie ręce a potem zebrać informacje od mojego testera i podzielić się jego odczuciami na łamach bloga. Zanim jednak to nastąpiło, nie mogłam odmówić sobie przyjemności, by nie poznać go bliżej. Pozwoliło mi to wyrobić sobie o kosmetyku własne zdanie, a potem móc skonfrontować z opinią testera. Jeśli więc jesteście ciekawe jak ów produkt wypadł, zapraszam do czytania.


Woda toaletowa dla mężczyzn * OLIBAN* - NOU POUR HOMME

Woda toaletowa znajduje się w eleganckim, tekturowym opakowaniu, które jak stwierdził mój tester, przez niektórych może być określone jako nazbyt poważne. Taki design opakowania jak się później okazało był zamierzonym działaniem, zmierzającym do zwrócenia uwagi mężczyzn eleganckich, dojrzałych i statecznych. Absolutnie nie trafia on w gusta młodych, ledwie wkraczających w dorosłość.

Nuty bazy: drzewo sandałowe, skóra, wanilia, benzoin 

Nuty glowy: elemi, oliban, rumianek 

Nuty serca: oilban, poczuli, cistus 


Design i estetyka opakowania to jednak nie jedyne na co zwrócił uwagę mój tester. Szczególnie zaintrygowała go wielkość opakowania, które wygląda na duże, a w swoim wnętrzu  skrywa nieproporcjonalny flakonik o poj. zaledwie 50 ml.

Sugerując się prostym designem tekturowego kartonika mój tester, nie spodziewał się w jego wnętrzu niczego nadzwyczajnego. Liczył dokładnie na to, co tam znalazł a więc prosty flakon, wykonany z białego szkła i opatrzony minimalistyczną etykietą. Pod ciemnym korkiem zobaczył zaś coś, co szczególnie go ucieszyło - wygodny atomizer, którego brak mógłby być nieco kłopotliwy.


No i teraz nadeszła pora na to co chyba stanowi istotę, dzisiejszego posta a wiec - zapach. Ten z całą pewnością nie należy do tuzinkowych i codziennych, które kocha się od pierwszego użycia. Jeśli chodzi o mnie to zupełnie nie były to moje nuty zapachowe. Nie chciałam jednak uprzedzić do niego mojego testera, zatem powstrzymałam się od komentarzy, zdając się w pełni na jego własne odczucia. Jak się później okazało pierwsze wrażenie było podobne jak u mnie. Mimo to postanowił dać wodzie toaletowej jeszcze jedną szansę.

Z każdą kolejną minutą, zapach ewoluował. Wyczuwalne stawały się coraz to nowe, trudne do rozróżnienia nuty zapachowe, przy czym pierwsze skrzypce w jego odczuciu odgrywał wyrazisty aromat żywicy (Olibanum).

Mój tester stwierdził, że jest to niewątpliwie ciekawy zapach. Pytany czy zdecydował by się na jego kupno w drogerii Rossmann za ok. 60 zł, miał chwilę zawahania, po czym przyznał że nie odważył by się go kupić. Według niego ten zapach zbyt długo ujawnia, to co ma najcenniejsze.  Tymczasem wąchanie perfum ma być niczym strzała Amora, byśmy zapałali gorącym uczuciem i chcieli to mieć. Jeśli to nie zadziała może nie być już drugiej szansy, tak jak było to w przypadku mojego testera.

Reasumując, nie jest to produkt jakich wiele. Musi trafić w gusta ponieważ należy do bardzo specyficznych. Z całą pewnością nie jest to więc dobry pomysł na prezent, chyba że znacie na tyle upodobania obdarowywanego, by wiedzieć że spełni oczekiwania.

A Wy znacie te perfumy dla mężczyzn? Przypadły Wam do gustu? A co o nich mówią Wasi Panowie?

  1. Bardzo przyjemne są te perfumy, męskie, mój chłopak nimi pachnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tyle razy widziałam go już na blogach, ze muszę obwąchać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ostatnio wszędzie pełno tej perfumy, ciekawi mnie jakby pachniała na skórze mojego męża.

    OdpowiedzUsuń
  4. wonderful review dear, thanks for sharing, xo

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie pozostawione na moim blogu komentarze :)