KULTURA - wtorek, 5 czerwca 2018

Nowości książkowe: Zadziwiający świat ptaków J. Robbins'a

Od kilku dni z nieba leje się żar. Dla niektórych może to być oczywiście powód do radości a zarazem  także świetna okazja do uzyskania przepięknej opalenizny. Nie mniej jednak, ja nie jestem zwolenniczką tego typu pogody. Zdecydowanie wolę optymalne warunki. Niestety nie zawsze ma się to, co się lubi i trzeba lubić to, co się ma. Zatem i w tych tropikalnych upałach musiałam poszukać jakichś pozytywów. Po głębszym zastanowieniu mogę stwierdzić, że jednym z nich jest z pewnością możliwość skrycia się w cieniu z ciekawą książką.


Nie wiem czy wiecie, ale akurat ten sposób spędzania wolnego czasu należy do moich ulubionych. Oczywiście nie było tak od zawsze. Zanim nauczyłam się czytać wylałam morze łez, nad każdą czytanką. Z wielkim trudem przychodziło mi składanie literek i byłam niemal pewna, że nigdy się tego nie nauczę. Na szczęście, po wielu trudach wreszcie pojęłam o co w tym wszystkim chodzi. Okazało się, że nie jest to takie trudne. Od tamtego momentu zapałałam gorącym uczuciem do literatury. 

Mimo, że od momentu gdy uczyłam się czytać minęło mnóstwo czasu moi rodzice nadal lubią do tego wracać. Powstało nawet kilka związanych z tym anegdot, które często stanowią nieodłączny element naszych rodzinnych spotkań, wprowadzając mnie tym samym w niemałe zakłopotanie. Z czasem jednak nauczyłam się podchodzić do nich z dystansem i śmiać się z samej siebie. Zwłaszcza, że moja mama ciągle powtarza jak to lubowałam się w czytaniu wszystkiego ... nawet paragonów fiskalnych. Cóż, ciężko zaprzeczać, skoro akurat mi to pozostało. Jak nie ma czasu na dłuższą lekturę to może chociaż jakiś paragonik.


Po wielkim sukcesie Millenium S. Larssona, jak wiecie lub nie, uległam wielkiej fascynacji literaturą szwedzką. W mojej domowej biblioteczce więc obecnie dominują książki autorstwa najpopularniejszych skandynawskich pisarzy, o których niejednokrotnie Wam tu pisałam. Dzisiaj jednak nie będę Was namawiać do sięgnięcia po żaden z tych tytułów. Mam dla Was coś zupełnie innego, ale nie mniej interesującego. Coś, co zmieniło moje spojrzenie na literaturę popularnonaukową. Ciekawe? Zapraszam zatem do czytania.

Jakiś czas temu, zupełnie przypadkiem, trafiłam na profil wydawnictwa Feeria science, z którego dowiedziałam się o możliwości recenzowania książki pt. "Zadziwiający świat ptaków". Jak możecie się łatwo domyślić, nie zastanawiałam się ani chwili. Decyzja zapadła niemal natychmiast. Uwielbiam czytać, zatem nie mogłam zdecydować inaczej, jak tylko tak że chętnie przyjmę tę  pozycję do mojego księgozbioru.


Po pewnym czasie dotarła do mnie przesyłka a w niej wspomniana już przeze mnie książka. Jej autorem jest Jim Robbins. Urodził się on i wychował w Niagara Falls w stanie Nowy Jork, ale od 1977 r. mieszka w Montanie. Od ponad 35 lat współpracuje z New York Timesem, pisząc w szczególności o nauce i problemach środowiska naturalnego. Pisuje również dla innych czasopism, w których skupia się na środowisku naturalnym Stanów Zjednoczonych i innych zakątków świata. "Zadziwiający świat ptaków" jest jego szóstą książką. Do jej napisania skłoniła go fascynacja ptakami. Decydując się na ten krok dysponował on już sporą wiedzą na ich temat i doceniał ich rolę, jednak po latach odkrył że są one obecne w każdej dziedzinie ludzkiego życia od zarania dziejów.


Książka, którą miałam przyjemność otrzymać, na pierwszy rzut oka zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Nie mam jednak w zwyczaju oceniać książki po okładce zarówno w przenośni jak i w realnym świecie. Mimo to, mojej uwadze nie uszło to, że została ona doprawdy przepięknie wydana. Z miękkiej okładki spoglądają na mnie najróżniejsze gatunki ptaków, a na ponad 400 stronach znalazłam mnóstwo informacji, o ktorych dotąd nie miałam pojęcia. Zdziwi się więc z pewnością ten, kto spodziewa się po niej suchych a zarazem nudnych faktów, ponieważ czyta się ją lekko i z ogromnym zainteresowaniem. Na początku autor przedstawia teorię o tym, skąd ptaki wzięły się na świecie. Opiera się na kilku tezach, jak chociażby takiej,  że pochodzą one od dinozaurów. Najciekawsze jednak czekało na mnie na kolejnych stronach, kiedy to dowiadywałam się coraz to nowych informacji o poszczególnych gatunkach ptaków.

A teraz kilka ciekawostek, o których być może nie miałyście pojecia. Wiedziałyście, że: kolibry w przeciwienstwie do innych ptaków mają w piórach nie pigment lecz komórki podobne do kryształków, przez co w Ameryce Południowej zyskały miano latajacych kryształów? Kanarki wykorzystywane były w kopalniach do monitorowania poziomu trujących gazów a inne , takie jak gołębie, papugi czy wrony poszczycić się mogą niebywałą inteligencją?  To tylko nieliczne informacje, jakie możecie znaleźć w tej książce.  Po więcej odsyłam do lektury. Z pewnością nie pożałujecie. Sama nawet przez chwilę nie podejrzewałam, że taka tematyka może mnie tak zaciekawić. Jest to naprawdę świetna propozycja dla każdego.  Szczególnie docenią ją Ci, którzy po męczącym dniu zechcą ukoić skołatane nerwy a przy okazji poszerzyć swoją wiedzę, by móc zabłysnąć w towarzystwie.

A Wy po jaką literaturę sięgacie? Co byście powiedziały na to aby sięgnąć po tę pozycję książkową? Dałybyście się namówić?

  1. piękna książka, a Twój ptaszek jest jak żywy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawa książka, chętnie ją sobie sprawię :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie wiele ciekawostek w tej książce, poza tym okładka piękna!:)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja zazwyczaj czytam ksiązki o rozwoju osobistym :) ale faktycznie okładka jest śliczna!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham książki od kiedy pamiętam! :) A tej, o której piszesz nie znam niestety :(

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie pozostawione na moim blogu komentarze :)