KOSMETYKI - czwartek, 20 czerwca 2019

Makijaż mineralny kosmetykami Lily Lolo

W ostatnim czasie, żar leje się z nieba a termometr pokazuje iście tropikalne temperatury. Jak ognia unikam zatem ekspozycji skóry na działanie promieni słonecznych, nawadniam organizm oraz preferuję minimalizm i prostotę w doborze zarówno stroju, jak i makijażu. Pomyślałam sobie zatem, że zdradzę Wam po jakie kosmetyki sięgam. Choć wspominałam Wam na blogu już nie raz, o tym jak bardzo lubię mocno kryjące podkłady to podczas upałów staram się zastąpić je czymś innym, o niebo lżejszym. Moim sprzymierzeńcem wówczas jest podkład SPF 15 marki Lily Lolo, który nie ma sobie równych przy wysokich temperaturach.


Musicie jednak wiedzieć, że zanim po niego sięgnięcie,  powinnyście zadbać o odpowiednie nawilżenie skóry i złuszczenie, bo jak żaden inny pokaże jej aktualną kondycję, obnażając wszelkie niedoskonałości. Nie bez znaczenia jest tu również dobór właściwego odcienia podkładu.  Dla ułatwienia zostały one pogrupowane w zależności od tonacji i koloru skóry. Ja zdecydowałam się na Barely Buff, należący do grupy jasnych/ średnio-jasnych i utrzymany w neutralnej tonacji. Podkład trafił do mnie zapakowany w prosty, aczkolwiek bardzo elegancki kartonik. Po jego otwarciu moim oczom ukazał się plastikowy słoiczek o pojemności 10 g, utrzymany w równie minimalistycznym stylu. Już po chwili okazało się, że jest on dla naszej wygody wyposażony w sitko, ułatwiające dozowanie kosmetyku.


Podkład mineralny ma postać drobno zmielonego, jedwabistego proszku. Ze względu na swój prosty skład dostępny jest w jednej formule. Nie ma podziału na rodzaje. Może być zatem stosowany do każdej cery i łączony z kosmetykami o przeróżnych właściwościach, w zależności od tego, jaki efekt  chcemy osiągnąć. 

Podkład sam w sobie posiada delikatne działanie matujące, antybakteryjne i  łagodzące. Nie obciąża skóry i nie zatyka porów. Posiada naturalny filtr  SPF 15, chroniący przed działaniem promieni słonecznych. Prosty, minimalistyczny i naturalny skład sprawia, że może być on stosowany przez posiadaczki cery problematycznej i wrażliwej.  


Podkład należy do kosmetyków bardzo wydajnych. Już jego niewielka ilość wystarczy, by pokryć nim całą twarz. Ważne jest jednak to, aby nakładać go stopniowo, aplikując kilka cienkich warstw. Warto tu również wspomnieć,  że nie bez znaczenia jest rodzaj  narzędzia, którego używamy. Najlepiej więc jest sięgnąć po pędzel Kabuki. Wykonano go z miękkiego, syntetycznego włosia, dzięki któremu z łatwością aplikuje się kosmetyk.   

W tym miejscu pewnie zadajecie sobie pytanie - o sposób nakładania podkładu. Zapewne tu Was zaskoczę, bo prócz tego najbardziej oczywistego, gdzie robi się to na sucho przy użyciu pędzla jest jeszcze kilka innych, uzależnionych od rodzaju skóry. Przy skórze normalnej, mieszanej i tłustej zalecana jest klasyczna metoda, kolistymi ruchami. W przypadku suchej, naczyniowej,  wrażliwej czy skłonnej do podrażnień natomiast posuwiste, krótkie ruchy z góry na dół. Dopuszcza się również metodę zwaną "stemplowaniem", która zapewnia lepsze krycie.


PODKŁAD MINERALNY SPF 15 BARELY BUFF, ROZŚWIETLACZ MINERALNY STAR DUST, NATURALNA SZMINKA LOVE AFFAIR,  NATURALNA KREDKA SOFT NUDE.


Podkład tuż przed aplikacją wysypuje się na wieczko słoika, po czym "wmasowuje" się go w pędzel, by zupełnie zniknął. Istotne jest by nie był zauważalny na pędzlu jak i na wieczku. Potem pozostaje już tylko uderzyć podstawą pędzla o płaską powierzchnię tak, by osiadł głębiej we włosiu i zabrać się za makijaż. Dla lepszego efektu po aplikacji można zastosować hydrolat lub mgiełkę. 

W moim makijażu, bez względu na okoliczności, nie może zabraknąć efektu glow. Nic tak przecież nie odświeża,  nie odmładza i nie ożywia skóry, jak piękne rozświetlenie. Sięgam wówczas po mineralny rozświetlacz Star Dust. Podobnie jak wspomniany przeze mnie już podkład, ten produkt również dostępny jest w prostym, minimalistycznym opakowaniu. Jest bezwonny i posiada jedwabiście gładką konsystencję. Już odrobina wystarczy,  by makijaż  zyskał świeżość i blask. Ja stosuję go zazwyczaj wyłącznie na twarz. Tymczasem jeśli dodacie go do kremu nawilżającego rozświetli  również Wasze ramiona i dekolt.


Mój makijaż nie byłby kompletny, gdybym pominęła w nim usta, dlatego też do ich podkreślenia stosuję aż dwa produkty - naturalną pomadkę Love Affair oraz konturówkę Soft Nude. 

Opakowania obu kosmetyków zostały zachowane w dobrze Wam już znanych kolorach. Standardowo cechuje je prostota i minimalizm. W doborze pomadki jak nietrudno jest się domyślić,  sugerowałam się kolorem. Zależało mi by był w pewien sposób uniwersalny i pasował do dziennych stylizacji. Nieprzypadkowo więc wybór padł na kolor Love Affair,  który łączy w sobie  jasny brąz i róż.


Już przy pierwszym użyciu okazało się, że pomadka jest bezwonna i posiada przyjemną, kremową konsystencję, przez co z łatwością się ją aplikuje. Jej formuła  wzbogacona została witaminą E, woskami, olejkiem jojoba oraz ekstraktem z rozmarynu. Ma przepiękny, bardzo naturalny kolor. Przyjemnie błyszczy na ustach,  subtelnie je podkreślając. Kolor, który dla siebie wybrałam jest bardzo zbliżony do barwy moich ust. Nie jest krzykliwy. Nie wysusza ich, lecz je pielęgnuje. Podkreśla piękno moich ust, nie obnażając niedoskonałości. Nie utrzymuje się ona może tak jak inne, super trwałe pomadki, ale zupełnie mi to nie przeszkladza. Schodzi równomiernie zatem nie rzuca się to w oczy.


Pomadkę stosuję w towarzystwie konturówki. Najodpowiedniejszą wydała mi się ta w odcieniu Nude Soft. Ma ona świetną pigmentację, wyrazisty kolor i przyjemną konsystencję. Z łatwością się jej używa, a jej stosowanie jest prawdziwą przyjemnością. Dzięki niej usta wyglądają zdecydowanie lepiej a ja mam wówczas możliwość by je skorygować i nadać pożądany ksztalt.

Przy tej fali upałów, kosmetyki Lily Lolo są prawdziwym wybawieniem dla mojej skóry. Nie obciążają jej a zarazem gwarantują zadowalający efekt. Podkreślają urodę, nie tworząc nienaturalnie wyglądającej maski. Gorąco je Wam polecam. Jestem przekonana, że gdy raz spróbujcie nie będziecie chciały żadnych innych.

A Wy znacie kosmetyki Lily Lolo? Stosujecie kosmetyki mineralne w Waszych makijażach? Polecacie szczególnie jakiś kosmetyk tej marki?

  1. Ja mam teraz krem BB, ale dopiero zaczęłam używać, więc jeszcze nie mam wyrobionego zdania :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szminka ma piękny kolor.
    Kuszą mnie te kosmetyki od dawna, ale jeszcze nie miałam okazji ich używać

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolorek szminki bardzo mi się spodobał :D
    Pozdrawiam! wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Dużo dobrego słyszałam o tej marce! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lovely post dear! Have a great weekend! xx

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię produkty tej marki, ale akurat za pomadką nie przepadam. Męczy mnie jej częste nakładanie.

    OdpowiedzUsuń
  7. uwielbiam kosmetyki mineralne, marka lily lolo to moja ulubiona firma, która zawsze się sprawdza

    OdpowiedzUsuń
  8. szminka ma cudny kolor, muszę wreszcie wypróbować coś tej marki, bo sporo dobrego już o ich produktach słyszałam:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Z checia bym wyrpobowala, wyglada na Tobie bardzo naturalnie.:)

    OdpowiedzUsuń
  10. beautiful color!i want to try!
    luxhairshop homecoming Hairstyle
    Love your blog, thank you for sharing.
    (づ ̄3 ̄)づ╭❤~

    OdpowiedzUsuń
  11. Kosmetyków nie znam, ale makijaż piękny :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Też nie znam tej marki kosmetyków, ale po chyba po tym poście z chęcią się skuszę tym bardziej że mój uliebieniec mineralny właśnie się skończył a była to firma Ecolore(bardzo polecam)Na tą chwilę jestem posiadaczką Laura Mercier -fantastyczny mineralny pokład💚

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie pozostawione na moim blogu komentarze :)