KOSMETYKI - czwartek, 11 lipca 2019

Pielęgnacja dłoni. Kremy do rąk Duft & Doft

Od najmłodszych lat dużo słyszałam o tym, że dłonie to wizytówka i powinny wyglądać nienagannie. Do dziś pamiętam  starą ale jakże aktualną prawdę - "Pokaż mi swoje ręce a powiem Ci, kim jesteś". Często więc łapię się na tym, że ukradkiem spoglądam na dłonie ludzi, których spotykam na swojej drodze i choć może nie powinnam, w mgnieniu oka wyrabiam sobie o nich zdanie. Nie brzmi to najlepiej ale niezwykle rzadko zdarza mi się mylić. 


Zwracając taką uwagę na dłonie innych, nie mogę pozwolić by moim można było cokolwiek zarzucić. Staram się by były one zawsze czyste, z ładnie opiłowanymi i umalowanymi  paznokciami. Wiem jednak, że o zadbanych dłoniach nie świadczy tylko ich wygląd lecz także kondycja skóry. O ile kiedyś traktowałam swoje dłonie po macoszemu, tak teraz nie wyobrażam sobie, bym mogła poskąpić im porządnej porcji nawilżenia. W przeciwnym razie uczucie towarzyszące przesuszeniu, było by nie do zniesienia.

Staram się wiec zawsze mieć pod ręką krem do rąk. W domu sięgam po kremy w pełnowymiarowych opakowaniach, nie żałując ich sobie. W torebce natomiast z oczywistych względów wolę mieć mniejsze opakowania. Pomyślałam sobie zatem, że przy okazji tego posta pokażę Wam kremy do rąk, których obecnie używam.


Są to kremy Duft & Doft, pochodzące od jednej z najbardziej znanych marek w Korei. Dotarły do mnie zapakowane w różowe, metalowe pudełko. Z pełnym przekonaniem mogę Wam powiedzieć,  że dotąd nie widziałam tak uroczo zapakowanych kosmetyków. Aż chce się po nie sięgnąć,  by zobaczyć co jest w środku. A tam cztery, miniaturowe tubki wypełnione przeróżnymi aromatami.

Pierwsza z nich nosi nazwę Pink Breeze i roztacza wokół zapach brzoskwini, moreli i piżmowej piwonii. W składzie znajdziecie masło shea, witaminę A, kolagen oraz kwas hialuronowy. Sprawiają one, że skóra jest nawilżona, miękka,  gładka i pełna blasku a powstający na skórze film, chroni ją przed działaniem czynników zewnętrznych. 



Kolejna tubka ma trochę ciemniejszą barwę i nosi nazwę Sugar Delight. W mojej ocenie krem ten pachnie bardzo podobnie do poprzedniego, choć może nieco intensywniej. Ze względu na zawartość masła shea, witaminy E, kolagenu i kwasu hialuronowego jego działanie niewiele różni się od tego, jakie miał Pink Breeze.

Trzecia tubka - Stockholm Rose - ma najciemniejszy odcień różu i przepięknie pachnie słodkimi owocami, co jak się domyślam jest zasługą dodatku w postaci oleju z pestek moreli. Formuła kremu tym razem wzbogacona została olejkiem arganowym, aloesem, kolagenem i kwasem hialuronowym. Znajdziecie tu również ceramid NP, zatrzymujący wilgoć i przeciwdziałający starzeniu. Takie połączenie działa przeciwzmarszczkowo,  gwarantując gładką i elastyczną skórę. 



Na sam koniec zostawiłam sobie tzw. rodzynka - jedyne opakowanie w kolorze niebieskim, co wyróżnia je na tle pozostałych. Jak nietrudno jest się diametralnie inaczej pachnie, ze względu na zastosowane aromaty zimowych orchidei i herbacianych róż. Pozostałe składniki w postaci dobrze Wam już znanego masła shea, witaminy E, kolagenu i kwasu hialuronowego dobroczynne wpływają na kondycję skóry, dzięki czemu staje się ona gładka,  jędrna i przyjemna w dotyku.


Przy okazji posta z tymi kremami w roli głównej nie mogę Wam nie wspomnieć o jakże ogromnej ich zalecie, jaką stanowią naturalne składy. Nie znajdziecie w nich parabenów, benzofenonów, syntetycznych barwników, środków powierzchniowo czynnych, talku ani trietanoloaminy. 


Prócz dobroczynnego wpływu na skórę, mają niesamowicie piękne zapachy, którym uwierzcie mi trudno jest się oprzeć. Ja już dziś wiem, że nie będzie to nasze ostatnie spotkanie. Z przyjemnością wybiorę niebawem dla siebie pelnowymiarowy produkt, choć przyznaję - nie będzie to proste zadanie. Jeśli zainteresowały Was te kremy do rąk i chcecie poznać  je bliżej to informacje o tym, gdzie kupić znajdziecie tutaj. Koszt zakupu 50 ml tubki obecnie wynosi 29,90.

A Wy pamiętacie o pielęgnacji skóry dłoni? Po jaki produkty siegacie? Znacie markę Duft & Doft?  

  1. Lubię takie małe kremy do torebki :) :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Słodkie te kremiki. W sam raz do torebki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Już widziałam gdzieś te kremy fajnie wyglądają :) ja kremów do rąk używam bardzo rzadko. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam dwa te kremiki, są super! Lubię je mieć w torebce :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Totalnie nie znam tych produktów ale pudełeczko moją ciekawe :)

    Buziaki:*
    Nowy post już na WWW.KARYN.PL

    OdpowiedzUsuń
  6. Te mini opakowania są przeurocze :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię takie małe kremiki, idealne do torebki 😉

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie pozostawione na moim blogu komentarze :)