KOSMETYKI - piątek, 3 marca 2017

# INSTAGRAM MIX - LUTY

Drogie moje, czas płynie niewiarygodnie szybko. Mimo, że jeszcze kilka dni temu na zewnątrz zalegała warstwa śnieżnego puchu, to dziś nie pozostał po nim najmniejszy ślad. Nie dostrzegłam jeszcze, co prawda oznak nadchodzącej wiosny, jednak miałam potwierdzenie słów - w marcu jak w garncu, kiedy po słonecznej pogodzie nadeszła straszna burza, z porywistym wiatrem oraz opadami deszczu i śniegu. Nim się spostrzegłam skończył się miesiąc luty i na dobre zadomowił się marzec.  Jest to więc już najwyższa pora na comiesięczne zestawienie zdjęć pochodzących z mojego Instagrama, dzięki któremu możecie zobaczyć, co działo się u mnie w minionym czasie. 


Te z Was, które śledzą mojego bloga z pewnością zauważyły, że niejednokrotnie wspominałam o tym, jak lubię takie mixy w Waszym wykonaniu. W końcu uznałam, że sama także chętnie widziałabym je u siebie i tak to się zaczęło. Moje zdjęcia na Instagramie nadal pozostawiają wiele do życzenia, jednak mam nadzieję, że kiedyś uda mi się robić je tak, bym mogła być z nich dumna. A tymczasem jeśli jesteście ciekawe jak minął mi kolejny miesiąc, nie pozostaje mi nic innego jak tylko zaprosić Was do oglądania. 

Nie tak dawno temu, bo w grudniu pisałam Wam o rajstopach marki Veera. Wraz z początkiem lutego mowa była o kolejnym produkcie - pończochach, które mają nie tylko działanie profilaktyczne ale także świetnie prezentują się na nogach. Nikt się nie zorientuje, że użytkujecie produkt medyczny. 

Jak wiecie, nadal stosuję dietę, która mam nadzieję zapewni mi nie tylko lepszy wygląd ale i świetne samopoczucie. Zaopatrzyłam się zatem w kolejne produkty, w tym także - żurawinkę i przepyszną herbatkę, która jest smaczna i o lekkim, świeżym zapachu. W tej składzie znajduje się wyjątkowa mieszanka: herbata Pu - erh ( sekret chudych Chinek), herbata zielona, kminek, mięta oraz fenkuł włoski. Prócz wspomnianej już oxy tea sięgam także po inne aromatyczne herbaty. Jedną z nich jest ta skomponowana przez mgr Stefanię Korżawską, o nazwie Królewska. To jednak nie jedyne herbaty, po które sięgałam. Jeśli chciałybyście zobaczyć, co jeszcze piłam w te, lutowe wieczory to zapraszam Was do czytania o umilaczach lutowych wieczorów


Niejednokrotnie już na blogu pisałam Wam, o tym, jak ważna jest pielęgnacja skóry zimą. Wszystkie dobrze wiemy, że szczególnie o tej porze roku narażona jest ona na przesuszenie i wymaga silnego nawilżenia i regeneracji. Świetnym kosmetykiem na ten czas jest więc kremowe serum do ciała zielona oliwka & jogurt, które jest delikatne i lekkie dla skóry a jednocześnie silnie ją regeneruje. Więcej o nim przeczytacie w poście o lutowych umilaczach. Link do niego znajdziecie powyżej, przy okazji tekstu o herbatach. 

Po raz kolejny uległam pokusie i w moim menu pojawiło się sushi❤. Te z Was, które już go próbowały z pewnością zrozumieją mój zachwyt. Jeśli zaś są pośród Was takie, które jeszcze nie próbowały i mają pewne obawy, to powiem Wam tylko, że warto. Ja je uwielbiam i gorąco wszystkim polecam. 


Jeden z moich obiadków, dzięki któremu czuję się pełna energii i w świetnym nastroju. Okazuje się, że by się najeść wcale nie trzeba w siebie wpychać solidnej porcji mięsa. Białko roślinne w pełni zaspokaja wszelkie moje potrzeby. 

Nie wszystkie kobiety doceniają istnienie baz pod makijaż, sama również nie zawsze po nie sięgałam. Dzięki tym, pochodzącym od marki AA dostrzegłam jak wiele mogą one zmienić w moim codziennym makijażu. Wystarczy tylko dobrać odpowiednią do swoich potrzeb, by ukryć wszelkie niedoskonałości i podkreślić atuty. Jeśli zatem dotąd nie stosowałyście tego typu kosmetyków to z pełnym przekonaniem polecam Wam bazy AA. Jestem przekonana, że szybko docenicie ich zalety i dołączą one do grona Waszych ulubieńców. 

Jeśli śledzicie mojego bloga i profil na Instagramie to Waszej uwadze na pewno nie uszedł uwadze fakt, że w styczniu obchodziłam kolejne urodziny. Te okulary przeciwsłoneczne, które widzicie poniżej to mój urodzinowy prezent, pochodzący z showroomu. Pochwalę się Wam, że pochodzą one prosto z magazynu na terenie Francji. Nie wiem jak Wam, ale mnie przypadły do gustu i jestem nimi zachwycona. Na stronie showroomprive znajdziecie mnóstwo interesujących okazji cenowych - zarejestrujcie się, śledźcie aktualne kampanie a potem cieszcie się z zakupionych produktów. 

W lutym do grona moich ulubionych kosmetyków dołączyły wody toaletowe Dagmar od Świt Pharmy. Trafiły do mnie aż trzy pięknie zapakowane flakony, wewnątrz których skrywają się aromaty o intrygujących nazwach Lily, Magnolia i Sunflower. Jeśli jeszcze ich nie znacie to zachęcam Was do odwiedzenia drogerii Rossmann, gdzie je wszystkie znajdziecie. Jestem przekonana, że spośród nich wybierzecie coś dla siebie. Wody toaletowe Dagmar cieszą oko, pięknie pachną i niewiele kosztują. 



Niespełna kilka miesięcy temu do mojej codziennej pielęgnacji włączyłam masło shea. Szybko stało się ono moim ulubieńcem a ja postanowiłam wypróbować kolejny kosmetyk - masło kakaowe. Jśli jeszcze nigdy nie miałyście okazji go stosować to zapewniam Was, że warto. Ten aromat po prostu mnie zachwyca. Jestem przekonana, że Wam także szybko przypadnie do gustu. Więcej o nim znajdziecie w linku poniżej:


Moje selfie na Instagramie od pewnego czasu jest częstym zjawiskiem. Tym razem jednak nie jest ono takie jak zawsze. Do jego wykonania wykorzystałam specjalną aplikację Meitu, która pozwala uczynić zdjęcie atrakcyjniejszym. Dzięki niej stajemy się niczym bohaterowie japońskich kreskówek. Dostępna jest ona zarówno dla posiadaczy telefonów z Androidem i systemem iOS. 

Na portalu Zblogowani trwała jeszcze do niedawna akcja, podczas której należało wykonać zadanie konkursowe, polegające na wykonaniu makijażu sylwestrowego a następnie karnawałowego. Mimo, licznego Waszego udziału udało mi się zdobyć jedną z nagród dodatkowych, w postaci zestawu kosmetyków marki Eveline. Tym z Was, które być może nie są w na bieżąco powiem, że wyróżnioną pracą została ta z makijażem inspirowanym latami 20 tymi


Ostatnio ponownie uległam pokusie pieczenia i przed nadchodzącym Tłustym Czwartkiem wypróbowałam kolejny przepis na pyszne pączki hiszpańskie, które można w cukierni znaleźć pod dwiema innymi nazwami: pączki wiedeńskie lub gniazdka. Jeśli jeszcze ich nie próbowałyście to powiem tylko, że przygotowuje się je z ciasta parzonego a więc takiego, z którego powstają ptysie i eklerki. Mimo, że próbowałam ich smażonych na głębokim tłuszczu, to te moje po prostu upiekłam. Tym sposobem nie były one tak tłuste i nasiąknięte tłuszczem. Wszystkim smakowały i w błyskawicznym tempie zniknęły. Jeśli więc także chciałybyście pokusić się o ich samodzielne przygotowanie to w sieci znajdziecie mnóstwo inspirujących przepisów. 


Odkąd poznałam lakiery hybrydowe na palcach jednej ręki można policzyć te dni, kiedy na moich paznokciach pojawiają się lakiery tradycyjne. Rzadko bo rzadko jednak takie dni są. Tym razem do mojej skromnej kolekcji Semilaców dołączyły kolejne: baza witaminowa, lakier budujący hard milk oraz dwa kolory - 037 Gold Disco oraz 083 Burgundy Wine. Więcej o nich, jak również innych moich ulubieńcach przeczytacie w poście: Moi ostatni ulubieńcy, gdzie prócz nich czeka na Was mini galeria w postaci kolorowanek w wykonaniu mojej Mamy. 

Nie była bym sobą gdybym nie zamieściła moich selfie. Dzięki nim dostrzegam zachodzące we mnie zmiany i różnice. Nie wiem jak Wy ale ja czasem lubię sobie pooglądać fotki sprzed kilku lat. Coraz częściej także zastanawiam się nad przeniesieniem ich na papier za pomocą popularnych ostatnio instabooków. 


Kolorowanki na dobre zagościły w moim domu. Nie wiem jak Wy, ale ja lubię książki pod każdą postacią. Mam takie, które wymagają ode mnie kreatywności i inwencji twórczej, mnóstwo poradników i beletrystyki. Teraz pojawił się Tajemny ogród, który nie jest niczym innym, jak tylko kolorowanką dla dorosłych. Uspokaja, koi skołatane nerwy, pozwala oderwać się od szarości dnia codziennego. 

Po wielu Waszych przychylnych opiniach, ja również zaopatrzyłam się w książkę Hygge. Duńska sztuka szczęścia, która uzmysłowiła mi jak bardzo różnię się od Duńczyków. Rzadko dostrzegam małe rzeczy i nie potrafię się nimi cieszyć. W konsekwencji prowadzi to do tego, że nawet wielka rzecz nie sprawia mi radości. Ta książka jest swoistym przewodnikiem, dzięki któremu mogę odkrywać z pozoru błahe powody, do radości. Jeśli zatem spotykacie się czegoś odkrywczego, to muszę Was rozczarować. Wszystko co znajdziecie w książce to bardzo przyziemne sprawy, których wiele z Was nawet by nie dostrzegło. Chcecie się przekonać? Nic nie stoi na przeszkodzie. Wystarczy, że po nią sięgniecie. 

Po raz kolejny sushi ❤ oraz selfie 😊 a na sam koniec jeden z moich pysznych obiadków 👍


To w telegraficznym skrócie było by na tyle. Mam nadzieję, że miło Wam się oglądało i chętnie wrócicie tu przy okazji kolejnego, marcowego instamixu. 
A tymczasem życzę Wam spokojnej nocy i dobranoc 😊

  1. Lubię takie miksy. A tymi zdjęciami jedzonka to aż mi apetytu narobiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam mixy zdjęć, dużo się u Ciebie działo

    OdpowiedzUsuń
  3. kocham sushi i mogłabym je jeść codziennie. fajne zdjęcia i śliczne paznokcie

    OdpowiedzUsuń
  4. Mm chciałabym w końcu spróbować sushi ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. fajny mix lubie ponczochy vera
    na ostatnim zdjęciu w spiętych włosach wyglądasz mega kobieco :D
    obseruje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za miłe słowa :)

      Usuń

Dziękuję za wszystkie pozostawione na moim blogu komentarze :)