LIFESTYLE - czwartek, 23 lutego 2017

Moi ostatni ulubieńcy

Drogie moje, choć wydawać by się mogło, że nadal powinna towarzyszyć nam zimowa aura to ta lubi płatać figle. Meteorolodzy co prawda informują o rychłym powrocie zimy, jednak to co widać za oknem przypomina zdecydowanie jesienny klimat. A skoro o nim mowa to, spróbuję przekonać Was, że tę porę roku da się lubić, o czym świadczy jeden z moich tekstów - o 6 powodach, dla których lubię jesień. 



Mam nadzieję, że będzie on dla Was takim miłym wstępem i wprowadzi w klimat posta, który przygotowałam na dzisiaj. Jesień bowiem jest takim przedsmakiem nadchodzącej zimy i pozwala nam się powoli przyzwyczaić do tego, co nieuniknione: opadów śniegu, marznącego deszczu oraz temperatur spadających poniżej zera. Przy okazji dzisiejszego posta chcę Wam opowiedzieć trochę więcej o moich ulubieńcach, którzy pomagają mi przetrwać ten zimowy czas. Jeśli więc jesteście ciekawe, co skradło moje serce i bez czego nie wyobrażam sobie codziennego funkcjonowania, zapraszam Was do czytania. 


#Ulubione jedzenie 

Ci z Was, którzy śledzą mój profil na Instagramie z pewnością wiedzą o tym, że od pewnego czasu radykalnie zmieniłam mój dotychczasowy sposób odżywiania, tak by pozbyć się nadprogramowych kilogramów. W tym celu zaczęłam stosować jedną z najpopularniejszych obecnie diet - OXY w wersji vege. Jeśli myślicie, że piszę o tym bez przyczyny to jesteście w wielkim błędzie. Z dietą tą bowiem wiąże się jeden z moich dzisiejszych ulubieńców - hummus. Jeszcze do niedawna sama niewiele o nim wiedziałam. Dziś nie wyobrażam sobie, by mogło zabraknąć go w moim codziennym menu. Hummus to nic innego jak pasta z ciecierzycy, która wywodzi się z kuchni arabskiej. Może być wykorzystywany jako dip do świeżych warzyw lub dania głównego. Ja najczęściej jednak wykorzystuję go do kanapek. 



Hummus co prawda można przygotować samodzielnie (Przepis na idealny hummus znajdziecie na Jadłodomia), jednak uważam że zanim się za to zabierzemy warto było by spróbować takiego gotowego. Początkowo moim faworytem był hummus w wersji naturalnej. Obecnie moje menu wzbogaciłam o kolejne smaki: z dodatkiem suszonych pomidorów oraz kolendrą i cytryną. Wkrótce mam zamiar wypróbować kolejne jak chociażby z oliwkami czy papryką. 

Mimo, że sama jestem na diecie bardzo lubię kulinarne eksperymenty z myślą o pozostałych członkach rodziny. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że nie zdarza mi się próbować. Owszem, zdarza. Jednak nie robię tego zbyt często. Ostatnio do grona moich kulinarnych ulubieńców dołączyły pyszne, mięciutkie śniadaniowe bułeczki, które zniknęły jeszcze szybciej niż się pojawiły.

#Ulubione kosmetyki

W jednym z moich poprzednich postów pisałam Wam o tym, że zimą zdecydowanie więcej uwagi poświęcam pielęgnacji. Wiąże się to z tym, że do grona moich ulubieńców dołączają coraz to nowe kosmetyki, dzięki którym mogę o siebie zadbać i sprawić bym czuła się dobrze we własnej skórze.

O mojej wielkiej fascynacji lakierami hybrydowymi wspominałam Wam nie raz. Moja kolekcja co prawda nie rozrasta się w zatrważającym tempie, jednak znajduję w niej wszystko to, czego obecnie potrzebuję. Do tej pory moim numerem jeden była klasyczna czerwień, która sprawiała że czułam się kobieco i seksownie. Obecnie zapragnęłam czegoś zupełnie innego i tak do pozostałych lakierów dołączyły kolejne produkty: witaminowa baza, budujący lakier hard milk, 037 GOLD DISCO i 083 BURGUNDY WINE.


Po raz kolejny się powtarzam, ale jeśli śledzicie mój profil na Instagramie to z pewnością Waszej uwadze nie uszedł fakt, że w konkursie na Zblogowanych udało mi się wygrać zestaw kosmetyków marki Eveline. Znalazłam pośród nich produkty, które szybko wkupiły się w moje łaski. Na początek przedstawiam Wam suchy olejek + serum regenerujące na bazie 10 naturalnych olejków, który dobrze nawilża i regeneruje. Znajdziecie w nim połączenie maruli, cytryny, pomarańczy i greipfruta, wykazujące działanie odżywiające, energetyczne i przywracające witalność. Olej abisyński, soja i pestki winogron z kolei intensywnie nawilżają, wzmacniają i regenerują a olejek arganowy i awokado odmładzają i przywracają sprężystość.

Kosmetyk już na pierwszy rzut oka przyciąga uwagę, ponieważ robi wrażenie produktu wysokiej jakości i wygląda bardzo elegancko. Jego ogromną zaletą jest to, że nie pozostawia na skórze tłustego filmu i błyskawicznie się wchłania. Jeśli podobnie jak ja lubicie produkty pachnące niczym najlepsze francuskie perfumy, to ten olejek jest wręcz dla Was stworzony. Roztacza wokół kwiatowo - owocowy aromat, w którym daje się wyodrębnić: nuty głowy - grejpfrut, ogórek i magnolię, nuty serca - tuberozę, różę, konwalię, fiołek, zielone jabłko oraz nuty bazy - nuty drzewne, ambrę i drzewo sandałowe.


Właściwa pielęgnacja zimą nie ogranicza się jednak wyłącznie do ciała. Równie ważna jest właściwa pielęgnacja ust. Nie jest jednak powiedziane, że musi być ona nudna i bez wyrazu. Świetnie w tej roli odnajduje się więc all day lip care oil tint - barwiący olejek do ust 8 w 1, który nie tylko głęboko nawilża ale także nadaje kolor. W składzie znajdziecie wiele składników, dobrze Wam już znanych, z innych stosowanych przez Was kosmetyków, takich jak - naturalne olejki roślinne, kolagen oraz witaminy A, E i F.


Jest jednak coś, co wyróżnia kosmetyk na tle innych., ponieważ zamknięty został w formie olejku aktywującego swój kolor po kontakcie z ustami i ich naturalną barwą. Świetnie sprawdza się chroniąc przed promieniami słonecznymi, wiatrem i mrozem a jednocześnie gwarantuje piękny, energetyzujący kolor. Przeprowadzone badania potwierdziły, że zapewnia on także ekspresowe nawilżenie i ujędrnienie, powiększenie i nadaje ustom wyraźniejszy kontur.

#Ulubione książki

Ci z Was, którzy mnie znają doskonale wiedzą, że od najmłodszych lat wręcz uwielbiałam czytać. Obecnie moje zamiłowanie do książek pozostało, jednak nie w takim wymiarze jak dawniej. Mimo, że jestem zwolenniczką wszelkich nowinek technologicznych to w kwestii książek pozostałam wierna tym tradycyjnym, które czuć jeszcze świeżą farbą drukarską. Wybaczcie ale te dostępne w wersji pdf to niestety nie moja bajka. Tym razem jednak zaopatrzyłam się w książkę, która mimo, że w wersji papierowej to zdecydowanie różni się od innych, znajdujących się w mojej przydomowej biblioteczce. Jest to bowiem Tajemny Ogród. Rysuj, koloruj, przeżywaj przygody. - światowy bestseller autorstwa Johanny Basford, będący swoistą kolorowanką dla dorosłych, której jak się domyślam szerokiemu gronu Was przedstawiać nie muszę. A skoro przy książkach pozostajemy to przy okazji powiem Wam, że chętnie w moich zbiorach widziałabym jeszcze dwie pozycję książkowe, traktujące o tym, jak być hygge! czyli jak być szczęśliwym! - Hygge. Duńska sztuka szczęścia. oraz Hygge. Klucz do szczęścia. 



Prace w wykonaniu mojej Mamy
#Ulubione ubrania

Nie byłabym sobą gdybym w poście dotyczącym ulubieńców pominęła tych ubraniowych. Przy okazji tekstu o rajstopach marki Veera, zdradziłam Wam, że nie jestem zwolenniczką wszelkich sukienek i spódnic. Tym dziwniej to zabrzmi, kiedy powiem Wam, że to właśnie sukienka stała się jednym z moich ulubieńców. Postawiłam na czarną, bardzo kobiecą sukienkę o modnym fasonie, wykonaną ze sweterkowego materiału. Ma ona modną i tak bardzo przeze mnie lubianą długość midi, długi rękaw, obszerny komin oraz ozdobny, złoty zamek na boku. Idealnie sprawdza się o tej porze roku, ponieważ jest bardzo miękka, ciepła i przyjemnie otula moją skórę. Zestawiona z odpowiednimi dodatkami nadaje się zarówno na większe wyjście jak i na co dzień.


Dopasowana sukienka - Allegro

#Ulubione posty na blogu







Moich ulubieńców już znacie. Teraz to ja jestem ciekawa Waszych typów. 

  1. Drukuje sobie pojedyncze strony kolorowanek. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Excellent post (as always)!Thank you very much :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakiś czas temu dostałam od znajomej lakier Gold Disco - genialny efekt! Wzbogacam nim moje nudne, jednokolorowe stylizacje paznokci i od razu przyciągają wzrok :) Hybrydy to ogromna wygoda i nie wiem jak mogłam żyć ze zwykłymi lakierami utrzymującymi się maksymalnie kilka dni na płytce.. :) Hummus jadłam kilka razy i bardzo mi posmakował :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lakier Gold Disco naprawdę potrafi zdziałać cuda. Dziś koleżanka nie mogła oderwać wzroku od moich paznokci, właśnie przez niego :)

      Usuń
  4. Humus uwielbiam i póki co idę na łatwiznę czyli kupuje gotowce ale mam ochotę na domową wersję. Ja również wkręciłam się w hybrydy ale staram się trzymać moje chciejstwa lakierowe na wodzy. Nie chciałabym w swojej kolekcji mieć 50 lakierów :-) kilka klasycznych odcieni, które najbardziej lubię powinny wystarczyć.. ale teoria zawsze jest fajna. Kolorowankę dla dorosłych również posiadam.. ale ostatnio zupełnie nie mam dla niej czasu :-(

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie pozostawione na moim blogu komentarze :)